Facet ma do niego niemiecki dowód rejestracyjny i mówi, że mam sobie sam wypisać umowę K-S danymi z dowodu rejestracyjnego i zrobić parafkę "Hansa".
Taki numer, jak słusznie napisał Bison to już nie jest wykroczenie, tylko bez względu na intencje Twoje i sprzedającego oszustwo i podpada pod paragraf. A jak się do kompletu okaże, ze motocykl jest kradziony, to pewnie pod kilka i wszystko będzie na Ciebie.
Czasem się zdarza, że ludzie sprowadzający motocykle z zagranicy, żeby uniknąć podatków mają do kompletu dokumentów tzw. pół- umowy, czyli np. Niemiec sprzedał, wziął kasę i podpisał się na umowie, ale handlarz zostawił swoją część pustą. Też to nie jest do końca uczciwe, ale jeśli zweryfikujesz dokumenty, sprawdzisz, czy motocykl nie jest gdzieś poszukiwany, czasem na FB, albo w internecie znajdziesz gościa podpisanego na umowie, na tym właśnie motocyklu, a handlarz na podwórku ma kilkanaście motocykli to można się się jeszcze zastanowić.
Ale, jak gość otwartym tekstem proponuje Ci grube oszustwo, to go omijaj szerokim łukiem