Trochę się działo. Z kumplem ogarnialiśmy elektrykę i się okazało, że mam ładowanie

A to dlatego bo kable do kontrolek były powpinane "losowo" i dioda od ładowania się paliła cały czas. Kierunkowskazy też zrobione, winny był przerywacz który był spalony.
Przed wczoraj przyszedł mi akumulator, kupiłem na allegro i działa

Dzisiaj przyszła lampa tylnia, oryginalna a nie od MZ

Podłączona już, wszystko działa, jutro zrobię fotkę i wstawię
Bak odrdzewiony - fosol robi swoje
Przed wczoraj odbyłem na niej pierwszą jazdę. Nie chodzi za dobrze. Na podwórku normalnie ją odpaliłem z kopa i pojechałem. Potem były doły i musiałem zwolnić to cezeta gasła i nie chciała palić z kopa i na pycha też nie bardzo. Później cudem odpaliła i jak zwolniłem to znowu zgasła, nie chodziła na wolnych obrotach. Na wysokich jechała a jak odpuszczałem to gasła.
Dzisiaj wstawiłem inny gaźnik, zmieniałem świece to sama wchodzi na wysokie obroty i nie schodzi z nich tak jak było to wcześniej...Lewe powietrze cylinder-gaźnik uszczelnione. Przepustnica się nie zacina, linka od gazu tak samo. Dodam, że cezeta kopci jak parowóz a mieszanka odpowiednia. Zauważyłem, że po odkręceniu śrubki od oleju skrzyni - nie leci olej, dopiero jak cezetę przechyliłem. Nie wiem czemu tak kopci i wchodzi na obroty - czy winny jest labirynt ? Oby nie...
Fotka po myciu Cześki parę dni wcześniej, jeszcze z resztkami starej lampy:

