to wy chyba nie widzieliscie tloka po przejsciach... na weekendzie zrobie fotki tloka z kumpla cz...
kilka dni temu, akurat wybieralismy sie cezetka na przejazdzke

. CZ elegancko zapalila - tak jak zawsze na 1 gar

jak zlapala na drugi to zagrala ladnie przez 5 sekund moze i "jeb" cos w prawym garze. nie zgasla i slychac wyraznie bylo ze cos ostro stuka w cylindrze - tak jakby tlok uderzal w glowice. koles mowi ze jedziemy i tak [do cpnu najpierw - 15km w obie strony] i objechalismy w ta i z porotem v-max 80 km/h wiec pomyslelismy ze jednak trzeba rozebrac...
urwal sie kawalek tloka [na samym dole, jak jest to okno wyciete] i nie wpadl do walu tylko polecial do gory zrywajac po drodze wszystkie pierscionki... zrobie zdjecie tego tloka to sami sobie zobaczycie...
zrobilismy te 15 km na tak rozjebanym silniku i cz ciagnela 80 km/h - to jest pelen podziw dla tego moto... ten cylinder w ktorym to sie stalo nawet nie zasysal wachy z gaznika - zero kompresji. i nawet nie ma praktycznie sladow na gladzi - delikatne takie tylko.
zaden jednocylindrowiec nawet by nie zapalil a my zap..... 80 km/h - podziw nic innego. az mi jej szkoda sie robi. kumpel jest taki kat na motory, ze biedna cz juz gorzej trafic nie mogla...