Żądam argumentów.
i dostępu do morza?

(taki żarcik)
Ostatni raz miałem do czynienia z usprawnionymi silnikami jakieś siedem lat temu, więc nie bardzo jestem Ci w stanie przedstawić konkrety.
W każdym razie wprowadzając podobne usprawnienia (podobne w sensie oczekiwanych/osiągniętych rezultatów, a nie technologicznym, bo to różne silniki) żeliwniak za każdym razem był trwalszy i osiągał większe przebiegi. Aluminiowy natomiast po zwiększeniu stopnia sprężania powyżej pewnej wartości (nie będę wprowadzał Cię w błąd podając wartość, bo jej po prostu nie pamiętam) nie spełniał pokładanych nadziej bo po prostu nie wytrzymywał i jego awaryjność wzrastała zastraszająco.
Bawiliśmy się w kilka osób i na podstawie tych wspólnych doświadczeń opieram powyższy wniosek praktyczny (nie teoretyczny, bo pindolić po próżnicy sobie możemy, ale liczy się to, co wyszło i jak).
Podobne wnioski przedstawiał mi (gdy z radością rozgrzebałem pierwszy silnik) starszy nieco wiekiem i doświadczeniem znajomy. Twierdził w oparciu o swoje doświadczenia (mechanik, sportowiec i niespokojny duch), że lepiej usprawnić silnik żeliwny, który ma większy margines wytrzymałości, niż nowszy aluminiowy. Nie uwierzyłem będąc "teoretykiem", ale praktyka niestety potwierdziła poprawność doświadczeń starszego człowieka.
Oczywiście zawsze może się okazać, że jakiś silnik żeliwny okaże się gorszy, a aluminiowy lepszy. Niemniej ja uznaję, że grupa reprezentatywna silników, jakie miałem okazję oceniać jest wystarczająca dla twierdzenia, o wyższości żeliwniaka nad alu w zakresie usprawniania.
Pozdrawiam