Ja nie będę pisał nic negatywnego o tych tłokach ponieważ w moim przypadku szlifiernia mocno dała dupy i nie dziwię się że po dotarciu moje cylindry skończyły tak a nie inaczej. Ja się dziwię jak w tak ciasnym pasowaniu(3 setki) i sporym przekosie na gładziach w stosunku do prawidłowej płaszczyzny to pracowało. Przede wszystkim po tym co było te tłoki nie pękły i nie posypały się w milion części mimo że był z gównolitu naprawdę jestem pełen podziwu. No co ja zwróciłem uwagę:
- moje tłoki nie miały owalu, po prostu walec
- w mikronach tarły o przeciwwagi i na to was uczulam przy almotach żeby to sprawdzać
- wykonanie piast sworznia i rowków pod zabezpieczenie też loteria lepiej się upewnić że jest git.
Generalnie dobre tłoki, ale musi to robić ktoś kto ma głowę(czytać - dobry szlifierz jak w przypadku azbeścika gość jest kumaty i powiedział jak jest), trochę luźniej i dobre wykonanie szlifu to na almotach też można objechać wiele. Mi akurat tak się złożyło, że przekos był na tyle duży że dopiero było dobrze na trzecim nadwymiarze no i przy okazji trafiłem oryginalne czechosłowackie tłoki MH. Po swoich przejściach na cylindrach wcześniejszych wybrałem opcję 6 setek mimo oryginałów z epoki, po prostu wolę mieć pewność, że jak pojadę w trasę to nie zatrzyma mi się silnik i mam jakąś gwarancję, że cylindry nie będą słabym punktem, może i przejadę mniej.