jestem juz jawa we wro. totalny spontan.. czwartek 9 rano wstalem.. posiedzialem troche na necie i tak sobie mysle ze i tak na wyklady nie pojde.. szybkie pakowanie i 11.45 juz mialem autobus do Zielonej Góry o 15 bylem na miejscu.... do dziewczyny z kwiatkiem i jeszcze chwile z rodzinka i jazda po zmieniacz biegow do sklepu. zaczelo sie sciemniac jak zabralem sie za demontarz i rozpolawianie silnika.. cos kolo 23 zjadlem czwartkowe sniadanie.. remont (wymiana zmieniacza + plus troche dupereli) zakonczylem cos kolo 4.30 rano. Pakowanie i jadza Jawa do wro. Alez bylo zimno. (temp powietrza wedlug tablic swietlnych 5st celsjusza). Pierwsza trasa w tym roku. Okolo 9 wyladowalem we wrocławiu.. na wylotowce jeszcze zerwalem linke sprzegla, ale na szczescie mialem zapasowa. Niestety jezdzilem po wro i jezdzilem i czuje, ze cos sie zaczyna nie tak dziac. NO TAK. w pospiechu zapomnialem zabic nakretke na koszu sprzegla. Dojechalem do domu we i juz piechota poszedlem szukac jakiegos lockcite chyba w 8 sklepie znalazlem .. o 15 czekajac na dziewczyne na dworcu to juz sie jak zombie zachowywalem.. (brak snu). chcielismy pojezdzic razem we wro.. jakis skarbow poszukac (
www.geocaching.com) wiec wychodze teraz zrobic to sprzeglo a tu deszcz pada.. szkoda. Mam nadzieje, ze jutro bedzie ladna pogoda..
a.. jacys ludzie mi fotki z samochodow pstrykali bo takiej jawy to nie widzieli ;P 3 kufry 45 litrowe, duza szyba turystyczna, z przodu zamontowane jeszcze 2 siedmiolitrowe kanistry
fotki niedlugo na
www.nakolach.pl (jak tylko ja zrobie skoncze ;P )