Kiedyś rozmawiałem z takim moim dalszym sąsiadem o mojej CZ, miał kilka JAW, co prawda, każdą tylko chwilę bo to typ, który katuje wszystkie pojazdy jakiekolwiek ma. Nieważne. Gadamy i pyta czy motor mi dobrze chodzi, odpowiadam, że na razie tak, a on: kiedyś będę musiał do niej zajrzeć, ale po trze¼wemu. Ja lekko w śmiech, mówię OK, przyjechał dziś do mnie, WSK-ą, hehe, usiadł przy moim motorze i pyta: masz piwo? ja:no mam... on: to przynieś, i we¼ płaski śrubokręt przy okazji. Przyniosłem, oczywiście najpierw wypił piwo, odkręcił dekiel od strony zapłonu, zaczął coś przestawiać, kręcić, nawet fajek ze świec nie zdjął. Mówi: zapal, zapaliłem, posłuchał chwilę, mówi: zgaś, zgasiłem, znowu coś pogrzebał i mówi: pchnij. Ja: toć chyba powinna zapalić, a on: hehe, spróbuj, kopnąłem kilka razy, nic, nawet nie drgnęła, to pchnąłem jak kazał, zacząłem pchać to tylko koło się lekko obróciło i od raz zapaliła. Pytam: i co?? on: przejed¼ się... wsiadam z lekkim takim dystansem do tego co zrobił, wyjechałem na drogę, lekko gazu, a ona buta 2 razy lepszego niż wcześniej ma, ja <eek> WTF?? wróciłem, a on: i co?? hehe, ja zawsze ustawiam tak żeby buta miała, może ciężko będzie ci zapalić z rana, ale buta ma jak chu**, a tego, no, nie masz z 5 zł do jutra pożyczyć?? Pożyczyłem mu bez żadnego gadania, w koñcu takiego mechanika to trzeba szanować :]