Coby uporządkować wątek przed zlotem, wypadałoby zaktualizować informacje
W sprawie dalszych losów 180ki - po 4 przejażdżkach po Warszawie uznała, że starczy tego jeżdżenia i nie zamierza dać się więcej odpalić

Postała więc 3 tygodnie za karę pod chmurką na Ursynowie (no i pod pokrowcem

), a plan wyeksportowania jej na Dolny Śląsk został tym samym przyspieszony i wylądowała w docelowej lokalizacji już w lipcu.

Dobrze jest mieć ciężarowe auto, którym bez problemu można przewieźć motocykl

Po przeprowadzce czekało ją składanie profesjonalną, już nie moją na szczęście ręką - wystarczy, że ja poodkręcałam wszystko, co zdołałam, byleby upchnąć ją do golfa, jak się potem okazało czasami niepotrzebnie
Lista zmian i ulepszeń (cytuję):
- nowa prosta tarcza ham., klocki i płyn tak samo
- zmiana gaźnika z chińskiej podróbki na org jikov,
- wymiana uszczelek pod cylindrem i pod głowicą też,
- porządne poskręcanie całości (m.in. zamontowanie jak należy prawego lusterka),
- tylne koło z oponą barum "kosteczką"
- kosmetyka linek i osprzętu kierownicy (manetka gazu, smarowanie klamek itp.)
- wymiana koła zębatego łańcuchowego przedniego z 16z na 15z, nowe a nie wyszczerbione,
- nowa linka sprzęgła,
- nowe manetki,
- nowe łożyska koła przedniego,
- nowy filtr powietrza,
- porządne założenie tablicy rej. i ucięcie błotnika, żeby nie wystawał niepotrzebnie dołem,
- ustalacze uchwytów lampy przedniej,
- nowe uszczelniacze teleskopów, nowy olej do nich,
- nowy łańcuch sprzęgłowy + nowy kosz sprzęgłowy, bo poprzedni się zatarł na tulejce,
- nowa guma kopki.
Po tych zabiegach zaczęła wreszcie śmigać jak zła i odwiedziła co się dało w okolicy: lasy, pola, łąki, zapuszczone dworce kolejowe - taka tam niedzielna turystyka

Po stwierdzeniu, że jezdność jest satysfakcjonująca można było wdrożyć plan kolejny: zmiana koloru :>
Więc rozbieranie od nowa tego, co zostało złożone

Ocena zniszczeń poprzedniego "malarza" - na szczęście warstwa niebieskiego była na tyle znikoma, że można było łatwo i szybko wyrównać większość powierzchni, spod których jeszcze wyglądały resztki poprzedniego, oryginalnego malowania...

Chyba że mowa o owiewce, z której prędzej można było odłupywać płaty lakieru niż je zetrzeć...

Skala porównawcza zmian na lepsze:

No a potem już z górki - podkład...

...kolor...

...detale, których odświeżenie przypadło w udziale mi osobiście i nieskromnie przyznaję, że wyszły świetnie

(bo po tym, co było wcześniej, każda zmiana, jaka by nie była, to już duży plus

)

Złożona została na nowych śrubkach, podkładkach i czym tam się dało, w kablach nareszcie porządek - podejrzewam, że nawet z fabryki nie wyszła taka dopieszczona

Pierwsze przymiarki, drugie przymiarki...

No i po paru dniach - efekt finalny
Również dla porównania - z wersją poprzednią, której w moich oczach nie ratuje nawet ładniejsza pogoda przy wykonywaniu zdjęcia

Tak więc od tej chwili, mała cezetka przemierzać będzie drogi w wersji armadnia stajl