Czas w końcu coś napisać. Silnik już poskładany i odpalony. Pracuje jak należy.
Pierwsze jazdy tylko potwierdziły, że warto było wydawać kasę i robić remont.
W ostatnią niedzielę siedze w domu, nudzę się i doszedłem do wniosku-"no trza się przejechać"
Patrzę na termometr-poniżej 10 stopni, z nadzeiją myślę, że trochę zaniża. Wychodzę na zewnątrz-o ku$#%$ nie zaniża.
A co mi tam. raz się żyję. Jako, iż nie posiadam profesionalnego odzienia motocyklowego, więc kalesony na dupę, dwie pary rękawic i jazda. Tak sobię jadę i rozmyślam-no to jest to, w końcu nie słychać pierścieni w kasku, dużo mocniejszy, czysta poezja.
Musiałem robić częste postoje na cygara, nie ze względu na docieranie ale ze względu na przemarzające rękawiczki i krocze.
Blok silnika został wypiaskowany i wyszkiełkowany(za darmoche).
Lepiej wygląda.
Z cylindrów słychać taki klekot, ale może tak ma być, może się ułoży albo roz^&^**(&^li.
Pozdrawiam.
Chciałem dodać fotkę, ale wywala, że katalog załączników jest pełny.