Wolna Strefa Jawa - CZ

  • Kwietnia 20, 2026, 04:37:23
  • Witamy, Gość
Zaloguj się lub zarejestruj.

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Szukanie zaawansowane  

Autor Wątek: Samotne podróżowanie  (Przeczytany 6072 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

wysoki33

  • Gość
Samotne podróżowanie
« dnia: Stycznia 13, 2009, 18:10:37 »

   Jako początkujący (choć zawsze) motopodróżnik chciałbym podzielić się swoimi spostrzeżeniami na temat samotnych eskapad. Chodzi mi o jazdę w jeden motocykl z ewentualnym plecaczkiem. Sam w swoim dorobku mam zaledwie kilka wyjazdów w pojedynkę (trasy po ok. 1000 km), ale przyznać muszę, że dzięki nim można poznać zupełnie inny aspekt podróży. Wiadomo, że jazda w kilka motocykli, a w szczególności z bliskimi kolegami na takich samych sprzętach jest miła, przyjemna, bezpieczna i mniej wymagająca. Zawsze to można się podzielić częściami zamiennymi i za to zabrać ich znacznie więcej. Zawsze jest ktoś kto może wie coś więcej i może pomóc. Pozytywnych stron wyjazdów w kilka motocykli jest dużo, wręcz bardzo dużo i na pewno więcej niż jazdy solo. Dlaczego więc ja wybieram opcję nr 2?! Otóż z satysfakcji. Satysfakcji dokonania czegoś trudniejszego, bo przecież jadąc sam nie zabiorę tyle części, nie mogę liczyć na czyjąś pomoc. Jestem zdany sam na siebie. W tym momencie człowiek „normalny” zada sobie pytanie: „Po co utrudniać sobie życie?!”. Odpowied¼ nie jest już taka jasna, bynajmniej nie dla wszystkich. A po co wybrałem za mój „nawijacz kilometrów” starą, poczciwą Jawę z okresu panowania ZSRR. No przecież 100 razy łatwiej, lepiej i przyjemniej byłoby je¼dzić Africą Twin, Tenere’ą czy BMW GS. Oczywiście, ale ktoś kto nie doznał uczucia zdobycia kawałka świata na sprzęcie kompletnie się do tego nie nadającym, nie zrozumie mnie nigdy.
   Podróżowanie jednym motocyklem ma także wiele przyziemnych plusów. Zatrzymujemy się tam, gdzie nam pasuje. Można jechać kiedy się chce, spać tak krótko jak się chce i wiele innych rzeczy, w których czasem trzeba iść na kompromis jadąc z innymi. Jazdę z pasażerem (czytaj kobietą) uznaję za najbardziej mi odpowiadającą, ponieważ zawsze jest do kogo się odezwać, z kim podziwiać piękny widok. Cieszy mnie również fakt, że moja druga połówka również znajduje uciechę w mojej pasji (teraz również i jej).
   Nie mam oczywiście nic przeciwko wspólnym wyjazdom z kumplami. Bardzo lubię, gdy jedzie się paczką np. na zlot czy po prostu przejechać się bez celu, ot tak. Jazda na motocyklu ma wiele „twarzy” i należy szanować każdą z nich. Nie uważam za „mięczaków” ludzi, którzy nigdy nie zdecydowaliby się na odbycie wielkiej wyprawy samemu i tak samo chciałbym, aby żaden z tych „normalnych” motocyklistów nie uznał mnie po przeczytaniu tego wywodu za czubka, odludka czy dziwaka.
Zapisane

grucha591

  • Gość
Odp: Samotne podróżowanie
« Odpowiedź #1 dnia: Stycznia 13, 2009, 18:30:24 »

zazdroszczę Ci tej drugiej połówki również zarażonej pasją motocyklowych wypadów . Moja poprzednia połówka nienawidziła ich pewnie dlatego ze jej były chłopak zginął przez motocykl (nieodpowiedzialny wariat), teraz właśnie szukam takiej jakiejś harcerki , z zapałem do podróżowania w "ciemno"bez łazienki kosmetyków i innych bajerów. Co do podróżowania to nie będę się wypowiadał bo dopiero co zapisałem się na kurs, a dłuższe moje podróże miały lekko ponad 100 km  od domu
« Ostatnia zmiana: Stycznia 13, 2009, 18:33:13 wysłana przez grucha591 »
Zapisane

Lukass102

  • Gość
Odp: Samotne podróżowanie
« Odpowiedź #2 dnia: Stycznia 13, 2009, 19:20:42 »

Od początku mojej przygody za czasów simsona prawie zawsze je¼dziliśmy z kumplem w 2 simsony. Było bardzo fajnie. Czasem wyjeżdżałem sam i jakoś nudno troche było. Ale kiedy kumpel nie mógł potem za bardzo je¼dzić to z nudów sam zacząłem zapuszczać się w coraz dalsze wycieczki. Z czasem się przekonałem do jazdy solo i zaczęło sprawiać mi to wiele frajdy. Potrafiłem na mieście latać nawet w kółko po tych samych 3-ech ulicach gdzie były fajne zakręty. Zapominałem się, czas płynał a ja ciągle je¼dziłem w kółko :D Teraz jeżdżę kiedy mogę, jak mogę się umówić z kimś do polatania to chętnie jade, jak sam - równie chętnie. Wszystko ma swoje plusy i minusy. Od mojego chwilowego humoru, nastawienia czy wkręconej fazy zależy czy akurat wolę tak albo inaczej. A co do samotności w razie awarii. Często sam wyjeżdżałem nawet bez klucza do świec;) Simsona dwa razy przywoziłem w bagażniku, za każdym razem sam byłem. Poznałem fajne panie w barze czekając na przybycie kumpla bo akurat jechał tamtą trasą do domu :>
Zapisane

von_Majzel

  • Gość
Odp: Samotne podróżowanie
« Odpowiedź #3 dnia: Stycznia 13, 2009, 19:55:00 »

Ja w zasadzie 98-99% przebiegu zrobilem samotnie i nie zaluje bo jazda w pojedynke ma swoj niezaprzeczalny urok . Jedziesz gdzie chcesz , kiedy chcesz , ktoredy chcesz ... natomiast samotnie lubie jezdzic drogami ktore znam . Ale jak jade gdzies "w nieznane" mam jakies takie uczucie ze wolalbym miec kogos przyjaznego blisko siebie ... tak na wszelki wypadek =] Nawet mimo ze motor chodzi bezawaryjnie przez ostatnie 20kkm (nie liczac drobnych psikusow) to jednak z kims drugim lepiej mi sie jedzie . W dwa lub wiecej moto jedzie sie wolniej i bez szalenstw , bo jak jade sam to czasami odkrecic jest milo ale w dwa motory mysle zawsze i o sobie i tym kims drugim i jade spokojniej .
Zapisane

Lukass102

  • Gość
Odp: Samotne podróżowanie
« Odpowiedź #4 dnia: Stycznia 13, 2009, 20:51:00 »

Jadąc we 2-ch fajnie jest się czasem poganiać, oczywiście w ramach zdrowego rozsądku i względnego bezpieczeñstwa ;) Długo będę pamiętał przejazd przez polskie i czeskie góry z pewnym szybkim eMzeciarzem. Non stop "opór" i banan z gęby nie schodził :P Nie tylko fajne było to, że było z kim się pościgać, ale też i możliwość podzielenia się radością na świerzo po je¼dzie ;)
Zapisane

j@wa

  • Kudłaty durnowaty reperuje stare graty
  • Jawer Weteran
  • *****
  • Offline Offline
  • Wiadomości: 1844
Odp: Samotne podróżowanie
« Odpowiedź #5 dnia: Stycznia 13, 2009, 21:13:45 »

Tak,wszystko super,pięknie. Ale moja druga połówka je¼dzi na swoim sprzęcie i rzadko kiedy jeżdżę sam. Nie powiem pozapier..... samemu też ma urok.
Zapisane
Jawa 638.0 '87r
Jawa 638.5 Velorex 562 '86r

I coś tam jeszcze.

Kobylen

  • Gość
Odp: Samotne podróżowanie
« Odpowiedź #6 dnia: Stycznia 13, 2009, 22:35:44 »

Również zdarza mi sie robic trasy samotnie do 100km. roznie na to patrze. z jednej strony jak piszecie ma sie wszystko w dupie mozna sie zrelaksowac czuc swieze powietrze i nikim sie nie przejmowac ( stosujac sie do ruchu drogowego)
   jednak nie wiem moze to kwestia charaketru , ale lubie miec do kogo gembe otworzyc. jezdzac sam czasem lapie doła. załancza mi sie faza wiekszego przemyslenia zycia, mysli zachodza calkiem daleko i robie sie bardziej myslicielem filozofem niz motocyklistą. kazdy kto jezdzi sam to moim zdaniem w pewnym kawalku samotnik oddzielony od swiata dzielacy swoje tajemnice z motocyklem a nie z czlowiekiem. to tak w sumie jak z pisaniem pamietnika. mamy tajemnice miedzy nim a soba. to tylko moje zdanie. zdecydowanie wole jezdzic z kims w dalsze trasy po pare set kilometrow. gdy jedzie z 12osob BLISKICH zapominaszo problemach zapominasz o wszystkim cieszysz sie chwilą.
Zapisane

jawol RIP

  • Jawer Weteran
  • *****
  • Offline Offline
  • Wiadomości: 2078
  • Jawa 350/638-5 CZ 175/450
Odp: Samotne podróżowanie
« Odpowiedź #7 dnia: Stycznia 14, 2009, 08:59:36 »

Dużo jeżdżę sam.
 I polubiłem taki stan rzeczy.
Nie,  żebym pasjami wolał samotne przejażdżki  <no>
Ale znale¼ć chętnego który akurat ma czas i chęć w dzisiejszych czasach bardzo trudno.  :'(
Dlatego tak lubię nasze "zloty" i "przejażdżki jawerów"

Co do tych części potrzebnych w trasie to co niektórzy popadają w skrajności.
Jeżeli moto jest sprawne i je¼dziec zna jego stan (bo sam go serwisuje i remontuje) to nie ma sensu wozić ze sobą walizy części.
Jakiś czas temu kilka razy robiłem długie trasy na południe Europy i jedynymi częściami zapasowymi jakie woziłem ze sobą byłe przerywacze zapłonu,kondensator, maszynki wentyli i spinka łañcucha.
I co myślicie że były potrzebne?
Zapisane

wysoki33

  • Gość
Odp: Samotne podróżowanie
« Odpowiedź #8 dnia: Stycznia 14, 2009, 09:19:34 »

Nie wszyscy mnie chyba zrozumieli. W moim wywodzie chodzi o jazdę turystyczną, a nie o przejażdżki z kumplami. Każdy PODRÓ¯NIK ma swój ulubiony styl podróżowania i za nim będzie obstawał. Natomiast jazda na codzieñ czy okazyjne przejażdżki, sprawiają więcej frajdy gdy można poje¼dzić z kumplem, bąd¼ jak J@wa- ze swoją kobietą.
Szczerze miałem nadzieję, że może w temacie wypowiedzą się także Naczelny, M4riush, S.S i inni jeżdżący dalej niż nad jezioro czy działkę. Jaki typ jazdy turystycznej preferują i dlaczego.
Zapisane

Hubertus

  • Użytkownik techniki
  • Starszy Jawer
  • ****
  • Offline Offline
  • Wiadomości: 456
  • Srdcem a rozumem
    • rumble garage
Odp: Samotne podróżowanie
« Odpowiedź #9 dnia: Stycznia 14, 2009, 09:31:11 »

Naczelny już kiedyś pisał na tym forum dlaczego preferuje taki wariant podróżowania ale nie będę tu się wymądrzał w Jego imieniu. Jak będzie chciał to sam się wypowie.
Natomiast ja czasem lubię naprawdę pojechać w pojedynke, szczególnie jak mam zły nastrój. Trudno nazwać moje wyprawy "podróżami"-jadę odwiedzić rodziców i znajomych na mazowszu, które opuściłem 10 lat temu-ot, takie 600 kilo w obie strony. Jak się jedzie samemu to można wyrzucić z siebie wszystkie sprawy które ciążą, "wygadać się do kasku" a moto cierpliwie słucha. Trzeba czasami dla zdrowia psychicznego uciec od wszystkich i wszystkiego.
¯ona nie podziela pasji motocyklowej, więc nie zabiera się ze mną. Czasem tylko jedzie za mną samochodem.
Zapisane
Jawa typ 634; 12Volt-VAPE + Velorex 562
Kawasaki GPz 750 KZ 750E
Kawasaki GPz 900 R

nestor.mariusz

  • Jawer Weteran
  • *****
  • Offline Offline
  • Wiadomości: 773
  • TS 350 CZ 350 (żony)
Odp: Samotne podróżowanie
« Odpowiedź #10 dnia: Stycznia 14, 2009, 15:46:43 »

W zasadzie w wiekszosci moge podpisac sie pod wypowiedzia Kobylena. Chociaz nie lapie az takich schiz z samotnosci :P
Jazda samemu daje mi przyjemnosc wtedy kiedy mam adrenaline i konkretny cel (pierwszy raz na motocyklu z Anglii za jednym razem (24h godziny jazdy), bicie zyciowki rowerem (chociaz wtedy tez sie spotkalem z grupa we wroclawiu).
Nie uwazam, ze jazda samemu to wieksze wyzwanie niz w grupie. Obie opcje maja swoje plusy i minusy. Jadac w grupie co prawda mozna rozdzielic czesci zapasowe.. ktos Cie podholuje, ale sprobujcie rano sprawnie wyruszyc :P im wiecej ludzi tym pozniej sie wyjezdza. Inna sprawa jesli ustalona jest scisla hierarchia i ktos dowodzi (czytaj. rowniez budzi wszystkich :P ), ale taką grupe ciezko zorganizowac. Najczesciej ktos sie musi wyrózniac (tempem, humorami, pora wstawania, toaleta itp.).
Utrzymac grupe w ryzach to nie lada zadanie.
Z drugiej strony nawet jadac w koło przyslowiowego komina wole jechac z kims by dzielic sie radościa, przezytymi przygodami typu (widziales jak mnie na zakrecie/hopce poniosło ??!!). Nawet zwykle komentowanie widokow, i codziennych sytuacji jest przyjemne. Co to za radość jak sie nie ma nia z kim podzielic. Jak ktos nigdy nie probowal, to polecam pojezdzic z intercomem (najlepiej jeszcze takim ca nie tylko laczy z pasazerem, ale i innymi motocyklistami. To jest dopiero rewelacja).  Ktos tu wspominal o Naczelnym, on ma swoje powody jazdy samemu. Niby taki cichociemny, nigdy nie mowi gdzie jedzie, nie chwali się...ale jak przychodzi co do czego to caly opis umieszcza w necie co wymaga troche pracy... watpie zeby robil to dla siebie..  ;] Czyli jednak potrzebe spoleczną obcowania odczuwa jak my wszyscy  (inna sprawa, ze przez pismo) ;]  Pomijam fakt, ze trudno znalesc kompana do jazdy z Jawa/CZ na takie trasy (ja szukalem poltora roku i nic... gosc na MZ co do Turcji jechal z dziewczyna, tez szukal z rok i nie znalazl.

Analizujac dalej. W wiekszosci wole jezdzic z kims, ale sa sytuacje kiedy totalnie nie przeszkadza mi, ze jade sam. Np. treningi techniki jazdy, czy to na rowerze czy motocyklu. Ale to nie jest podrozowanie.
Cytuj
A po co wybrałem za mój „nawijacz kilometrów” starą, poczciwą Jawę z okresu panowania ZSRR. No przecież 100 razy łatwiej, lepiej i przyjemniej byłoby je¼dzić Africą Twin, Tenere’ą czy BMW GS. Oczywiście, ale ktoś kto nie doznał uczucia zdobycia kawałka świata na sprzęcie kompletnie się do tego nie nadającym, nie zrozumie mnie nigdy.

ta.. jasne.. Wybrales Jawe bo nie miales na Gold Winga kasy, a pozniej z  Africa tez nie wyszlo. Z tego samego powodu Jawe wybralem ja, Naczelny, S.S.  i pewnie 90 procent  tu zgromadzonych osob (nie wliczam posiadaczy Peraków i innych zabytkowych Jaw). Wiadomo, ze z czasem Jawe cie polubilo/pokochalo ( ja swojej nigdy nie sprzedam), ale nie mow mi ze wybrales Jawe rozwazajac miedzy podanymi przez Ciebie motocyklami. 
Zreszta, jeszcze nie dawno sam chciales kupic Africe (i nie mow ze nie),  Naczelny kupil Transalpa.. a ja... a to narazie nic nie bede pisal  ;]

Wiadomo, ze wyprawy Jawa w oczach przecietnego czlowieka motocyklisty to cos niezwyklego. Ale zaczelo sie od tego, ze byla to jedyna opcja. (u mnie jeszcze dochodzi to, ze kupilem Jawe krzywa.. pozniej druga po paru latach.. padl silnik totalnie. I jak doroslem obiecalem sobie, ze doprowadze ja do takiego stanu, ze zjadę  nią kawalek świata.)

Cytuj
Satysfakcji dokonania czegoś trudniejszego, bo przecież jadąc sam nie zabiorę tyle części, nie mogę liczyć na czyjąś pomoc. Jestem zdany sam na siebie. W tym momencie człowiek „normalny” zada sobie pytanie: „Po co utrudniać sobie życie?!”.


Ale na tym wlasnie polega pasja (utrudnianie sobie zycia).Nawet zbieranie znaczkow. Tylko kazdy robi to na swoj sposob. Ja wole przygotowac sie jak najlepiej, a sprawdzac się na innym gruncie. Na terenach troche bardziej oddalonych od zachodniej cywilizacji. Przy okazji interesuje sie survivalem.

Cytuj
Jakiś czas temu kilka razy robiłem długie trasy na południe Europy i jedynymi częściami zapasowymi jakie woziłem ze sobą byłe przerywacze zapłonu,kondensator, maszynki wentyli i spinka łañcucha. I co myślicie że były potrzebne?

No pewnie. Ale moge sie zalozyc, ze jakbys tego nie wzial, to na pewno bylo by to potrzebne ;]
Ja na wyprawie mialem skrzetnie przygotowana liste narzedzi i czesci, wszystko ladnie popakowane... mialem praktycznie wszystko (kto byl na pierwszym zlocie ten wie, ze robilem za przenosny warsztat  ;] ), a co mi sie zepsulo przez caly wyjazd... linka od obrotomierza i predkosciomierza, ktorej oczywiscie nie wzialem, bo po co :P
to jak z parasolem  :D
Zreszta zobaczcie tu, jakie pierdoly sie popsuly, nic szczegolnego procz tej cholernej detki na poczatku
http://www.nakolach.pl/index.php?link=podsumowanie_2007&mnpr=00
« Ostatnia zmiana: Stycznia 14, 2009, 17:29:08 wysłana przez m4riush »
Zapisane

wysoki33

  • Gość
Odp: Samotne podróżowanie
« Odpowiedź #11 dnia: Stycznia 14, 2009, 17:45:55 »

Cytuj
ta.. jasne.. Wybrales Jawe bo nie miales na Gold Winga kasy, a pozniej z  Africa tez nie wyszlo.
No tak... zdemaskowałeś mnie  <crybaby> tak naprawdę to nie lubię mojej Jawy, dlatego chciałem ja sprzedać i kupić wreszcie starą Africę (bo na nową mnie nie stać). Wtedy wreszcie mógłbym je¼dzić z moimi kolegami, którzy również mają wszyscy japonie i teraz ze mną nie chcą je¼dzić, bo im za wolno, bo śmierdzą im spaliny. I w koñcu uwolnię się od tej głupiej Jawy, co to z powodu braku pieniędzy muszę nią je¼dzić.
Mariusz, dlaczego.......???   <crybaby>
Zapisane

jacu

  • Starszy Jawer
  • ****
  • Offline Offline
  • Wiadomości: 365
  • jawa
Odp: Samotne podróżowanie
« Odpowiedź #12 dnia: Stycznia 15, 2009, 21:32:44 »

Yhy yhy,  <hammer>

Ja tam nic nie mam do samotnego podróżowania. Ale jak mogę to jeżdżę z dobrymi znajomymi. Lubię je¼dzić w grupie. Szczególnie na naszych wspólnych zlotach.

Prawda jest jednak taka, że nasze zloty są raz na rok i to w porywach.

Zawsze wszyscy się deklarują że przyjadą, a jak już przychodzi co do czego to pojawia się w około 20 sprzętów. Obecnie na forum zarejestrowanych jest ponad 1000 użytkowników. Wątpię czy więcej niż 10% wybiera się dalej niż 50km od domu.

Nie wnikam dlaczego tak jest. Nie moja sprawa.

Jeżeli chodzi o samotne wyprawy podróżnicze to nie mam nic przeciwko, ale dlatego, że trudno jest znale¼ć kogoś kto pojechałby w tym samym czasie i tam gdzie ja jedę.

A jak gdzieś jadę to mam czas ograniczony, bo praca, bo urlop, i chcę go wykorzystać na maxa. Z góry wiem gdzie chcę dojechać, chociaż potem są różne przygody i czasami wychodzi inaczej. Ale nie znaczy że gorzej.

W czasie jazdy nie chce mi się z nikim gadać i nikogo słuchać. Wolę słuchać pomruku silnika, i popierdujących wydechów. Na wyprawy nie biorę radia, rzadko używam nawet telefonu.
Co nie oznacza że stronię od ludzi. Na postojach i powiedzmy bazach zawsze znajdzie się ktoś ciekawy do rozmowy. Ludzie są ciekawi skąd się jedzie i dokąd zmierza. Motocykl daje wolność. W jednej chwili można być zupełnie gdzie indziej.
Ludzie to rozumieją i dzięki temu łatwo nawiązać rozmowę.

Poza tym jak się gdzieś jedzie na kilka, kilkanaście dni w grupie to trzeba być dobrze zgranym, zawsze musi być jakiś kompromis, bo jeden chce jechać tak drugi inaczej. Tędy i owędy, trochę dłużej pospać, zostać, wracać, jechać dalej, itd Ludzie muszą się dobrze znać, i polegać na sobie. I wcale nie musi być jeden kierownik, możliwa jest demokracja. Wiem bo w grupie też je¼dziłem na dalsze wyprawy.

Jak je¼dziłem sam to czasami wstawałem o 2rano żeby gdzieś dojechać, zdarzyło mi się za jednym razem przejechać ponad 1000km. Nie mówię że się nie da, ale trudno znale¼ć jest kompana na takie eskapady który by nie marudził.

A jawa jaka jest każdy widzi, ale ja ją za to lubię.
Bardzo dobrze sprawdza się na trasach z bloku postsowieckiego, łatwo ją naprawić, nie wymaga żeby się zbytnio z nią cackać. Pojedzie na każdym paliwie.
Nigdy nie martwiłem się że jak ją zostawię gdzieś zaparkowaną i wrócę to nie będzie po co.

Poza tym, jak to mój dobry znajomy mówi, żadna to sztuka kupić motocykl za 50tyś i pojechać na wyprawę.

Co nie znaczy że mnie nie stać. ;]
Zapisane

wysoki33

  • Gość
Odp: Samotne podróżowanie
« Odpowiedź #13 dnia: Stycznia 15, 2009, 22:16:14 »

 <cheers> Jacu
Zapisane

NaczelnyFilozof

  • Jawer Weteran
  • *****
  • Offline Offline
  • Wiadomości: 1270
  • Cezet 350 '83 NCC-1701-D USS Enterprise
    • www.e75.prv.pl
Odp: Samotne podróżowanie
« Odpowiedź #14 dnia: Stycznia 15, 2009, 22:18:06 »

Zawsze podróżowałem sam. Czy to pieszo po górach, autostopem czy rowerm po Europie. Ja sie nie uważam za motocykliste z krwi i kości. Tak mnie jakoś zabrało na zrobienie prawka.

Jak sobie przypomne początki z CZ. Ten zapychający sie kranik co 5 km. Te padające świece. Odpalanie za 30stym razem. Wtedy bym nie powiedział że tyle świata zwiedzę na tym sprzęcie.

Lubię podróżować sam. A jeszcze bardziej lubię Nasze Zloty. Wspólny powrót z Krosna Odrzañskiego. Grzanie z VonMajzlem na hañcze.

Pamiętam jak moknąłem w deszczu jadąc na zlot w Gorach Sowich. Toast za stare czasy  <cheers>

Ciesze sie że kumpel BlackSnake kupił CZ. Dużo nawineliśmy kilometrów wspolnie. Zawsze się coś działo....
Zapisane
Naczelny Filozof
Cezet 350 '83 [z dwoniącym tłokiem] [bez kilku podkładek] [w kolorze Zielonego Trabanta]

Piszczałka

  • Gość
Odp: Samotne podróżowanie
« Odpowiedź #15 dnia: Stycznia 15, 2009, 23:12:37 »

J śmigam i sam i w grupie. sam bo jest niedziela a znajomi czasu akurat nie mają, to samemu. Nie powiem jest to wygodne robie co chce i kiedy chce, trasy sam obieram ogranicz mnie wtedy tylko czas.
¦migam i z kumplami, najlepiej z zagierrem, bezproblemowo można sie dogadać, w dwóch dalszych trasach razem i wsio ok.
Fajnie się je¼dzi i  Frankensztajnem, pogadać można a i spoko człowiek i motocyklista.
mam mieszane uczucia co do większych grup, szczególnie jak sie trafi maruda.
Zapisane

jawol RIP

  • Jawer Weteran
  • *****
  • Offline Offline
  • Wiadomości: 2078
  • Jawa 350/638-5 CZ 175/450
Odp: Samotne podróżowanie
« Odpowiedź #16 dnia: Stycznia 16, 2009, 12:36:04 »

Cytat: m4riush
...im wiecej ludzi tym pozniej sie wyjezdza.
Inna sprawa jesli ustalona jest scisla hierarchia i ktos dowodzi (czytaj. rowniez budzi wszystkich ), ale taką grupe ciezko zorganizowac. Najczesciej ktos sie musi wyrózniac (tempem, humorami, pora wstawania, toaleta itp.).
<yes> <yes>
Kiedyś przeczytałem taką sentencję:
"Na miejsce spotkania przyjeżdżamy: punktualnie, zatankowani do pełna i wysikani"
Stosowanie się do tego krótkiego polecenia naprawdę ułatwia życie.  ;]

Cytat: m4riush
Jazda samemu daje mi przyjemnosc wtedy kiedy mam adrenaline i konkretny cel (pierwszy raz na motocyklu z Anglii za jednym razem (24h godziny jazdy)
Kiedyś wracałem z Italii ponad 26h w trasie. Po prostu ciągnęło mnie do domu i nie chciałem nigdzie "po drodze" nocować.
Nie była to jakaś gonitwa "na czas" ale spokojna jazda z wieloma postojami i  małym zwiedzaniem.
Da się zrobić taką trasę bo adrenalina trzyma "jak cholera" ( w aucie dawno bym usnął) ale pod kilkoma warunkami.
A konkretnie:
1. Brak pasażera
2. Brak kompana na moto (niekoniecznie marudy lub bez "kondycji")
ad. 1 Jadąc solo możesz dowolnie zmieniać pozycję na siedzeniu - kto robił dłuugie trasy ten wie co pierwsze w człowieku się "buntuje"  ;]
A kto nie robił temu napiszę: mięśnie poniżej pleców  :>
ad. 2 Nawet najdoskonalszy motocyklowy kompan na trasie znacznie "wydłuża" czas podróży. Inaczej funkcjonuje jego organizm - w innym czasie potrzebuje postoju, odpoczynku, załatwienia potrzeb fizjologicznych itd...
Jazda za kimś, ciągłe uważanie na niego i dopasowywanie się do jego stylu jazdy na długiej trasie, też  daje solidnie "w kość"

Cytat: NaczelnyFilozof
Ja sie nie uważam za motocykliste z krwi i kości.
He he he  a to ciekawe  ;]
To kto jest  "prawdziwym motocyklistą"? - chyba tylko Kapitan Jawa   <lol> <lol> <lol>
Zapisane

FIS

  • Starszy Jawer
  • ****
  • Offline Offline
  • Wiadomości: 420
  • Czyżbym nie posiadał motocykla?
Odp: Samotne podróżowanie
« Odpowiedź #17 dnia: Stycznia 22, 2009, 12:01:19 »

No i jest fajny temat...
Naczelny - masz rację, Ty nie jestes motocyklistą...
Ty masz przecież USS Enterprise - admirale.
 :)

Kurde, cos w tym jest. Przed wyjazdem niemożesz się doczekać tym "tysięcy kilometrów" jakie zrobisz. Myslisz, ale bedzie zaje..
Potem.
Jezu, jak pusto..z kim gadać..(ja dzwonie wtedy do mamy) - serio - od razu mi lepiej.  :)
Ale muszę też powiedzieć, że są takie chwile, że błogosławię samotność.
Co do awarii, a czym one są jak nie przygodą..sie urwie to sie urwie. Ja nie zabieram nic.
Uwazam że to bez sensu. Kiedyś brałem i nigdy nie udało sie "trafić" w potrzebne części. Woże tylko malutki zestawik imbusowych kluczy calowych ( bo tego w Europie nie znajdziesz byle gdzie) i 2 świece.

P.S.
Napewno głupie pytanie.
Jak zamiescić relacje z opisami (zrobiona jest w Wordzie) w internacie. Nigdy tego nie robiłem.
Nie odpowiedajcie TU. Piszcie na sokol600@interia.pl
Zapisane

dzb125350

  • Gość
Odp: Samotne podróżowanie
« Odpowiedź #18 dnia: Stycznia 22, 2009, 12:19:26 »

a tak wogole to gdzie sa jakies zloty jaw na najblizszy sezon?? Ja mam kolegow co przewznie jezdza mz wiec czuja sie wyzszi bo przewaznie maja lepsze rozwiazania techniczne i sa niemieckiej dokladnosci,ale ja tam wybralem jawe i nia jezdze do mz niemam nic.
Zapisane

nestor.mariusz

  • Jawer Weteran
  • *****
  • Offline Offline
  • Wiadomości: 773
  • TS 350 CZ 350 (żony)
Odp: Samotne podróżowanie
« Odpowiedź #19 dnia: Stycznia 26, 2009, 21:24:07 »

W sierpniu masz u mnie na  ślubie..
A jak chcesz wczesniej to sam zorganizuj... przyjedziemy  :D
Był już u AndrewS, był  u mnie z Wysokim, był u Naczelnego... i jeszcze jakies na których mnie nie bylo...
Samemu się trzeba organizować ;)
Zapisane