Witam

JAWA 350 (1984 r.) - jest to mój pierwszy motocykl (nie licząc chińskiego skutera)

Dostałem ją miesiąc temu od mojego teścia. Jest ubezpieczona do końca roku, posiadam zestaw kluczy, oryginalną polsko-czechosłowacką instrukcję, drugi (również sprawny) silnik oraz klucz do siedzenia i blokady kierownicy.
Motocykl dostałem od pierwszego właściciela. Silnik miała wymieniony z 2 powodów: poprzedni trochę głośno pracował a nowy trafił się w promocji. Ale, co dokładnie tam było nie jestem w stanie powiedzieć bo było to 19 lat temu. Tyle też moja
"Nemesis" stała
NIEODPALANA w stodole. Po przyprowadzeniu jej do siebie odpaliła po 2 dniach. Wyczyściłem bak, platynki, przetarłem świece i bruuum <thumbup> Jednak czas zrobił swoje. Wszędzie, gdzie tylko się dało były mysie gniazda (schowki, pod fotelem, filtr powietrza) - co skutkowało nadgryzionymi przewodami. Elementy, które wymieniłem na ten moment: akumulator, kilka przewodów, olej skrzyni biegów, świece, bezpiecznik, łącznik airboxa z gaźnikiem, filtr powietrza, linka gazu oraz kranik. Koniecznie muszę wymienić opony wraz z dętkami - czas zrobił swoje. Motocykl był bardzo brudny po wyjęciu ze stodoły. Jak narazie zrobiłem wstępną polerkę błotników, tłumików oraz gmoli.
Motocykl pali z pierwszego max z drugiego kopa. Jednak mam mały problem... Po wciśnięciu gazu do dechy motocykl zamiast przyspieszyć to wyje jak bym miał sprzęgło wciśnięte - a jest to niemożliwe. Tarcze sprzęgłowe mam do wymiany. Grzechocze trochę przy wrzucaniu biegu. Myślałem, że to za dużo powietrza... Ale to również nie to... Już w różnych pozycjach ustawiałem gaźnik i nic. Jak się rozgrzeje to jest chyba ciut lepiej. Może ustawić zapłon trzeba? A tak na marginesie to ten silnik ma przejechane ledwie 2 tyś km.
A oto kilka zdjęć. Przed i po małym polerowaniu. (Zdjęcie na którym widać koty było zrobione 5 minut po wyprowadzeniu ze stodoły)



