Może inaczej- samo zamocowanie kosza w mz 250 nie jest złe, ale bardziej wymagające i więcej kłopotu z nim jeśli coś pójdzie nie tak. I odwrotnie- zdjęcie też jest bardziej upierdliwe- w Jawie 638 wymiana tarcz sprzęgłowych to wręcz poezja w porównaniu z tym w MZ. Dla mnie o wartosci motocykla tego typu głównie stanowią koszta i pracochłonność jego naprawy bo nowego moto już się kupić nie da więc ryzyko,że ktoś za słabo zakleszczył ów nieszczęsny stożek jest spore. Kupujemy z reguły motocykl od X właściciela z kolei.
Aha- ja piszę to z doświadczenia- więc kolego Lukas przybastuj deko- niestety na forach MZ większość opinii o Jawie jest wyssanych z palca albo zaczerpniętych z eteru po prostu. Ploty i obiegowe opinie. Miałem chyba już z 5 MZ,na szczęście w żadnej mi to nie spadło ale jakoś sposób mocowania tego zawsze budził moje wątpliwości. A mi chodzi nie o to co w tym mocowaniu jest takie fajne tylko co jest złe- jak coś działa to bez względu na sposób wykonania nie stanowi problemu- gorzej jak się zjebie. W zjawie i w MZ 150 kiedyś spadło mi koło zębate z wału przy ruszaniu- z mojej winy- za słabo dokręcone i nie odtłuszczone-i nic,dokręciłem i jazda. A kumplowi spadł kosz w 251- nowy wał i nowy stożek poszły się bzykać- koszta nieporównywalnie większe- a dlaczego? bo zablokowanie wału by to dokręcić wymaga albo desperackiego wepchania kołka w otwór wydechu w cylindrze albo posiadania innych spec kluczy. Grzanie palnikami to niezbyt mądre rozwiązanie zwłaszcza,że koszyk łożyska jest plastikowy. Dobrze założony stożek łamie ściągacze- o to cudownie- nie ma nic lepszego niż łamanie ściągaczy i użeranie się z genialnym niemieckim ( jednak już przez nikogo nie zastosowanym ) pomysłem przy tak durnie prostej czynności jak wymiana tarcz ciernych sprzęgła.
Te motocykle jakieś tam zalety mają,na przykład precyzyjna w obsłudze skrzynia no i te 5 biegów. Seryjna tarczówka to też plus. Tak, ale ich wykonanie... wydech na jakimś prymitywnym pręcie wisi. W modelu TS tak radośnie umieszczono filtr powietrza,że czasem mam wrażenie,że zapomniano o nim przy projektowaniu i na ostatnią chwilę wstawili ten garnek z boku. Lampki i kierunki żywcem wytargane z tego samego pudła co do simsonka. Zawieszenie mało stabilne. Za to miły d¼więk dla ucha- cichy szum albo gwizd. Tylko że trzeba być miłośnikiem parówkowych odkurzaczy zelmer z lat 80 by się tym cieszyć
Ale jak porównamy MZ ETZ 251 z roku 1991 z Jawą 350 639 to niestety nie wygląda różowo. Tarczówka w obu, elektronik w obu- sprzęgła w 639 były już często takie jak w 634- więc praktycznie najlepsze jakie mogą być. Jawa zapewniała na m ramę i miejsce na dwie osoby- MZ wieszak na silnik i kawałek kanapki. Tu już tylko 5 biegów MZ może coś zdziałać- ale nie w testach w 2 osoby na moto w terenie lekko urozmaiconym podjazdami i zjazdami. Tam MZ często puchły. Mimo wszystko kupiłbym sobie jakieś 251 tak żeby się pobawic ( 251 podoba mi się ze względu na ten garbaty bak i przypomina mi z tego powodu ducati monster -po 4 piwach) bo w sumie to ani jawy ani mz nie traktuję już powaznie jako moto turystyczne raczej jako taką zabawkę:) Tyle ode mnie w tym zawsze nurtującym mnie temacie.