I to i to- zniszczone elementy zastępuję innymi-ale oryginalnymi,żadnego malowania czy chromowania- wszystko stare- nie dotyczy to bebechów silnika,ogumienia czy linek lub hamulcowych detali. Chodzi mi o to,żeby sprzęt wyglądał na swoje lata,ale jednocześnie na dobrze zachowany. moim zdaniem ma wtedy więcej uroku niż kompletnie odnowiony motocykl- takie traca dusze, przynajmniej jej część. Na szcęście mam do niej wszystko czego potrzebuję- wydechy, silnik po kapitalce, koła z nowymi gumami i duperele.