Skos, muzeta i ich kierownicy pojechali na tame Arima. Wybralismy trase mozliwie nie "gorska" ale muzeta i tak byla skosowi kula u nogi bo nie nadaje sie do jazdy w gorach. Zakres jakotakiego momentu obrotowego ma bardzo waski, nawet na niespecjalnie trudnym podjezdzie trzeba bylo wajchowac biegami w dol i zwykle taki podjazd konczylo sie pilowaniem na jedynce

. Kierownikowi skosa obiecalem, ze nastepnym razem pojade na Jawie Californian bo ona radzi sobie w gorach zupelnie dobrze.
Na dodatek w drodze powrotnej z tamy zniknal w muzecie prad

. Po prostu nagle wszystko zgaslo i okazalo sie, ze spalil sie zalozony przez poprzedniego wlasciciela dodatkowy bezpiecznik na przewodzie z akumulatora do skrzynki bezpiecznikow. Przedtem chyba sie dosc dlugo grzal bo jego obudowa byla stopiona i nie dawala sie otworzyc. Niepotrzebnie zostawilem ten bezpiecznik rok temu kiedy ogarnialem instalacje po zakupie muzety (akumulatora w motocyklu teraz nie ma ale do jego przewodow podpiety jest akumulator samochodowy jezdzacy w bagazniku wozka). Wycialem ten spalony bezpiecznik, skrecilem konce przewodow i zaizolowalem tasma. Prad powrocil i muzeta dojechala

. Przy najblizszej okazji ogarne polaczenie akumulatora i zostawie w nim tylko kable idace z akumulatora w wozku bezposrednio do skrzynki bezpiecznikow. I zaloze Vape, z nim przy takim naglym spaleniu bezpiecznika co najwyzej zgaslyby swiatla.
https://youtu.be/3atDr4ng-ZQ