Rozszczelniła mi się skrzynia korbowa i lewe powietrze łapał, dostawał samozapłonów i cuda wianki, zero elastyczności, pod te górki to ostre pałowanie silnika, a gary świeże.
Jak z Jelonki jechałem z Zysiem, to cały czas 4000 rpm, tłoki nie puchły, i trochę lepiej szła, bo w piątek silikonem posmarowana była tu i ówdzie, jako stygła to się zeszło, w drodze powrotnej było chłodno i padał deszcz, to nie było tak źle.