Z aktualności: jedyne czego obecnie wymaga cezetka, to dolewanie mieszanki

a poza tym jeździ sobie, wibruje i podskakuje na polnych drogach, co obrazują posty w "I ja tam Jawą, Cezetą byłem... "
Ale jako że polne drogi to nie wszystko, a na asfalcie wyprzedzić mogę co najwyżej traktor, to do stada dołączyła nowa maszyna, przy której zielona - z jej 20-toma latkami - to ledwie podlotek
Stateczna, 30-letnia hondka w stanie "spod kocyka w garażu", po sprowadzeniu 4 lata temu stała tak u właściciela niejeżdżona, ale po zdjęciu pajęczyn, kurzu, dolaniu paliwa bez problemu wróciła 90 km do nowego domu. Szczęśliwie zachowała się w dużym stopniu oryginalności - chromy całe i ładne, lakier i naklejki bez większych ubytków, właściwie wszystko w komplecie, nawet z fabrycznymi nalepkami typu achtung lub "helmet holder". Z "napraw" wyszły w sumie tylko jakieś drobiazgi: żarówka, włącznik stopu, linka ssania...
Wczoraj dostała świeżą pieczątkę z SKP i śmiga

Będzie na dalsze trasy, a na bliższe i mniej cywilizowane zostanie zielony pogromca szutrów
Tak się prezentuje: