Czas napisać coś o Jawie 350 którą miałem przez prawie 8 lat.
Kupiłem ją 22.06.2008r. i to przez przypadek, miałem kupić MZ ETZ 251 i po umówieniu się ze sprzedającym że następnego dnia przyjadę po MZ zostałem wystawiony do wiatru.
Jak dojeżdżałem do gościa od MZ, zadzwoniłem by dowiedzieć się jak dokładnie dojechać dostałem informację że MZ sprzedał godzinę temu.
Wiec nie miałem wyboru i zacząłem szukać czegoś w okolicy, okazało się że niedaleko jest motocyklowy zlot charytatywny i tam jest osoba co może mieć do sprzedania Jawę 350.
Po dojechaniu na miejsce okazało się że jest Jawa 350 638.0 która miała być dla syna ale jemu za bardzo się nie spodobała i stała nie ruszana dwa lata, Jawa miała zalety w postaci świeżego lakieru, silnika w dobrym stanie i najbardziej legendarnego zapłonu.
I tak stałem się posiadaczem Jawy w której w przeciągu 8 lat wymieniłem wszystko po za zapłonem.
Najwięcej razy zmieniałem wydechy bo było ich aż 5 kompletów.
Potem były silnik i blachy po 3 sztuki/komplety.
Ram z papierami było w sumie dwie, pierwsza 638.0 a druga 638.1
Ogólnie Jawa była 638.0 następnie 638.1 , 638-5 i 639-5.
Wizualnie to wyglądało tak:
Zaraz po kupnie

Po zmianie ramy i zamontowaniu naklejek

Po sprzedaży pierwszego kompletu blach(niebieski nie jest moim ulubionym kolorem)

Po zamienieniu się blachami 638 - 634

Po lakierowaniu do którego przymierzałem się chyba ze 2 lata

Następnie był montaż pełnej owiewki

Po montażu upragnionego hamulca tarczowego i wahacza z Jawy tramp ale nie najeździłem się na tym zestawie za wiele (zdjęcie z dnia gdy nie dawno kupiony silnik z przebiegiem 7000km od nowości padł, środkowe łożyska wały wysiadły)

I najnowsze czyli marzenia o enduro, niestety wybrałem złą drogę.
Ktoś kiedyś powiedział że z tej jawy i tak nie zrobię TRAMPA, jak widać miał rację. Tym bardziej nie zrobiłem z niej enduro jakiego chciałem

Przez te wszystkie lata poszło w ten "projekt" tyle kasy że spokojnie bym kupił enduro o jakim marzyłem.
I tak w skrócie wyglądała historia Jawy która była ze mną pierwszy raz za granicą, przeżyła dwie kraksy, miała parę/paręnaście poważnych awarii i była rozłożona i złożona co najmniej parę razy.
Czy kiedyś wrócę do Jawy ? Możliwe że tak ale raczej nie prędko.
PS. Mam jeszcze Dwie Jawy 90 z których jedna zostanie u mnie.