Przebieg 83 tyś:
Pojechałem do Czech, po prostu odwiedzić sobie Pepików i nabrałem smaku tego kraju zobaczyłem nieco tak więc mocno przyspieszam prace na CZ ale są też ku temu inne powody. Widziałem CZ 175 i kiwaczkę z Żamberku. Nawet udało mi się wychwycić pancerkę. Jazda po czechach jest zupełnie inna, jeździ się dużo grzeczniej i spokojniej mocno mi się to spodobało, ja lubię czasami podróżować mocno spacerowo. Na winklach do Ceskych Petrovic trochę powykręcałem GSX'a i w sumie powyginałem zawieszenia do końca jego możliwości mimo złej rozmiarówki opon. Przy ciśnieniach 1,85 i 2,0 bara z tyłu prowadzi się najbardziej stabilnie nawet przy tempie 150. Ładowanie nadal jest i tego nie sprawdzam ostatnio byłem w zagłębiu szrotu do GS 500, kolega potrzebował zegary, lampę i parę pierdół do swojego to za 50zł wyrwałem kolejne uzwojenie dosłownie w stanie idealnym niech sobie leży na zapas.
Awarie:
1. Zerwana linka gazu, niestety było wolne więc musiałem się migowo dogadywać i w Czechach połatałem to kawałkiem kostki elektrycznej i musiałem wywalić fabryczną regulację i zrobić sztukaterię, bo dosyć spory kawałek linki mi zjadło,
2. Nie wiem czemu kompletnie jakimś cudem "zespawała" mi się dźwignia zmiany biegów i nie mogłem operować skrzynią, miałem klucze z zwijku ze szmaty pod kanapą więc dźwignię rozebrałem do zera razem z przegubami kulistymi, wymyłem bajurą z serduszka kochanki, tutaj też mam nawet pamiątkę z czech, kupiłem bardzo fajny smar mogul, ma konsystencję rzadkiego miodu, pachnie jak hipol, prawie w ogóle nie wypłukuje go woda i do wszystkiego się lepi... no nie będę określał jak. Pucha 250g mnie kosztowała niecałe 8zł i kupiłem to w ciekawym sklepie co nazywał się "Elooooooooo, elooooo", tak się śmieję z tego

Z larssona kupiłem linkę do sprzęgła na zapas i gazu dwie, jedną na zmianę i drugą na zapas. Nową linkę przygotowałem do montażu, jakoś z moimi sposobami udało się ją wymienić bez demontażu całej baterii gaźników, miałem za sobą 40 min kombinowania. Kuferek fajna sprawa, bardzo wygodnie się jedzie bez plecaka.
Wjechałem jeszcze na "Ścieżkę w chmurach", wjazd kosztuje 350 koron czeskich, pierwszy raz w życiu widziałem też latający balon i na winklach miałem frajdę. Też sprzęt godny i z minimalizmem w plastiku jednak tęskni mi się mocno do CZ i mam nadzieję że każdy detal uda mi się zrobić do przyszłego sezonu. Przede wszystkim dziewiczą trasę zrobię oczywiście na Czechy, pewnie do Strakonic dojadę

Z własnych przemyśleń to dotarłem też do tego, że są ludzie bez jakiejkolwiek klasy, tylko cię skreślą bo jesteś jaki jesteś, nic nie powiedzą nawet mimo tego, że chciałbyś coś zmienić. Mnie już przestało to boleć. Przynajmniej wiem jedno sam o sobie, przestałem uciekać od problemów tylko zacząłem je rozwiązywać i nie chodzi tutaj o motocykl. Ja tej osobie źle nie życzę, ale pewnie kiedyś ją pokara za "przebieranie w ludziach". A zresztą co ja sobie będę zawracał głowę nie

Trzeba iść dalej i nie oglądać się za siebie i czerpać satysfakcję z samego siebie, bo tkwienie w jednej pętli nic dobrego nie przynosi.