Wraz ze szwagrem robimy nowy bolid, komar z cylindrem, głowicą i tłokiem Simsona S51. Założenie jest takie żeby wydać jak najmniej, jechać najszybciej jak to możliwe, bez względu na awaryjność i spalanie.
Jak na razie rozebraliśmy silnik i przygotowaliśmy kartery pod cylinder i z grubsza wyrównałem kanały płuczące. W przeszłości kilka razy wygiął się korbowód, który prostowaliśmy no oko francuzem (strasznie miękki). Po sprawdzeniu w kłach wał korbowy miał 0,95 mm bicia na czopach, teraz jest "naprostowany" do 0,05mm. Nie chciał działać na wolnych obrotach, bo magneto tarło o cewki. Przy poprzednim remoncie szwagier tak prał siekierą po karterach, że zrobiła się ok. 0,5mm szczelina między połówkami i nie dało się tego w żaden sposób uszczelnić, dlatego jakiś 1000km zrobił bez oleju w silniku. Przeszlifowaliśmy je papierem ściernym na szybie i już jest lepiej. Tryb 2 biegu ma zajechany na śmierć wielowypust, bo brakowało podkładki dystansowej w skrzyni. Ale 35zł na nowy to zbyt duży wydatek i będziemy kombinować. Sprzęgło mimo jazdy na sucho jest ok. Łożyska na wał są nowe, bo stare już całkiem mają dosyć. Tłok z cylindrem z simsona był jeszcze w dobrym stanie, ale trochę rdzy się pojawiło. Wystarczy WD 40 i papier ścierny.
Wydech planuję założyć od ETZ 250 bo akurat taki mam na złomie, bo dobry dyfuzor to podstawa. Do tego splanowanie głowicy o ile się da i myślę że szwagier będzie zadowolony
Co jeszcze można by zrobić żeby jechać jeszcze szybciej?
Myślałem nad maksymalnym splanowaniem głowicy, ale boję się że korbowód, który patrząc od przodu i od boku przypomina S tego nie zniesie.
Postaram się zrobić kilka fotek dla przestrogi jak nie składać silnika