Wolna Strefa Jawa - CZ

  • Kwietnia 19, 2026, 18:38:13
  • Witamy, Gość
Zaloguj się lub zarejestruj.

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Szukanie zaawansowane  
Strony: 1 ... 7 8 [9] 10   Do dołu

Autor Wątek: Dowcipy :)  (Przeczytany 92016 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

suchy

  • forumowicz
  • Jawer Weteran
  • *****
  • Offline Offline
  • Wiadomości: 722
  • Czyżbym nie posiadał motocykla?Tak,jeżdżę motorem.
Odp: Dowcipy :)
« Odpowiedź #200 dnia: Stycznia 04, 2015, 09:30:19 »

.
« Ostatnia zmiana: Stycznia 04, 2015, 09:39:41 wysłana przez suchy »
Zapisane
Mniej teorii więcej praktyki.
CZ 350 472.5 83'  Garwolin  tel.602 792 446

jawczak-23

  • Świeżak
  • *
  • Offline Offline
  • Wiadomości: 4
  • Jawa TS350 638.1
Odp: Dowcipy :)
« Odpowiedź #201 dnia: Października 30, 2015, 20:09:24 »

Kot w rurze

Posiadam. Wróć. Moja żona posiada kota, rasy kotka, rasy czarnej, rasy ze schroniska, rasy małe kocię. Guzik by mnie to obchodziło gdyby nie fakt, że jest małe, że chodzi to to bez przerwy za mną i trzeszczy - a to na ręce, a to żreć, a to trzeszczy dla samego trzeszczenia, zupełnie jak jej pani. Generalnie pogłaskać mogę, kopnąć jakąś rzecz, która leży na ziemi żeby kot za nią biegał też, niech chowa się zdrowo do czasu, aż raz zapomnę zamknąć terrarium i zajmie się nim mój wąż, reszta to nie mój problem. Ale do czasu. Staje się to moim problemem gdy moja współmałżonka udaje się w celach służbowych gdzieś tam na ileś tam. I spada na mnie karmienie, wyprowadzanie i sprzątanie po tym całym tałatajstwie. Jako że to zawsze lekko olewam i robię wszystko w ostatni dzień przed powrotem małżonki nie nastręcza mi to wiele problemów.

 Kot jest od niedawna i od niedawna jest nowy zwyczaj - niezamykania łazienki, gdyż w niej znajduje się urządzenie zwane potocznie kuwetą, do którego kot robi to samo co ja w toalecie, czyli wchodzi i może spokojnie pomyśleć. Mnie jednak uczono całe życie zamykać te cholerne drzwi do łazienki za sobą, więc stale żona mi trzeszczała, że kot tam nie może wejść i „myśleć”. Ja jestem stary i się nie nauczę, poza tym mieszkam tu dłużej niż ten kot, sam dom stawiałem, moje drzwi, mój kibel, wypierdalać więc. I postawiłem na swoim. Od jakiegoś czasu kot chodzi do toalety razem ze mną. Jak nie ma małżonki to musi zazwyczaj czyhać na mnie albo miauczeć coby przypomnieć, że trzeba mu łazienkę otworzyć, bo jak jest żona to ona ma już w biosie zaprogramowane - ja wychodzę i zamykam, ona idzie i otwiera, żeby kot mógł wejść - taka technologia po prostu. Czasem kot skacze na klamkę, ale ma jeszcze zbyt małą wyporność i zwisa na niej bezradnie. Jednak jak moja żona będzie nadal go tak karmić- to w szybkim tempie będzie za każdym razem klamkę upierdalał - a wtedy wiadomo - wąż.

Dobrze więc, uporządkuję: żona - delegacja, ja - praca. Wracam, wchodzę do domu, kot przy drzwiach do łazienki skwierczy, bo jak wychodziłem to zamknąłem za sobą. Ok, kotku mnie się też chce. Idziemy razem - ja toaletka, okienko uchylam, papierosik (bo żona będzie za trzy dni - więc spokojnie wywietrzę) kotek swoje, ja przez okienko spoglądam, jest cudnie. Kotek wskakuje na kaloryfer, na parapecik i patrzymy razem przez okno. No cudnie. Kot skończył dawno, ja teraz, pet do muszli, spuszczam wodę, a ten mały skurwiel jak nie śmignie i sru za tym petem z tego parapetu i do kibla. Zakręciło nim dwa razy i kota nie ma. Nawet nie zdążył miauknąć. No ja pierdolę. Nie ni ch*ja to niemożliwe jest. Przecież nawet taki mały kot jest ku*wa za duży, żeby przejść tym syfonem. Ale słyszę tylko pizdut - oż ku*wa, no to nie mogło mi się zdawać - coś ciężkiego poszło w pion. Ku*wa, wszyscy święci w trójcy jedyny Boże, ukazali mi się przed oczami. Kot ku*wa popłynął wprost w odmęty prawego dopływu królowej polskich rzek.

 Lecę ku*wa na dół do piwnicy, choć może powinienem od razu do schroniska, zanim wróci moja żona - nie ma wafla, znajdę jakiegoś małego czarnego skurwiela z białą krawatką, nie było jej kilka dni, może się nie połapie. Ale ch*j, najpierw do piwnicy - zbiegam po schodach, słucham - coś drapie w rurze, pion, kawałek płaskiej rury - miauczy - jest, ku*wa, żyje i nie poleciał do sieci miejskiej. Nawet jak teraz zdechnie to ch*j, przynajmniej będę miał jego truchło i powiem, że kojfnął z przyczyn naturalnych albo tylko lekko nienaturalnych, bo przecież mi baba nie uwierzy za ch*ja trefla, że kot sam wpadł do kibla. Ale na razie drapie i żyje.

 Znalazłem taki wziernik, gdzie można zaglądnąć do tej rury i wołam. Kici, kici! Ni ch*ja, nie przyjdzie, wołam, wołam, a ten ku*wa głąb zamiast przyjść do mnie to ku*wa chce iść tam skąd przyszedł, czyli do góry w pion. Ja go wołam, a on do góry drapie. I udrapie, udrapie kilkanaście centymetrów i zjazd w dół. No pojebało i mnie, że tu stoję i jego (kota) Tak przez pół godziny. Prosiłem, wołałem, błagałem, groziłem, wabiłem żarciem i ni ch*ja, uparł się i nic tylko rurą do góry z powrotem do kibla. Za daleko, żeby włożyć rękę, grabie czy cokolwiek. Jedyna metoda - fight fire with fire - ogień zwalczaj ogniem.

 Zatkałem tę rurę przy wzierniku deszczułkami, których używam na podpałkę do kominka, żeby kot nie popłynął już nigdzie dalej i z buta na górę do kibla - geberit i woda w dół - bombs gone. I bieg do piwnicy. Po drodze słyszę jak się przewala po rurach - podziałało. Wbiegam do piwnicy i ku*wa koniec świata. Nie ma moich deszczułek - no może z jedna, cała prowizoryczna tama poszła w ch*j i kota też nie słychać już. Ja pierdolę. Ku*wa, gdzie ta rura teraz idzie - coś mi świtnęło, że kanalizacja w ulicy, dom od ulicy ze 30 metrów - może nie wszystko stracone i gdzieś się zwierzak zatrzymał po drodze.

 Biegnę na ulicę, jest studzienka - mam nadzieję, że to od mojego domu. Ni cholery jej nie podniosę. Ciężka jak szlag i nie ma za co chwycić. Powrót do domu i pogrzebacz od kominka, tym może uda się to podważyć. Ni cholery - najpierw ugiąłem, potem złamałem żelastwo. Myśl! Auto stoi na ulicy - mam pas do holowania, może uda się to szarpnąć. Hak, pas, wsteczny - poszło, aż zakurzyło. Po jaką cholerę takie te wieka robią ciężkie. Smród jak cholera, ale złażę tam - ciemno jak w dupie, rura jest, wygląda, że idzie od mojego domu. Latarka. Ku*wa, mam w aucie, ch*jowa, ale może starczy. Włażę po raz drugi- smród mnie już nie zabije - przywykłem po chwili. Zaglądam i jest, oczyska mu się tylko świecą. I znów ta sama bajka. Kici, kici, kici, a ten mały skurczybyk spierdziela w drugą stronę. No ja pierdolę. Szlag mnie trafi. Długo tu nie wysiedzę, jest zimno, śmierdzi, a na dodatek ktoś mi zwali tę pokrywę na łeb i moje problemy się skończą jak nic. Nie chcesz po dobroci, to będzie po złości.

 Do domu, po brezent. Wyłożyłem dno studzienki, tak by mi nie wpadł głębiej. Zużyłem wszystkie taśmy samoprzylepne, plastry, żeby nie wpadł do głównej nitki kanalizacyjnej. Zaglądam co chwilę do rury, ale słyszę tylko miauczenie i nic nie widzę. Poszedł gdzieś w pizdu. Jeszcze tylko trójkąt, żeby nikt się w tę otwartą studzienkę nie wpierdolił, bo na ulicy ciemno. Sąsiad, ku*wa, ciekawski, widziałem żłoba jak patrzył przez okno, jak próbowałem pogrzebaczem podnieść wieko. Nie przyszedł pomóc, a teraz ch*j złamany stoi i się dopytuje. Co mam mu ku*wa powiedzieć? Że przepycham kotem kanalizację? Idźżesz w ch*j, pacanie.
 Powiedziałem mu w końcu, żeby poszedł do domu i pozatykał sobie też wszystkie otwory, bo na początku osiedla była awaria i wszystkie ścieki się wracają i wybijają w domach - a ten baran się przestraszył, poleciał i przed swoim domem siłuje się z pokrywą. Niech ma za swoje.

 Wracając do kota - bo menda tam siedzi i nie chce wyjść. Mam wszystko gotowe, więc do domu, jedna wanna, druga wanna, koreczek i napuszczam wodę. Papierosik i czekam pod studzienką, bo nuż mu się zmieni i wyjdzie dobrowolnie. Ku*wa, drugi sąsiad przyszedł - po pięciu minutach następny odmyka wieko, teoria samospełniającej się przepowiedni działa - ku*wa, ludzie to są barany. Idę do domu, obie wanny pełne, ognia - spuszczam wodę z wanien i dokładam dwa spusty z dwóch spłuczek z domu. Nie ma ch*ja, to go musi wygonić albo utopić.

Lecę na ulicę, woda wali na brezent aż huczy, a tego skurwiela dalej nie wylało z kąpielą. Ku*wa mać, urwało się wszystko w pizdu i popłynęło, bo ileż to utrzyma tej wody. Brezent, taśmy, plastry, sznurki - w ch*j - jak się to gdzieś przytka, to będę miał przejebane. Znowu do domu po drugi pogrzebacz, bo trzeba zamknąć ten pierdolony dekiel. Wchodzę - a ten skurwiel kot tarza się w sypialni po łóżku. No ja pierdolę! Jak on ku*wa wyszedł, którędy? Ano ku*wa wziernikiem w piwnicy - zostawiłem otwarty. Ja ku*wa stoję i marznę a ten gnój tarza się w mojej pościeli. Zajebię. Przerobię na pasztet. I jeszcze z radości włazi na mnie. Ku*wa mać. Przynajmniej kuleje.

 Straty: zajebane łazienki, w obu przelała się woda z wanien, zajebana piwnica, bo zostawiłem otwarty wziernik i duża część wody poleciała na piwnicę. Pościel w sypialni do wyjebania, brezent z reklamą firmy - poszedł w ch*j, latarka - w ch*j, pogrzebacz w ch*j. Afera na ulicy jak ch*j.
Zapisane

czeron

  • Potrzymaj no mi te piwo
  • Jawer Weteran
  • *****
  • Offline Offline
  • Wiadomości: 1739
  • CEZET 472.6 1986r.
Odp: Dowcipy :)
« Odpowiedź #202 dnia: Października 30, 2015, 20:47:47 »

Pogratulować ;D  A nie prościej było pójść do schroniska?
Zapisane
CEZET 472.6
Jawa 638,5
Jawa 638,5
Jawa Choppre 125
Jawa Chopper 125
Romet komar 50
Polonez Caro Plus

elkinio

  • President JAWA-ČEZET KLUB POLSKA
  • Administrator
  • *****
  • Offline Offline
  • Wiadomości: 3090
Odp: Dowcipy :)
« Odpowiedź #203 dnia: Listopada 06, 2015, 11:20:32 »

Chirurg do pacjenta:
 - Usunięcie tego gwoździa z pana głowy będzie kosztowało dwa tysiące.
 - Ale przecież ja mam ubezpieczenie w NFZ!
 - Na podstawie samego ubezpieczenia możemy go Panu lekko przygiąć, żeby nie przeszkadzał.

I jeszcze stare ale mi się podoba:

Bramki w sklepie - mimo że nic nie zwinąłeś, i tak boisz się,że zapiszczą.
 Babcie - pod blokiem mogą sterczeć dwie godziny, ale w tramwaju pięciu minut nie ustoją.
 Sprawiedliwość - jazda na rowerze pod wpływem alkoholu: 5 lat, molestowanie
 seksualne: 3 lata w zawieszeniu.
 Potrzeba jednej iskry, by spalić las, ale całej paczki zapałek, by rozpalić grilla.
 Kiedyś będę tak bogaty, że jednorazówką będę golił się tylko raz.
 Polsat - oglądasz sobie z rodzinką reklamy, a tu nagle film.
 Polska - tutaj nawet kryzys się nie udał.
 Bill Gates - okrada go 75% ludzkości, a i tak jest najbogatszy.
 Podawanie pensji brutto to jak podawanie długości członka wraz z kręgosłupem Pan Mietek spod trójki nie ma nawet matury, a za piwo zreperuje prom kosmiczny.
 Leżakowanie w przedszkolu - kiedyś kara, a teraz każdy chciałby te 2 h snu w ciągu dnia...
 Mleko na gazie - tylko czeka, aż się odwrócisz.
 Łacina - jedyny język, w którym nawet "gówno" brzmi mądrze.
 Nawet, jakby papier toaletowy miał 8 warstw, to i tak złożysz go na pół.
 A4 - jedyna płatna jednopasmówka na świecie.
 Najlepszym dowodem na to, że w kosmosie istnieje inteligencja, jest to, że się z nami nie kontaktują.
 Tesco - nigdzie indziej nie znajdziesz wody LEKKO NIEGAZOWANEJ za pół ceny.
 Jerzy Dudek - przypuszczalnie najlepiej zarabiający kibic Realu Madryt.
 Jak Polacy uniknęli korków na autostradach? Nie wybudowali autostrad!
 Seks jest jak skok na bungee - dodaje adrenaliny, a gdy pęknie guma, masz przerąbane.
 Jeżeli trzeci dzień nie chce ci się pracować, to znaczy, że to już środa.
 Kość piszczelowa - urządzenie do znajdywania mebli w ciemnym pokoju.
 Polska: jak kupisz mi spodnie, to zrobię ci loda. Azja: jak kupisz mi loda, zrobię ci spodnie.
 Chleb - zero marketingu, najwyższa sprzedaż.
 Britney Spears: "Jestem za karą śmierci. Przestępca powinien mieć nauczkę na przyszłość."
 Egzamin - na korytarzu każdy wmawia ci, że nic nie umie.
 Szacunek do nauczyciela - istnieje wtedy, gdy uczniowie po usłyszeniu dzwonka na przerwę pozwalają mu dokończyć wypowiedź.
 Paradoks seksualny - seks można uprawiać od 15 roku życia, a oglądać - od 18.
 Okres i wypłata - jedno i drugie jest co miesiąc, a jak nie ma, to znaczy, że ktoś was zdrowo wyruchał.
 Paradoks Szymborskiej - dla testu napisała maturę, interpretując swoje wiersze - i dostała 60%.
 Studenci pierwszego roku - spieszmy się ich poznawać, tak szybko odchodzą...
 Piesek - u nas słodki, w Azji słodko-kwaśny.
 Gdy umrę, rozsypcie moje prochy pod Tesco - wtedy będziecie mnie odwiedzać co niedzielę.
 Pieniądze szczęścia nie dają. Ale pozwalają wygodnie być szczęśliwym.
 Mały palec u nogi - powstał tylko po to, by boleśniej walnąć się o szafkę.
 Kanapka studencka - chleb posmarowany nożem.
 Pieniądze z pierwszej komunii - do dziś nie wiesz, gdzie się podziały.
 Nimfomanka - kobieta, która pragnie seksu tak często jak przeciętny mężczyzna.
 Polska waluta - tylko tutaj złoty jest srebrny.
 Na uczelni poranna fizyka zagina czas. Po 30 minutach jest 08:05.
 Feminizm kończy się, gdy trzeba wnieść szafę na 8. piętro.
 :-)
« Ostatnia zmiana: Listopada 06, 2015, 11:24:12 wysłana przez elkinio »
Zapisane
Jawa 559 z Velorex 560, Jawa 634 i kilka innych

Turbo

  • Niegdyś Jawer
  • Jawer Weteran
  • *****
  • Offline Offline
  • Wiadomości: 1468
  • -
Odp: Dowcipy :)
« Odpowiedź #204 dnia: Listopada 06, 2015, 12:08:23 »

w restauracji siedzą dwaj murzyni i jeden mulat.
Przychodzi kelner i pyta się mulata:
Co podać najjaśniejszy panie?

Co mówi informatyk, gdy dostanie pendrive,a na urodziny?
Dzięki za pamięć.

Skąd informatyk bierze wodę?
Z e-kranu.

Wybucha wojna. Ogłaszają mobilizację. Kowalski i Nowak, najlepsi kumple idą się stawić na komisję wojskową. Siadają razem na korytarzu, kolejni rekruci są przydzielani do odpowiednich jednostek. Nadeszła pora na Kowalskiego. Po wejściu do pokoju kapral pokazuje mu zdjęcie samolotu:
- Kowalski, wiesz co to jest?
- Nie mam pojęcia, nigdy czegoś takiego nie widziałem.
Na następnym zdjęciu widnieje czołg:
- A to, wiesz co to?
- Eee no to jest czołg.
- Wspaniale, a umiesz go obsłużyć?
- Niestety nie.
Podoficer otwiera szafkę stojącą obok i wyjmuje karabin.
- A co powiesz mi o tym?
- AK 47, kaliber 7.62mm, szybkostrzelność teoretyczna...
- Dobrze, wystarczy, do piechoty.
Kowalski wychodzi z pokoju, podbiega do niego Nowak:
- I jak było?
- Jestem w piechocie. Słuchaj na początku pokażą ci zdjęcia jakiegoś sprzętu. Mów , że nie wiesz co to jest. Na koniec wyjmą z jedynej tam stojącej szafy kałaszka. Powiedz, że umiesz z niego strzelać i będziemy razem w piechocie.
Przychodzi kolej Nowaka. Zdjęcie samolotu:
- Wiesz co to jest?
- Nie mam pojęcia.
Zdjęcie czołgu:
- A to?
- Też nie.
Zdenerwowany kapral krzyczy:
- To co ty do cholery wiesz?!
- Wiem, że w szafie trzymacie AK-47.
- Dobrze Nowak, dobrze, do wywiadu..

Kiedy żołnierz może używać broni ?
Kiedy Bronia skończy 18 lat.

Ile biegów mają francuskie czołgi?
5 wstecznych i jeden do przodu .... na wypadek gdyby francuzów zaatakowano od tyłu...

Co jest pierwszą rzeczą jakiej uczą się Francuzi po wstąpieniu do armii?
Jak poddać się w przynajmniej dziesięciu językach.

Ilu potrzeba Francuzów, aby obronić Paryż?
Nie wiadomo, do tej pory nigdy tego nie próbowano.

W muzeum wystawiono francuski karabin z II Wojny Światowej, z opisem "Nie strzelany, raz upuszczony".

Dlaczego francuski myśliwiec nazywa się "Mirage"?
Bo nikt nigdy nie widział go na polu bitwy.

Dlaczego francuskie wojska specjalne noszą mundury bez szwów pod pachami?
Dla wygodniejszego podnoszenia rąk.

Dlaczego Francuskie czołgi mają 2 białe flagi?
Nawypadek gdyby ta pierwsza się zgubiła.

Dlaczego Franuzi mają opalone pachy?
Bo ciągle trzymają ręce w górze.
Zapisane
Czym innym możesz zostać, kiedy świat widzi cię tylko jako MONSTRUM ?

elkinio

  • President JAWA-ČEZET KLUB POLSKA
  • Administrator
  • *****
  • Offline Offline
  • Wiadomości: 3090
Odp: Dowcipy :)
« Odpowiedź #205 dnia: Listopada 06, 2015, 12:51:59 »

No to pojechałeś po francuskim wojsku
Zapisane
Jawa 559 z Velorex 560, Jawa 634 i kilka innych

Karolek

  • Jawer Weteran
  • *****
  • Offline Offline
  • Wiadomości: 707
  • Jawa 638/1 1989
Odp: Dowcipy :)
« Odpowiedź #206 dnia: Listopada 06, 2015, 13:02:14 »

Co u was tak wesoło w stolicy ;)
Zapisane

jawczak-23

  • Świeżak
  • *
  • Offline Offline
  • Wiadomości: 4
  • Jawa TS350 638.1
Odp: Dowcipy :)
« Odpowiedź #207 dnia: Listopada 14, 2015, 17:48:39 »

Kilka moich wydarzeń z pobytu w szpitalu.
Dzień 1:
REJESTRACJA:
Przyjechałem kolo 8 do szpitala, oczywiście jak na złość kolejki do rejestracji jak za PRL'u. Jeszcze jak by tego było malo za mną wparowalo stado, tak stado to dobre słowo, mocherow w beretach z antenkami (te antenki to pewnie po to żeby lepiej odbierać ich ulubione radio...). Oczywiście zaraz po ich wbiegnieciu (a szybkości sprintu pozazdroscil by im sam Usain Bolt) zaczęły się narzekania typu "Oj ja biedna, tak mnie nogi bolą a ta kolejka taka dluga", "Co za niewychowana młodzież, za grosz szacunku do starszych"- pomijając fakt, że większość osób w kolejce było grubo po 40- stce, wiec trudno tu mówić o młodzieży- Kilka osób z końca kolejki przepuscilo te "biednie i schorowane" staruszki, co oczywiście musiały skomentować w odpowiedni sposób: "Co ty myślisz ze ja będę stała na jakimś za**pionym końcu?" (Zaraz, czy ona coś mówiła o niewychowanej młodzieży?) No tak i tak było cały czas w kolejce do rejestracji.
BIUROKRACJA SZPITALNA:
Po tych mocherach myślałem ze nic gorszego mnie nie spotka, jak zwykle się myliłem (co za niespodzianka..) Najpierw musieliśmy czekać jakieś 10 minut na windę... Dopiero po tych 10 minutach łaskawie przyszedł technik i wywiesil kartkę "WINDA NIECZYNNA Z POWODU AWARII" Na moje pytanie od kiedy jest ta awaria odpowiedział "A tak jakoś od wczoraj, ale nie chciało mi się tu iść" No myślałem ze go na miejscu zatluke. Prawdziwa próba wytrzymałości była jeszcze przed nami, zarówno fizyczna i psychiczna. Fizyczna z powodu schodów po których musieliśmy wejść na 6 piętro... Nie byłoby tak źle gdyby nie to, że były niesamowicie długie ( na jedno piętro przypadało 90 stopni...) A psychiczna? Jak już wspominałem wcześniej, była to szpitalna biurokracja. 2 GODZINY WYPEŁNIANIA TYCH WSZYSTKICH DOKUMENTÓW!!! Matka wszystko powypelniala jak trzeba, tylko raz zrobiła błąd w czymś mało istotnym i oczywiście oddzialowa nie mogła tego chociażby korektorem poprawić o nie. Według niej nawet jeżeli jest malutenki błąd, to dla niej jest to pretekst żeby cały plik dokumentów wywalić do niszczarki... Przysięgam ze dało się wtedy zauważyć przebiegły uśmiech oddzialowej. Po powtornym wypełnieniu dokumentów okazało się, że, uwaga, to nie te dokumenty co trzeba, we właściwych trzeba było tylko postawić dwa podpisy... Wargi matki zaczęły wtedy bardzo niebezpieczne drzec, zwiastujac coś bardzo niedobrego. W końcu jednak udało się jakimś cudem dostać miejsce na oddziale.
JEDZENIE:
Po wszystkich domowych wojnach z babka myślałem ze nikt nie może gotować gorszej od niej... I znowu się myliłem. Na śniadanie dostałem 3 kromki chleba, cienki plasterek masła i 3 plasterki wędliny pokrojone tak cienko, że aż przeswitywala. 
"I ja mam się tym najeść"- spytałem. 
"Nie no oczywiście ze nie - w tym momencie wezbrala nadzieja- cala wasza trójka ma się tym najeść"
To jakiś głupi żart musiał być, ale niestety nic nie wskazywało na to, żeby żartowali... Z niechęcią podszedłem do zostawionego talerza żeby wziąć jedna kanapk, ale ten był pusty. 
"Co jest ku#wa?"- Spytałem po czym rozejrzalem się po sali, a tam w kącie siedział skulony i wychudzony chłopak, który zdążył już zjeść 2 kanapki... Nazwałem go Smeagol z powodu takiego, że jak próbowałem mu odebrać swoją część kolacji ten wręcz przytulił ta kanapkę do siebie i krzycza. "Zostaw mnie, to mój skarb, mój skarb!!!" Ehhh, dałem sobie spokój z próbą odebrania mu jedzenia. Obiad był jeszcze ciekawszy, co prawda było go więcej, toteż tamten chłopak nie zdążył mi go od razu ukraś, ale z drugiej strony i tak nie wyglądał za dobrze, więc nawet mu go oddałem, na co on o mało się nie rozplakal ze szczęścia. Kolacja natomiast to była prawdziwa szkoła przetrwania. Przynieśli nam wszystkim jakąś obrzydliwa zielona zup, która wyglądała jak zmiksowane rzygi osoby po mocno zakrapianym alkoholem sylwestrze. Mimo najgorszych obaw postanowiłem jednak trochę tego spróbowa, wziąłem łyżkę i spróbowałam nabrać trochę tego czego... tyle że to coś bez walki się nie chciałoby poddać, nagle wyrosły mu ręce, które chwyciła nóż leżący nieopodal... Taaak, teraz już wiem dlaczego ten chłopak nawet tego nie ruszył. Skubanstwo walczyło bardzo zaciekle, jednak ostatecznie wybrało drogę tchórza i zwialo przez okno... Nie powiem żeby mi tego brakowało.
KIBEL I ŁAZIENKA 
Czyli mojego survivalu ciąg dalszy. Udałem się za potrzebą do kibla, jednak nawet kibel nie był w miarę normalnym miejscem. Kiedy byłem już niedaleko drzwi ze środka wypadł jakiś koleś wrzeszczacy na cały głos:
"ludzie, chciało mnie wciągnąć!!!"
"Czyżbym trafił na oddział psychiatryczny?" pomyślałem, ale ku mojemu zdziwieniu zza drzwi wystrzeliła nagłego jakąś fioletowa macka, która najwyraźniej ścigala tamtego faceta... Jakoś przeszła mnie ochota żeby skorzystać z tego kibla. I została jeszcze łazienk. Chciałem się wykąpac, ale po chwili namysłu postanowiłem jednak nie wchodzić pod prysznic, gdyż wyszedł bym z niego jeszcze bardziej brudny.
NOC:
Praktycznie najspokojniejsza cześć doby, wszyscy byli nadzwyczaj cicho. Już miałem usypia kiedy to przyszła do mnie jakaś dziewczynka z nożem:
"Radziłabym ci nie zasypiać, bo inaczej podetne ci gardło" tak powiedziała. Przez resztę nocy nie zmruzylem oka, a to był dopiero pierwszy dzień, jakże cudowny z reszta..
Zapisane

żeliwniak

  • Świeżak
  • *
  • Offline Offline
  • Wiadomości: 26
  • Cezet 472.5 , Ogar 200
Odp: Dowcipy :)
« Odpowiedź #208 dnia: Listopada 14, 2015, 18:12:12 »

Ciekawa historia :)
Zapisane
Wielka jest moja ambicja, nie wyprzedzi mnie policja.

Nie wystarczy benzyna we krwi, trzeba mieć też olej w głowie. ; )

renegade88

  • Global Moderator
  • *****
  • Offline Offline
  • Wiadomości: 1056
  • 472.5 i wszystko staje się łatwiejsze
Odp: Dowcipy :)
« Odpowiedź #209 dnia: Listopada 19, 2015, 00:02:38 »

Dziś kumpel w robocie opowiadał :)

Było młode małżeństwo z dzieckiem w wieku około 5 lat.

Mąż z żoną leżą wieczorem w łóżku. Mężowi zachciało się pić, a że leżał do ściany zaczyna powoli przechodzić przez  żonę która już zasypiała. Ta kiedy się ocknęła sądziła, że mąż ma ochotę pobaraszkować, więc mówi: 
- Zaczekaj synek jeszcze nie śpi...
Po pewnej chwili mąż ponownie próbuje przejść nad żoną, bo dalej męczy go pragnienie.
- Mówiłam ci zaczekaj, bo mały jeszcze nie śpi.
Mąż wytrzymuje jeszcze chwilę, a potem wstaje delikatnie, żeby nie obudzić żony i nie budzić dziecka.
Idzie do kuchni, sprawdza w czajniku - nie ma wody. odkręca kran nie leci, jakaś awaria! Pić mu się chce okropnie, zagląda do lodówki a tam tylko szampan, wyciąga go otwiera...
Żona słysząc huk otwieranego szampana pyta:
- kochanie to ty, co się stało??...
Na to dziecko, które jeszcze nie spało:
- Nie chciałaś mu dać dupy, to się zastrzelił!
« Ostatnia zmiana: Listopada 19, 2015, 00:05:19 wysłana przez renegade88 »
Zapisane
    Status GG
Prawo Jazdy A, B, C+E

Jawa song ---> http://w142.wrzuta.pl/audio/8TLNnSF77xH/jawa_song

dudek840

  • Świeżak
  • *
  • Offline Offline
  • Wiadomości: 13
  • Jawa 638.5 83r Simson S51 Enduro 86r
Odp: Dowcipy :)
« Odpowiedź #210 dnia: Listopada 19, 2015, 13:34:16 »

Takie życiowe  :P
Zapisane

elkinio

  • President JAWA-ČEZET KLUB POLSKA
  • Administrator
  • *****
  • Offline Offline
  • Wiadomości: 3090
Odp: Dowcipy :)
« Odpowiedź #211 dnia: Grudnia 11, 2015, 09:47:36 »

Motto lekarzy pogotowia ratunkowego:
  Im później przyjedziesz, tym trafniejsza diagnoza.!!!!
 


 Kochanie, gdzie byłeś?
 - Biegłem.
 - A czemu koszulka sucha, a majtki mokre?
 - Bo nie dobiegłem.
 


 - Mamo, mamo zrób mi śniadanie....
 - Posłuchaj, to że sypiam z Twoim ojcem nie oznacza, że możesz do mnie mówić "MAMO"
 - No to jak mam mówić??
 - Normalnie, Zygmunt
 


 Nocą pan domu wrócił do domu pijany, w dodatku z kolegą. Żona wita go w nocnej koszuli:
 - Zenek, tym razem przegiąłeś! Masz szlaban na seks na 2 tygodnie! A ty się Józek nie śmiej, ciebie to też dotyczy.
 


 - Woli pan seks w parze, czy grupowy?
 - Grupowy
 - A dlaczego?
 - Bo przy grupowym można odpocząć.
Zapisane
Jawa 559 z Velorex 560, Jawa 634 i kilka innych

Bzyko

  • Młodszy Jawer
  • **
  • Offline Offline
  • Wiadomości: 51
Odp: Dowcipy :)
« Odpowiedź #212 dnia: Grudnia 14, 2015, 10:58:46 »

Zatrzymuje się kierowca na siku i mówi do swojego małego:
- widzisz ... jak Tobie się chce, to ja zawsze staję ...
Zapisane
Kawasaki GPZ 1100 rocznik 96
Romet Duet Tandem rocznik 81
Mitsubishi Galant 2,5 V6 rocznik 02
Jawa niestety ma już nowego pańcia..

jawczak-23

  • Świeżak
  • *
  • Offline Offline
  • Wiadomości: 4
  • Jawa TS350 638.1
Odp: Dowcipy :)
« Odpowiedź #213 dnia: Grudnia 16, 2015, 18:44:19 »

Co robić, by zniszczyć samochód - Antyporadnik

Co robić, by niepostrzeżenie doprowadzić swoje auto do ruiny?

1. Przegazówki na zimno

 To nie przekąska, ale nieoceniony sposób skrócenia żywotności silnika. Bardzo prosty: wsiadamy, zapalamy, naciskamy. Do oporu. Wycie silnika powinno być słyszalne w całej okolicy. Najlepiej niesie się w zimowe poranki, przy trzaskającym mrozie. Pierwsze kilometry pokonujemy w tempie Gronholma czy innego fińskiego asa kierownicy. To nic, że gęsty olej nie dociera wszędzie, gdzie trzeba. Najważniejsze, że trzymając silnik na obrotach:

 a) nie musimy obawiać się, że zgaśnie,

 b) lepiej nagrzejemy wnętrze (będzie można zdjąć czapkę),

c) szybciej dotrzemy na miejsce.

 Polecamy zwłaszcza właścicielom nowych aut; jak wieść gminna niesie, tak docierane "nie są potem wołowate...".

2. Bitwa o kropelkę

Odpowiednio nagrzane i dotarte - nasze auto zadowoli się homeopatycznymi ilościami paliwa. Trzeba tylko - odwrotnie niż w punkcie pierwszym - jak najszybciej zmieniać bieg na wyższy. Góra 2000 obrotów i następny, i następny... A jeśli chcemy nagle przyspieszyć? Nie redukujemy! Po prostu mocniej wciśnijmy gaz. To nic, że z setki koni pracuje najwyżej 30. To nic, że pod wpływem bocznych sił tłoki heblują gładzie cylindrów. To nic, że zawory dzwonią, a korbowody i panewki jęczą z wysiłku (i my byśmy jęczeli, gdyby kazali nam jechać pod górę rowerem na najszybszej przerzutce). Grunt, że zaoszczędzimy parę kropel.

3. Częste mycie skraca życie?

 O ile jest na sucho. Wiecie - wiaderko, szczotka i szmatka. Mało wody, dużo potu. Godziny pieczołowitego pucowania. Najlepiej co tydzień. Efekt murowany. Po roku całe auto pokryje pajęczyna zadrapań. Po trzech - straci resztki blasku. Po pięciu będzie wyglądało jak przetarte szmerglem. Tak odciskają swe piętno kwarcowe ziarenka piasku. Patrząc pod światło, najszybciej odkryjecie, czy poprzedni właściciel był zawołanym ekologiem i mył samochód tak, by tylko nie uszczuplić światowych zasobów wody.

4. Skokiem na krawężnik

 Tak jak we wszystkich skokach istotna jest szybkość i wysokość. Im większe - tym lepiej. Atakując krawężnik z rozpędu, możesz ubiec tych, którzy chcieli zaparkować w tym samym miejscu, a niedowiarkom udowodnić, że nie wiesz, co to za wysokie progi. Poza tym strasznie się spieszysz.

 Na powyginane felgi zawsze można przymknąć oko. Odgłosy protestu dobiegające z zawieszenia łatwo zagłuszyć radiem. Trudniej zbagatelizować huk pękających opon osłabionych co bardziej śmiałymi wskokami.

5. Strzały znikąd

 W szybkim starcie spod świateł liczy się każda sekunda. Zwłaszcza kiedy koni pod maską nie zbywa. Profesjonalny strzał ze sprzęgła pomoże ci zyskać przewagę nad mocniejszymi maszynami. A to takie proste! Zamiast zginać nogę, przekręcasz ją w bok. Stopa zesmykuje się z pedału, który natychmiast odbija i jesteś do przodu. Finansowo nie tak bardzo, bo po paru miesiącach do wymiany będą poduszki pod silnikiem, a przy odrobinie "szczęścia" także tarcza sprzęgła, opony i łożyska półosi (przy przednim) lub na ataku (przy tylnym napędzie).

6. Pół sprzęgła i pełen luz

 Nie lubimy półśrodków, ale jazdę na półsprzęgle polecamy wszystkim tym, którym jedynka i wsteczny wydają się za szybkie. W ten sposób można poruszać się z szybkością zaspanego ślimaka. Pełzając, zyskujemy dużo czasu do namysłu, tak potrzebnego podczas skomplikowanych manewrów na parkingu. A ten dziwny zapach? Można się przyzwyczaić. Skoro byli tacy, którym podobał się swąd napalmu o poranku... Woń palonego sprzęgła działa równie orzeźwiająco.

7. Hamulcem po dziurach

 Wyrwy w jezdni, zapadnięte studzienki i wystające tory nie zawsze da się ominąć (zwłaszcza tory). Jeśli należysz do tych, co to się nierównościom nie kłaniają, możesz hamować przed dziurą, w niej albo za nią (trochę bez sensu) lub nie hamować wcale.

 Hamowanie w dziurze pozwala najlepiej poznać jej rozmiary i głębokość. A także ocenić kondycję zawieszenia i... kręgów szyjnych (jeśli podsufitka nie dość miękka).

 A co na to twój samochód? Patrz punkt 4.

8. Kręcimy w miejscu

 Kierownicą. Energicznie i do końca. Od czasu kiedy wprowadzili wspomaganie, jest to całkiem proste. W lewo..., w prawo... Słyszycie, jak przyjemnie chrzęszczą opony? Najlepiej na suchym. I przy mocno wciśniętym hamulcu. W lewo..., w prawo... Przydaje się podczas manewrów na parkingu. Prawie tak jak jazda na półsprzęgle.

9. Huzia po kałużach!

 Ryk silnika, bryzgi wody. Ja jadę - piesi pierzchają. Słodkie poczucie mocy. Ejże, skąd te kwaśne miny? Więcej luzu! Spodnie, spódnica, płaszczyk - wszystko się wypierze! A ja przynajmniej poczuję się jak Markko Martin. Bo bez dwóch zdań - jestem górą. Więc nie wiem, co pod spodem. A dzieje się tam sporo - układ wydechowy działa jak wytwornica pary. Tłumiki i katalizator aż syczą. A najbardziej tarcze hamulcowe. Co niektóre potrafią się nawet wykrzywić i wprowadzać kierownicę w drżenie. Jest potem pretekst, by ponarzekać - jakie nietrwałe robią dziś samochody! Tarcze jeszcze grube, a już do wymiany...

10. Stop and go

 Długi dystans, szybkie tempo. Wreszcie jestem! Mogę wysiąść, zamknąć, pójść. A tymczasem... Pół biedy, jeśli to jednostka wolnossąca. Żar z rozgrzanego jej brzucha bucha i choć stygnącym nierówno tłokom nie wychodzi to na dobre, szczególnie szkodzi silnikom turbodoładowanym. Wirująca z obłędną szybkością turbosprężarka potrzebuje czasu, by się zatrzymać. Nagłe unieruchomienie silnika stawia ją w trudnej sytuacji - wciąż się kręci, choć nie jest już smarowana. Pompa olejowa nie może jej pomóc, bo już nie pracuje. Mały dramat, którego nie widać. Zresztą, kto by dziś siedział i czekał? Przecież czas to pieniądz, nieprawdaż? Prawdaż. W tym przypadku całkiem nawet spory - ładnych parę tysięcy. Za wymianę turbosprężarki.



 Przykłady można mnożyć: za rzadko wymieniany olej i amortyzatory. Za niskie lub (choć to rzadziej) za wysokie ciśnienie w oponach. Opieranie ręki na dźwigni zmiany biegów i wbijanie ich na siłę. Nadużywanie wycieraczek (praca na sucho). Jazda z niedomkniętymi drzwiami. Zużywanie benzyny do kropli ostatniej i długotrwała jazda z pustym bakiem (na gazie). Dolewanie wody do chłodnicy i teflonu do skrzyni biegów. Wjeżdżanie na chodnik pod ostrym kątem. Zjeżdżanie zeń dwoma kołami (jednej osi) naraz. Zostawianie auta z kołem opartym o krawędź krawężnika, nieuruchamianie auta miesiącami, chronicznie przemoczone dywaniki itd., etc. Cóż niemal każdy z nas nieświadomie robi coś, co nie wychodzi autu na dobre. Najważniejsze, by nie przesadzać i w porę dostrzec błąd. W przeciwnym razie...

 Wyjście awaryjne

 Spytałem kiedyś kolegi, czemu nie wymienia oleju filtra i świec. - Mam zasadę, by nie drapać, jak nie swędzi - usłyszałem.

 Potem, niestety, zanudzał mnie opowieściami, jaką to tandetę kupił, dlaczego mu nie odradziłem i co ma teraz robić.

Już miałem odpowiedzieć, że kto sieje wiatr, zbiera burzę, ale... - Sprzedaj - podpowiedziałem. Zbyt nisko oceniam swój talent dydaktyczny, by uczyć światłych ludzi myślenia w kategoriach przyczynowo-skutkowych.
Zapisane

elkinio

  • President JAWA-ČEZET KLUB POLSKA
  • Administrator
  • *****
  • Offline Offline
  • Wiadomości: 3090
Odp: Dowcipy :)
« Odpowiedź #214 dnia: Grudnia 16, 2015, 19:34:02 »

Prawda to jest  :)
Zapisane
Jawa 559 z Velorex 560, Jawa 634 i kilka innych

jawczak-23

  • Świeżak
  • *
  • Offline Offline
  • Wiadomości: 4
  • Jawa TS350 638.1
Odp: Dowcipy :)
« Odpowiedź #215 dnia: Grudnia 16, 2015, 20:03:30 »



Zbieraj punkty w pracy!

1 PKT - Przypadkowe nieumyślne podpierdolenie

5 PKT - Niby nieumyślne podpierdolenie

10 PKT - Zwykła podpierdółka w cztery oczy z przełożonym bez świadków

20 PKT - Anonimowy donos na samego siebie, mimo, iż nie jest się winnym, byle zaistnieć

30 PKT - Podpierdolenie w obecności świadków

40 PKT - Samopodpierdółka w cztery oczy z przełożonym

50 PKT - Samopodpierdółka przy świadkach

60 PKT - Podpierdolenie do przełożonego w obecności podpierdalanego bez innych świadków

70 PKT - Podpierdolenie w obecności podpierdalanego przy większej ilości świadków

80 PKT - Podpierdolenie w obecności podpierdalanego, pomimo, iż ten nie jest winny

90 PKT - Podpierdolenie w obecności podpierdalanego, pomimo, iż ten nie jest winny a czynu tego dokonał sam podpierdalający

100 PKT - Podpierdalanie w obecności podpierdalanego, pomimo, iż ten nie jest winny a czynu tego dokonał sam podpierdalający na spółkę z przełożonym, do którego się podpierdala i wmówienie podpierdalanemu jego winy

 Bonusy:
 * podpierdolenie najlepszego kumpla - dodatkowo 10 PKT
 ** podpierdolenie zanim czyn zostanie dokonany - dodatkowo 20 PKT
 *** dodatkowo 25 PKT - kiedy dzień wcześniej piło się z podpierdalanym
 jego wódkę, w jego domu
« Ostatnia zmiana: Grudnia 16, 2015, 20:05:51 wysłana przez elkinio »
Zapisane

elkinio

  • President JAWA-ČEZET KLUB POLSKA
  • Administrator
  • *****
  • Offline Offline
  • Wiadomości: 3090
Odp: Dowcipy :)
« Odpowiedź #216 dnia: Grudnia 16, 2015, 20:07:09 »

A to mi przypomina pewną korporację gdzie pracowałem  ;) krótko oczywiście
Zapisane
Jawa 559 z Velorex 560, Jawa 634 i kilka innych

elkinio

  • President JAWA-ČEZET KLUB POLSKA
  • Administrator
  • *****
  • Offline Offline
  • Wiadomości: 3090
Odp: Dowcipy :)
« Odpowiedź #217 dnia: Stycznia 08, 2016, 10:00:42 »

Dwaj młodzi księża rozmawiają na temat spowiedzi. Pierwszy stwierdza:
 -Od tego, co się teraz słyszy od młodzieży przy spowiedzi, to się człowiekowi
 dosłownie czapka podnosi...                                                                                                                                                                  Na to drugi:
 - To po co kładziesz ją na kolanach...!
 .........................
 Bóg stworzył ludzi tak, aby każdy był inny.
 Aż doszedł do Chin i mu się odechciało.
 ................................
 - Cholerny mróz, samochodu nie mogę otworzyć.
 - A wrzątkiem próbowałeś?
 - Powaliło cię?
 Mam chodzić kraść samochody z czajnikiem?!
 ...........................
 Rozmawiają dwie przyjaciółki. Jedna mówi:
 - Mam wspaniałego męża: nie pije, nie pali, nie zdradza mnie, nie lubi piłki nożnej, a nawet mnie nie bije.
 Na to druga:
 - Dawno go sparaliżowało?
Zapisane
Jawa 559 z Velorex 560, Jawa 634 i kilka innych

elkinio

  • President JAWA-ČEZET KLUB POLSKA
  • Administrator
  • *****
  • Offline Offline
  • Wiadomości: 3090
Odp: Dowcipy :)
« Odpowiedź #218 dnia: Lutego 05, 2016, 11:34:04 »

Zataczający się pijany facet zaczepia w parku jakiegoś mężczyznę i pyta:
 - Panie, gdzie ja jestem?
 - W Łodzi - mówi pytany.
 - Że w łodzi to ja czuję, ale... na jakim oceanie?
 ----------------------------------------------------------------------------
 Stoi baca nad brzegiem Dunajca, chcąc przedostać się na drugą stronę. Spostrzegana drugim brzegu idącego wzdłuż rzeki cepra, więc drze się do Niego;
  - Głęboka?!
 Ale ceper źle dosłyszał, bo Dunajec okropnie szumiał, więc mówi:
 - To nie Oka, to Dunajec!
 Na to baca wchodzi do wody, prąd go porywa, ledwo żywy wychodzi na drugi brzeg.
 Podchodzi wściekły do cepra i mówi:
 - Ja ci dam, że tylko do jajec!
 .......................
 Babcie rozmawiają o swoich wnukach:
 - Mój będzie ogrodnikiem, bo cały dzień siedzi w ogródku i grzebie w ziemi.
 - Mój będzie lekarzem, bo cały dzień bandażuje lalki.
 - A mój będzie pilotem, bo cały dzień macza szmatę w benzynie, wącha
 ją i mówi - Babciu, ale odlot...
 ----------------------------------------------------------------------------------
 Nie mówi się podczas jedzenia - poucza matka Jasia, gdy zauważyła, że Jasio chce coś powiedzieć - powiesz jak zjesz.
 - No i co chciałeś powiedzieć? - pyta matka gdy zjedli zupę, drugie
 danie i deser.
 - Chciałem powiedzieć, że na tatusia koszuli zostawiłaś włączone żelazko.
 ……………….
 Przychodzi mały Jasio do apteki i mówi do aptekarza:
 - Proszę mi dać coś do zapobiegania ciąży!
 Aptekarz ściszonym głosem zwraca Jasiowi uwagę:
 - Po pierwsze - o takim czymś mówi się szeptem, a nie na cały głos.
 - Po drugie - to nie jest dla dzieci.
 - Po trzecie - niech sobie ojciec sam po to przyjdzie.
 - A po czwarte - są tego różne rozmiary.
 Na to Jasio odpowiada:
 - Po pierwsze - w przedszkolu uczyli mnie, żeby mówić głośno i wyraźnie.
 - Po drugie - to nie jest „nie dla dzieci", tylko przeciw dzieciom.
 - Po trzecie - to nie dla ojca tylko dla mamy.
 - A po czwarte - mama jedzie do sanatorium i potrzebuje wszystkie rozmiary.
 ……………….
Pewnego gorącego dnia, facet stał w korku na A4.
 Gorąc, brak ruchu, dobrze chociaż, że klima jest. Nagle w szybę ktoś puka.
 - O co chodzi? - pyta się kierowca uchylając szybę.
 - Porwali nam polityków z sejmowych obrad!
 - Kto?
 - ISIS! Powiedzieli, że jak nie dostaną 400 mln złotych okupu, to ich poleją benzyną i spalą, więc chodzimy od auta do auta zbierając na nich...
 - No i ile ludzie wam dają, tak przeciętnie?
 - Jakieś 2-3 litry.
 ……………….
Mamo, mamo, jak poznałaś tatusia?
 - Dzięki najnowszej technologii.
 - Poznałaś go przez internet?
 - Nie, odnalazłam go dzięki badaniom DNA...


« Ostatnia zmiana: Lutego 05, 2016, 11:37:19 wysłana przez elkinio »
Zapisane
Jawa 559 z Velorex 560, Jawa 634 i kilka innych

kichau

  • Jawer Weteran
  • *****
  • Offline Offline
  • Wiadomości: 2249
  • Lubię piwo
Odp: Dowcipy :)
« Odpowiedź #219 dnia: Lutego 13, 2016, 21:13:44 »

Piję Majzla! :)

second

  • Jawer Weteran
  • *****
  • Offline Offline
  • Wiadomości: 777
Odp: Dowcipy :)
« Odpowiedź #220 dnia: Lutego 16, 2016, 23:39:08 »

Wałęsa do Kiszczaka - Czesiu, ale to nie wypłynie coo? Kiszczak - po moim trupie ...   :D
Zapisane
To ma być taka fikcja żeby wszyscy uwierzyli a fikcja musi być prawdopodobna żeby stała się prawdą...

von_Majzel

  • Gość
Odp: Dowcipy :)
« Odpowiedź #221 dnia: Lutego 17, 2016, 06:23:10 »

Piję Majzla! :)


Ale fajnie =O
Jestem zaszczycony , hehe !
Zapisane

azbescik2

  • Klubowicz
  • *
  • Offline Offline
  • Wiadomości: 1284
  • w moich rękach od 99 r
Odp: Dowcipy :)
« Odpowiedź #222 dnia: Lutego 17, 2016, 12:16:21 »

Zapisane
    Status GG

elkinio

  • President JAWA-ČEZET KLUB POLSKA
  • Administrator
  • *****
  • Offline Offline
  • Wiadomości: 3090
Odp: Dowcipy :)
« Odpowiedź #223 dnia: Lutego 17, 2016, 12:21:02 »

Dobre.  :D
Zapisane
Jawa 559 z Velorex 560, Jawa 634 i kilka innych

pitterpan

  • Starszy Jawer
  • ****
  • Offline Offline
  • Wiadomości: 256
  • Jawa TS 350 1991r
Odp: Dowcipy :)
« Odpowiedź #224 dnia: Lutego 20, 2016, 20:25:31 »

Egzamin z anatomii na studiach medycznych. Przyniesiono dużą skrzynię z narządami ludzkimi przykrytą prześcieradłem. Student wkłada rękę pod prześcieradło, maca i po dotyku ma zgadnąć, jaka to cześć ciała. Jeśli zgadnie, zdaje egzamin.
Wchodzi pierwszy student wkłada rękę pod prześcieradło, maca i mówi:
- Wątroba.
Wyciąga. Sprawdza. Zdał. Wchodzi drugi, wkłada rękę, maca i mówi:
- Śledziona.
Wyciąga, nerka. Nie zdał.
Wchodzi studentka, wkłada rękę pod prześcieradło, maca, przesuwając rękę w prawo i w lewo. Mówi:
- Kiełbasa.
Egzaminatorzy się uśmiechnęli. Patrzą dziewczyna niczego sobie. Dali jej drugą szansę. Dziewczyna maca przesuwając rękę znowu w prawo i w lewo i mówi:
- Kiełbasa.
- Proszę pani - mówi jeden z egzaminatorów - Gdzie u człowieka jest kiełbasa? Dajemy pani jeszcze jedną, ostatnią szansę.
Studentka zdenerwowana maca, przesuwając ręką w prawo w lewo, znowu w prawo, w lewo krzyczy sfrustrowana:
- NO, KIEŁBASA!
- Proszę wyciągnąć - mówi egzaminator.
Studentka wyciąga, patrzy... i rzeczywiście kiełbasa.
Egzaminatorzy popatrzyli na siebie zdziwieni i jeden mówi:
- Ty Franek, to czym my wczoraj tę drugą flachę zagryzali?
Zapisane
Strony: 1 ... 7 8 [9] 10   Do góry