3 tygodnie temu stałem się nie do końca jeszcze dumnym właścicielem Jawy 634 rocznik 1984 aspirującej do miana tęczówki

Nadeszła pora ją zaprezentować.
Na jej ślad trafiłem dzięki allegro. Szukałem siakieś zJawy w swojej okolicy. Okazało się że sprzedaje ją mój znajomy. Kupił kota w worku którego miał uruchomić. Naładował tylko aku, nie miał czasu z nią walczyć. Kupiłem ją jak stała, czyli nie na chodzie. Transport na kumpla przyczepie i ocena sytuacji.
Z wierzchu nieźle. Próba odpalenia po wyczyszczeniu gaźnika i regulacji zapłony udana, ale coś w prądnicy strasznie obcierało a ładowania brak
Okazało się,że jakiś jaskiniowiec zbijając silnik młotem mocno pozbijał punkty podporu prądnicy. Po namyśle zrobiłem patent i dokleiłem na żywicę odpowiedniej grubości kawałeczki blach celem dystansowania stojana. Dla pewności dodatkowo tam gdzie było to możliwe wzmocniłem to mieszaniną opiłków aluminium i super glue( działa rewelacyjnie- twarde jak skała i nawet nie kruche). Patent działa bez zarzutu. stojan i wirnik zostały wymienione i jest ok .
Zdjąłem górę silnika i przeżyłem 2 zdziwienia. Po pierwsze silnik niedawno po remoncie, 1 szlif i gdyby nie lekko przytarty jeden tłok to byłoby ekstra. Wał zdrowy, to podstawa
Zdziwienie nr 2:na pozór zamienione tłoki, Ten po stronie sprzęgła miał wybite R, od prądnicy L.
Jak się okazało tak oznaczyli je nasi skośnoocy przyjaciele którzy je wyprodukowali
Przy okazji umalowałem cylindry czarną żaroodporną farbą, głowice srebrną. Według mnie efekt pozytywny
Wczoraj zrobiłem pierwszą jazdę. Efekt przerósł me największe oczekiwania. Nie było się za bardzo do czego uczepić, chyba, że do braku OC i przeglądu, ale to w najbliższym tygodniu załatwię, nie będę przeginał
Dziś zalałem przód świeżym olejem i ganiałem uciekające prądy
Do roboty było jeszcze jest sporo drobiazgów, np. czyszczenie i regulacja hamulców, wymiana łożysk w kołach i ... Sam nie wiem, ale będzie co robić