nie zebym sie czepial ale na 125 tez rewelacji nie bedzie, moto sie bedzie bardzo meczylo a razem z nim ty... ale niech kazdy robi to co uwaza za stosowne, w kazdym razie za 3 klocki wolalbym kupic cos uzywanego
ewentualnie dolozyc troche i kupic przykladowo yamahe diversion 600 lub suze gs 500
£łłeee! Mam dość używanych moto. Niestety. ;-)
W porównaniu do Jawy, 125 to jest mało, ale ja nie jestem spragniony prędkości. I 70 km/h w trasie mi wystarczy. Pół Polski przejechałem Simson'em, 2 razy pojechałem nim z Warszawy na mazury i z powrotem. To była dopiero jazda. 50 km/h, namiot na pakę i hey'a!

Inna zaleta to to, że jest lekki. Każdy ma własne upodobanie ale podczas manewrowaniu w lesie, ciasnych kątach miast, w portach... ciężkie moto jest strasznie nieporęczne. Nie lubię ciężkich motocykli. Dla mnie moto ma być zwinne, zwrotne, wszechstronne i poręczne. Jak Marek Michel przejechał na WSK dookoła świata? Kilka razy w trasie rozbierał ją na kawałki i zabierał ze sobą, jako bagaż na pokład samolotu czy w kawałkach przenosił przez zasypany wąwóz, po czym składał po drugiej stronie i jechał dalej.

Jeżeli ktoś wsiada, jedzie autostradą i zsiada, to niech nawet nie myśli o Pronarze. A jeżeli ktoś chce eksploatować go w ciekawszych warunkach, to nawet na dalekiej trasie jego małe gabaryty mogą stać się niezastąpione.