Komar powstał

Po długich rozważaniach co z nim robić postanowiłem zostawić go takim jaki jest. Jedyne co zrobiłem to podmalowałem ramę tam gdzie była spawana lakierem z simsona który pasował idealnie z lakierem komara.Lakier odziedziczyłem od Kutrona za co chwała mu i dzięki,że kupił nadmiar

Zardzewiałe boczki są w czarnym podkładzie i tak chyba zostaną,bo w lakierze za bardzo by się świeciły. Bagażnik i półkę zapożyczyłem ze swoich zapasów tak by nie lakierować tylko żeby było w oryginalnym lakierze jak cała reszta elementów niebieskich w lepszym i gorszym stanie. Zbiornik z oryginalnymi fabrycznymi zaciekami i przymalowaną podkładką.Tak się kiedyś malowało

Koła skompletowałem z deklami ZZR tylko brak mi nakrętek do tylnej ośki i napinaczy łańcucha. Szkoda mi linki od gazu bo po wyjęciu z korpusu okazała się trochę porwana

Do szczęścia komarowi brakuję jeszcze schowka prawego,2 zakrętek do osłonek gaźnika,całego pokrętła kranika no i silnik... nie wiem czy spedalić go czy poszukać sprawnego takiego jak był

I zastanawia mnie czy on nie miał klaksonu,bo na lampie wygląda jak by coś było,ale po co dzwonek ??