Dzisiaj teoretycznie skończyłem elektrykę... nie licząc tego, że zaginęło mi ładowanie- przed lakierowaniem było a dzisiaj dupa- zero prądu na szczotkach i dalej też tyle co w aku- winne okazały się oprawki kontrolek- które to z racji kształtu lampy były dość blisko siebie- gdzieś coś się lekko obróciło i masa kontrolki luzu całowała się z niebieskim przewodem biegnącym od zacisku D regla... poszło kilka soczystych zanim do tego doszedłem- pomógł mi dopiero regler mechaniczny- po zwarciu styku kontrolki zgasła też lampka luzu

no tak .. generalnie zamieniłem oprawki kontrolek na gumowe pod żarówki całoszklane- dobrze, że BOSMA ma szeroki asortyment 6V żarówek i mam spory zapas przeróżnych. Tera jest spokój- kontrolki nie świrują od drgań i w ogóle gitara. Reszta przy fotkach:
Jazda próbna wieczorową porą:
Maszyna dość mocno zakurzona-sporo się dzisiaj kurzyło.


Tu już kontrolki ze sobą nie romansują

A wszystko dzięki małej zmianie:

Starałem się jak najlepiej zamaskować instalację- w tak ogołoconej maszynie nie jest to wcale łatwe, zwłaszcza, że rozkład elementów wymusza spore pętle. Na szczęście w 6V nie ma tych elementów za wiele. Generalnie można by to jeszcze lepiej jakoś pospinać, ale za sztywno nie może też być:

Coś tam się błyszczy- może nawet za dużo.

Tapicerką zajmę się ...niebawem- ciągle kotłują mi się koncepcje. Póki co pozostaje niezawodna szmata

Na tych blachach właściciel chce ją zostawić- taki mały ukłon w stronę Pana Stanisława:

Jedno jest pewne-chyba

- to ostatni CR z najbliższych projektów- teraz chciałbym ulepić scramblera. Ale to nie prędzej niż po wakacjach bo teraz czas na Osę.