Wolna Strefa Jawa - CZ

  • Kwietnia 21, 2026, 08:10:01
  • Witamy, Gość
Zaloguj się lub zarejestruj.

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Szukanie zaawansowane  
Strony: [1] 2 3 ... 6   Do dołu

Autor Wątek: Suzuki GSX 400 F 1983r  (Przeczytany 23421 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Jawolotmen

  • Człowiek Depresja
  • Jawer Weteran
  • *****
  • Offline Offline
  • Wiadomości: 587
  • CZ 472.6/GSX400F
Suzuki GSX 400 F 1983r
« dnia: Sierpnia 04, 2016, 02:38:42 »

Długo zwlekałem z założeniem tematu, co prawda jest o niej temat... Po przejściach z dwoma złomami po prostu szukałem czegoś co by po prostu najzwyczajniej jeździło po przyciśnięciu guzika. Nie mam czasu wyrabiać pełnego A chociaż już od dawna mogę przeskoczyć z A2, ale jest mi to czasowo nie na rękę więc byłem ograniczony do 48 koni i nadal jestem. Szukałem GS 500, ale zobaczyłem już tyle krzywych sztuk, że sobie odpuściłem miałem nic nie kupować i nagle z nieba spadł mi Laszlo i jego propozycja.

Wziąłem kolegę do astromobila, pojechaliśmy wieczorem jak skończyłem pracę. Objechaliśmy, ja pojechałem na niej, kolega samochodem. Byłem na zlocie chciałem wpychać(no przecież to nie knedel), ale Zysiu powiedział że ma normalnie wjechać i musi :D Generalnie ja na razie nastukałem tym 2 tyś km. Z czego miała zjarany stator, ale ten temat już dogłębnie przekopałem i co może pasować(nie ma do tego za bardzo części, po prostu nie ma). Znalazłem używkę w śmiesznej cenie ale trzeba było pozarabiać przewody do uzwojeń i przepleść starą uszczelkę na przewody od pokrywy. Zamiennie dałem też inny regulator(stary był sprawny ale nie mam ochoty wymieniać uzwojenia za uzwojeniem), bo moim zdaniem jako elektryka to japończycy dali ciała w tym modelu. Kto wybija stator z synchronizmu? Synchroniczną maszynę że tak powiem... 

Ogólnie to na początku miałem sceptyczne podejście do tego ale jak się już trochę rozjeździłem to nigdy nie dojdę do innego zdania niż... "Boże, nie wiedziałem że rzędówka może tak dobrze brzmieć". Serwisówkę sobie wydrukowałem, każda zmiana rocznik i jej się trzymam tak więc jak nakulałem pierwszy tysiąc to od razu zabrałem się za czyszczenie napędu, sprawdzenie naciągu i ustawienia koła w wahaczu. W sumie czeka mnie kolejny serwis napędu. Myślę że ta sztuka jest idealnym przykładem że jak się stosuje pieczołowicie do magicznej książki i się pilnuje czynności eksploatacyjnych to taka sztuka pojeździ długo i bezawaryjnie.

W sumie na razie to tyle, ładowanie przywróciłem, uszczelkę ładną z gambitu dociąłem i nic się z pokrywy nie poci. Gdzieś jeszcze silnik się poci muszę to ustalić albo przed zmianą oleju w martwym sezonie doleję składnika UV i znajdę skąd to idzie. Przebieg ma słuszny po moich przejazdach w sumie nawet nie muszę tego komentować 82 tyś i dalej jeździ tak jak powinna. Nie będę podkradał stwierdzenia jak zegary świecą bo identycznie mi się to kojarzy.
Zapisane
"Można mieć depresje i siedzieć w domu. Można też mieć depresję i jeździć cezetą"

muczos

  • Jawer Weteran
  • *****
  • Offline Offline
  • Wiadomości: 1858
  • Dyn dyn dyn buuuu...
Odp: Suzuki GSX 400 F 1983r
« Odpowiedź #1 dnia: Sierpnia 04, 2016, 07:05:28 »

Jeździłem na tym  8)
Zapisane
Żyj tak, żebyś na stare lata mógł powiedzieć:

"Kuurła, kiedyś to było..."

Jawolotmen

  • Człowiek Depresja
  • Jawer Weteran
  • *****
  • Offline Offline
  • Wiadomości: 587
  • CZ 472.6/GSX400F
Odp: Suzuki GSX 400 F 1983r
« Odpowiedź #2 dnia: Sierpnia 19, 2016, 01:06:56 »

Przebieg 83 tyś:

Pojechałem do Czech, po prostu odwiedzić sobie Pepików i nabrałem smaku tego kraju zobaczyłem nieco tak więc mocno przyspieszam prace na CZ ale są też ku temu inne powody. Widziałem CZ 175 i kiwaczkę z Żamberku. Nawet udało mi się wychwycić pancerkę. Jazda po czechach jest zupełnie inna, jeździ się dużo grzeczniej i spokojniej mocno mi się to spodobało, ja lubię czasami podróżować mocno spacerowo. Na winklach do Ceskych Petrovic trochę powykręcałem GSX'a i w sumie powyginałem zawieszenia do końca jego możliwości mimo złej rozmiarówki opon. Przy ciśnieniach 1,85 i 2,0 bara z tyłu prowadzi się najbardziej stabilnie nawet przy tempie 150. Ładowanie nadal jest i tego nie sprawdzam ostatnio byłem w zagłębiu szrotu do GS 500, kolega potrzebował zegary, lampę i parę pierdół do swojego to za 50zł wyrwałem kolejne uzwojenie dosłownie w stanie idealnym niech sobie leży na zapas.

Awarie:

1. Zerwana linka gazu, niestety było wolne więc musiałem się migowo dogadywać i w Czechach połatałem to kawałkiem kostki elektrycznej i musiałem wywalić fabryczną regulację i zrobić sztukaterię, bo dosyć spory kawałek linki mi zjadło,
2. Nie wiem czemu kompletnie jakimś cudem "zespawała" mi się dźwignia zmiany biegów i nie mogłem operować skrzynią, miałem klucze z zwijku ze szmaty pod kanapą więc dźwignię rozebrałem do zera razem z przegubami kulistymi, wymyłem bajurą z serduszka kochanki, tutaj też mam nawet pamiątkę z czech, kupiłem bardzo fajny smar mogul, ma konsystencję rzadkiego miodu, pachnie jak hipol, prawie w ogóle nie wypłukuje go woda i do wszystkiego się lepi... no nie będę określał jak. Pucha 250g mnie kosztowała niecałe 8zł i kupiłem to w ciekawym sklepie co nazywał się "Elooooooooo, elooooo", tak się śmieję z tego :D

Z larssona kupiłem linkę do sprzęgła na zapas i gazu dwie, jedną na zmianę i drugą na zapas. Nową linkę przygotowałem do montażu, jakoś z moimi sposobami udało się ją wymienić bez demontażu całej baterii gaźników, miałem za sobą 40 min kombinowania. Kuferek fajna sprawa, bardzo wygodnie się jedzie bez plecaka.

Wjechałem jeszcze na "Ścieżkę w chmurach", wjazd kosztuje 350 koron czeskich, pierwszy raz w życiu widziałem też latający balon i na winklach miałem frajdę. Też sprzęt godny i z minimalizmem w plastiku jednak tęskni mi się mocno do CZ i mam nadzieję że każdy detal uda mi się zrobić do przyszłego sezonu. Przede wszystkim dziewiczą trasę zrobię oczywiście na Czechy, pewnie do Strakonic dojadę :)

Z własnych przemyśleń to dotarłem też do tego, że są ludzie bez jakiejkolwiek klasy, tylko cię skreślą bo jesteś jaki jesteś, nic nie powiedzą nawet mimo tego, że chciałbyś coś zmienić. Mnie już przestało to boleć. Przynajmniej wiem jedno sam o sobie, przestałem uciekać od problemów tylko zacząłem je rozwiązywać i nie chodzi tutaj o motocykl. Ja tej osobie źle nie życzę, ale pewnie kiedyś ją pokara za "przebieranie w ludziach". A zresztą co ja sobie będę zawracał głowę nie :) Trzeba iść dalej i nie oglądać się za siebie i czerpać satysfakcję z samego siebie, bo tkwienie w jednej pętli nic dobrego nie przynosi.
Zapisane
"Można mieć depresje i siedzieć w domu. Można też mieć depresję i jeździć cezetą"

elroj

  • Starszy Jawer
  • ****
  • Offline Offline
  • Wiadomości: 341
  • JAWA 350/640 Sport White Style
Odp: Suzuki GSX 400 F 1983r
« Odpowiedź #3 dnia: Sierpnia 19, 2016, 08:14:06 »

Myślę że przebieg Twojego sprzęta jeśli licznik nie był kręcony to 183 tys a nie 83,po prostu licznik się już raz przekręcił ale to żadna ujma broń boże.... japończyki im starsze tym lepsze a właściwie serwisowany i nie katowany spokojnie przelata ponad 200 tys, udanego użytkowania życzę
Zapisane
bo jazda na CEZECIE to najlepsza jazda na świecie a jazda na JAWIE to spełnienie marzeń !!! :-)

Jawolotmen

  • Człowiek Depresja
  • Jawer Weteran
  • *****
  • Offline Offline
  • Wiadomości: 587
  • CZ 472.6/GSX400F
Odp: Suzuki GSX 400 F 1983r
« Odpowiedź #4 dnia: Sierpnia 21, 2016, 19:17:57 »

Na pewno czeka mnie regulacja mieszanki, bo zauważyłem że jest problem przy przejściu z obiegu wolnych obrotów i też za bardzo nie mogę ustawić wolnych obrotów zgodnie z manualem, bo silnik nawet ciepły po prostu przy 1150 obr/min gaśnie sobie sam. Podczas jazdy z częściowo otwartymi przepustnicami po jakimś czasie silnik po prostu dziwacznie zalewa, a przynajmniej takie mam wrażenie. Ciekawi mnie czy ktoś ruszał fabryczną nastawę gaźnika jeżeli chodzi o skład mieszanki na wolnych obrotach. Manual mówi pre-set, ale z przebiegiem regulację powinno się robić. Mam pewną magiczną rzecz, więc dokładnie w martwym sezonie będę mógł zobaczyć jak spala się mieszanka w każdym cylindrze, jak będzie trzeba to motocykl wystroję. Powinno jej wszystko wrócić do normy.

Generalnie z planów to zamierzam pospawać te plastikowe boczki bo pękają, regulacja silnika to na pewno, trzeba będzie zajrzeć pod zawory bo przebieg serwisowy się zbliża, sprawdzenie synchro. Na pewno wymiana opon na oryginalny rozmiar, muszę jeszcze rozwiązać łamigłówkę czemu przód jest minimalnie przesunięty w lewo mimo, że po motocyklu widać że żadnego strzała nie miał i nie działa przez to blokada kierownicy. Ogólnie "biznesplan" i pierdoły to już na martwy sezon gdzie będę sobie na spokojnie mógł dostać się do silnika i reszty.

Na razie można jeździć nie ma czegoś co uniemożliwia eksploatację, ani nie ma nic niepokojącego. Trzeba ją szczególnie jak jest zimna pilnować żeby nie zgasła niczym dwulatka.
Zapisane
"Można mieć depresje i siedzieć w domu. Można też mieć depresję i jeździć cezetą"

muczos

  • Jawer Weteran
  • *****
  • Offline Offline
  • Wiadomości: 1858
  • Dyn dyn dyn buuuu...
Odp: Suzuki GSX 400 F 1983r
« Odpowiedź #5 dnia: Sierpnia 21, 2016, 19:23:59 »

Pamiętaj że gaźnika nie da się ustawić idealnie. Wystarczy zmiana temperatury, paliwa, wilgotności powietrza i już czuć bardzo delikatną zmianę w pracy silnika. Tak poprostu jest i trzeba się z tym pogodzić.
Zapisane
Żyj tak, żebyś na stare lata mógł powiedzieć:

"Kuurła, kiedyś to było..."

Bimberpołudnie

  • Jawer Weteran
  • *****
  • Offline Offline
  • Wiadomości: 791
Odp: Suzuki GSX 400 F 1983r
« Odpowiedź #6 dnia: Sierpnia 21, 2016, 21:30:14 »

Muczos z całym szacunkiem - nie da się idealnie ustawić ikova. Z cywilizowanymi gaźnikami jest inaczej.
Zanim zaczniesz grzebać w gaźnikach, sprawdź plakiem czy nie ciągnie lewego powietrza np króćcami zaworowymi. Najpierw sprawdź luzy zaworowe i jeśli będzie trzeba ustaw. Po robocie zaworów koniecznie synchro. Robota zaworów bez synchronizacji gaźników to jak ubranie brudnych majtek po prysznicu. 
Kocham ludzi, którzy po roczniku motocykla wiedzą już jaki ma przebieg. Jeśli nie kopci nie trzeba lać oliwy to może mieć tyle, co na blacie. Aha i zimą nie zapomnij o wymianie płynu hamulcowego - robota prosta a skutki cieszą.
Odnośnie przodu. Japończycy robili już wtedy takie motocykle, że nie da się ich źle złożyć - no chyba, że składa ktoś, kto nie umie się podpisać. Skoro coś nie działa jak powinno to musi być krzywe lub uszkodzone.
Zapisane

Jawolotmen

  • Człowiek Depresja
  • Jawer Weteran
  • *****
  • Offline Offline
  • Wiadomości: 587
  • CZ 472.6/GSX400F
Odp: Suzuki GSX 400 F 1983r
« Odpowiedź #7 dnia: Sierpnia 21, 2016, 22:20:29 »

Lewizny nie ma, sprawdziłem to jak ściągałem zbiornik do wyjęcia linki gazu. Miałem wtedy lepszy dostęp. Ogólnie to ona miała robione synchro i zawory nie znam tylko dokładnego przebiegu kiedy więc pewnie z moim odliczaniem od zakupu wyjdzie trochę więcej w kilometrach niż serwisówka każe. Mam też wyciek oleju spod głowicy w okolicach kanałów olejowych, mam podejrzenie że nikt chyba nie sprawdzał dokręcenia głowicy, bo serwisówka każe to robić regularnie.

Jest parę smaczków, ale to na martwy sezon. Nie wiem z jakim luzem zawory był regulowane, ale jak było naprawdę ciepło to ona lubiła sobie solidnie strzelić z wydechu co mi raczej sugeruje, że pewnie zrobiło się jej na zaworach zbyt ciasno. Jak jest pogoda tak jak teraz czyli umiarkowana to problemu nie ma.

Jeżeli chodzi o wycieki to nie jest tragicznie, plam pod sobą nie zostawia tylko bardzo delikatnie się poci i wystarczy to wytrzeć szmatą. Silnik ma 33 lata i bóg wie jaką ma przeszłość ze Szwecji. Jak ze składnikiem UV przed zmianą oleju znajdę wyciek w miejscach gdzie będzie trzeba rozbierać całą górę to sobie to po prostu daruję chyba że zacznie się lać strugą. Nie ma co się rozczulać panowie co jej źle. Dostanie solidny przegląd w martwym sezonie i co trzeba będzie to zostanie zrobione, mam do niej manual 400 stron i myślę, że spokojnie wystarczy. Wszystko jest podane jak na tacy tylko muszę jeszcze trochę mniejsze klucze dynanometryczne dokupić, bo takich na 10Nm nie mam póki co. Podejrzewam, że 2 miejsca wycieku które widzę wynikają tylko i wyłącznie najprawdopodobniej z braku dociągnięcia głowicy to będzie punkt nr 1 po ściągnięciu pokrywy zaworowej.

Jeżeli chodzi o przód i jego przekrój z książki na rysunku technicznym to istnieje spora szansa, że ktoś źle go poskładał, różni się od bardziej współczesnych konstrukcji i jest sporo miejsc które muszą być specyficznie skręcone i w odpowiedniej kolejności. Jakoś lagi w knedlu też założyłem źle kiedyś i go ściągało na boki. Wszystko wyjdzie po rozbiórce przodu, która i tak ją czeka.

Mimo jakichś tam wad i tak jestem z tego motocykla naprawdę zadowolony. Przede wszystkim jej stan jak na 33 lata. Jest po prostu zachowana niemalże idealnie jak na tak spory wiek. Dodaje to sporo frajdy do jazdy dlatego nie zamierzam na razie jej picować. Podejrzewam, że albo zostanie na dłużej, bo szkoda mi ją będzie sprzedać komuś kto ją potnie albo dostanie dożywocie(wtedy pewnie zrobię ją na świecidełko i jeżdżącą "choinkę").

EDIT:

Zimna czy ciepła nie kopci, od czasu zmiany statora sprawdzałem poziom oleju co jazdę i na razie trzyma się na połowie skali okienka i nie spada.
« Ostatnia zmiana: Sierpnia 21, 2016, 22:24:42 wysłana przez Jawolotmen »
Zapisane
"Można mieć depresje i siedzieć w domu. Można też mieć depresję i jeździć cezetą"

Bimberpołudnie

  • Jawer Weteran
  • *****
  • Offline Offline
  • Wiadomości: 791
Odp: Suzuki GSX 400 F 1983r
« Odpowiedź #8 dnia: Sierpnia 22, 2016, 08:41:07 »

W japońcach wraz z przebiegiem luzy zaworowe się zmniejszają. Zrobisz serwis i będziesz zadowolony
Zapisane

muczos

  • Jawer Weteran
  • *****
  • Offline Offline
  • Wiadomości: 1858
  • Dyn dyn dyn buuuu...
Odp: Suzuki GSX 400 F 1983r
« Odpowiedź #9 dnia: Sierpnia 22, 2016, 14:01:30 »

Muczos z całym szacunkiem - nie da się idealnie ustawić ikova. Z cywilizowanymi gaźnikami jest inaczej.
Po drobnych poprawkach i Jikova da się dobrze ustawić. Chodziło mi o delikatne różnice w jeździe. Najlepiej widać to latem kiedy są upały. I to nie tylko w motocyklach.

Miałem Tico w którym gaźnik był ciut bardziej skomplikowany niż Jikov. Często jeżdżę tą samą trasą i zauważyłem że są dni kiedy maszyna idzie jak zła i wystarczy dosłownie muskać gaz żeby jechać np. 120km/h.
A nieraz jest jakaś taka pogoda/ciśnienie/szlag wie co, że dusisz gaz ile wlezie i niby jedzie, ale jednak czegoś brakuje.
Zapisane
Żyj tak, żebyś na stare lata mógł powiedzieć:

"Kuurła, kiedyś to było..."

Bimberpołudnie

  • Jawer Weteran
  • *****
  • Offline Offline
  • Wiadomości: 791
Odp: Suzuki GSX 400 F 1983r
« Odpowiedź #10 dnia: Sierpnia 22, 2016, 20:23:13 »

Miałeś tico - no cóż - wybaczymy ci kiedyś. W japońskich gaźnikach nie ma rożnego zachowania w zależności od fazy księżyca. Ja w swojej - dwudziestoletniej japonii - sprawdzam synchro co 25tyś km. - po regulacji zaworów. Na tą chwilę mam 73 tyś oryginalnego przebiegu i śruby regulacyjne składu mieszanki nie tykane od nowości. Pewnie nie uwierzycie, ale gaźniki czyszczę co 50 tyś kilometrów i wiele syfu w nich nie ma
Zapisane

Jawolotmen

  • Człowiek Depresja
  • Jawer Weteran
  • *****
  • Offline Offline
  • Wiadomości: 587
  • CZ 472.6/GSX400F
Odp: Suzuki GSX 400 F 1983r
« Odpowiedź #11 dnia: Sierpnia 27, 2016, 22:32:31 »

W piątek się wyszalałem i to nie miara. Większość idzie pić i balować, a ja sobie pojechałem na tor :) Generalnie tak, przy mocnym złożeniu mam utratę stabilności, a jeżeli ją mam i da się to poskładać to składa się podnóżek i trą cycki od podstawy/kosy. Tak więc część rzeczy jest za nisko trochę i do zejścia na kolano raczej to to się nie nadaje, ale coś pośmigać owszem i posłuchać 16 zaworowej 400-ki jak najbardziej. O ile jeszcze w mocno technicznych partiach dawałem sobie radę z 600/1000cc to na prostej niestety, nawet jak się wykręcę do końca to jednak mocy brakuje. Mimo wszystko i tak miałem banana na twarzy od jednej do drugiej strony. Myślę, że stabilność się poprawi jak dołożę docelowy rozmiar opon i zmienię olej z przodu bo jest za rzadki.

Na razie ujęcie mam jedno i jakoś ekstra poskładane jeszcze nie jest, czekam aż torowe paparazzi obrobi resztę zdjęć i je wyda. Przy tym łuku to jakoś magicznie 60 nie mogłem przekroczyć po prostu z tymi oponami się nie da, powyżej tego już miałem problem z utrzymaniem toru jazdy.

Awarii brak, jedynie zbliża się interwał na sprawdzenie naciągu, korektę i mycie napędu.
Zapisane
"Można mieć depresje i siedzieć w domu. Można też mieć depresję i jeździć cezetą"

Bimberpołudnie

  • Jawer Weteran
  • *****
  • Offline Offline
  • Wiadomości: 791
Odp: Suzuki GSX 400 F 1983r
« Odpowiedź #12 dnia: Sierpnia 28, 2016, 08:20:27 »

Odnośnie napędu nie trzymaj się podanych interwałów tylko sam z własnej woli co jakiś czas kontroluj. Odnośnie braku stabilności i w zakrętach - sprawdź łożysko w główce ramy, łożyska wahacza i kół. Nawet jak założysz fabryczny rozmiar opon dot 2016 obawiam się, że na kolano nie zejdziesz, bo w tamtych czasach japońskie motocykle mały problemy ze zbyt małą sztywnością ramy, i tym tłumaczyłbym sobie brak stabilności.
I kup jakieś ciuchy, bo jak patrzę na dżinsiory i kurtkę powiewającą jak żagiel na wietrze, to już mnie strupy swędzą......
« Ostatnia zmiana: Sierpnia 28, 2016, 08:23:21 wysłana przez Bimberpołudnie »
Zapisane

Wojaczek

  • Jawer
  • ***
  • Offline Offline
  • Wiadomości: 117
  • Cebra, Zygzak, Szadoł i Intruder.
Odp: Suzuki GSX 400 F 1983r
« Odpowiedź #13 dnia: Sierpnia 28, 2016, 10:23:56 »

Luzy zaworowe robiłem przy 79000. O tym Ci mówiłem. Maszyna ma tyle nalotu co ma. Jakby miała 183 tysiące to już by ledwo żyła. Te silniki są trwałe,ale nie aż tak. Poza tym sprzęgło jest jeszcze oryginalne. Silnik wypluwa po 11,3-11,7 bara na zimno,bez oleju. Motocykl pochodzi ze Szwecji a tam sezon jest dość krótki. Co do gaźników to membrany są już sztywne. Sztywne i skurczone lekko. Są zdecydowanie do wymiany. Jak się silnik nagrzeje to one też miękną, zachowują się neutralnie, zmienia się ich charakterystyka i reakcja. O tym również mówiłem tego wieczora jak po nią przyjechaliście,ale Kolega Jawolotmen był podjarany jak szczyl na widok cycków,że pewnie połowę i tak zapomniał. Generalnie to stary gruchot za cenę starego gruchota, ale nie podda się tak szybko. Mówiłem też o oleju w lagach, mówiłem o wielu rzeczach, o tym,że podwozie w nim bez względu na rodzaj ogumienia poddaje się w walce z dość dużą masą tego małego motocykla. Ja ją kupiłem z myślą o pocięciu na kawałki i zbudowaniu czegoś innego,ale motocykl był kompletny i dość dobrze zachowany, więc ogarnąłem tylko podstawowe rzeczy by dało się tym jeździć,ale nie kryję,że olałem ten motocykl bo jako taki nie stanowił dla mnie "pupilka" . Fajnie,że ktoś się z nim jeszcze użera, niech jeździ sobie drugie tyle.
« Ostatnia zmiana: Sierpnia 28, 2016, 10:30:27 wysłana przez Wojaczek »
Zapisane

Jawolotmen

  • Człowiek Depresja
  • Jawer Weteran
  • *****
  • Offline Offline
  • Wiadomości: 587
  • CZ 472.6/GSX400F
Odp: Suzuki GSX 400 F 1983r
« Odpowiedź #14 dnia: Sierpnia 28, 2016, 11:31:16 »

Przecież nie oczekuję od tego cudów. Kurtka coś mi się wydaję, że rzeczywiście jest mało dopasowana albo nie dociągnąłem pasków, a jeansy są specjalne ze wstawką z kevlaru i ochraniaczami więc nie są to zwykłe jeansy. Przede wszystkim od czasu kiedy kupiłem galanterię to dosyć sporo schudłem. Generalnie ciuchy planuję zmienić ale to już na przyszły sezon. Są rzeczy do których zajrzę i je wyprowadzę, przecież po torze już wiem na co ten motocykl stać i gdzie są granice jego zawieszenia. Co do membran to nie wiem na razie czym je zastąpić, teoretycznie w GN125 był taki sam gaźnik jak 4, które mam i od niego membrana by przypasowała, ale najpierw to rozbiorę i zobaczę z czym mam do czynienia.

Nie wiem czemu tylko spotkałem się z określeniem "użerać się". Z czym się tu użerać? Po prostu trzeba nieco poprawić.

Może za bardzo trzymam się serwisówki, ale na złe to jej nie wyjdzie na pewno. Lepiej zapobiegać niż leczyć.
Zapisane
"Można mieć depresje i siedzieć w domu. Można też mieć depresję i jeździć cezetą"

Wojaczek

  • Jawer
  • ***
  • Offline Offline
  • Wiadomości: 117
  • Cebra, Zygzak, Szadoł i Intruder.
Odp: Suzuki GSX 400 F 1983r
« Odpowiedź #15 dnia: Sierpnia 28, 2016, 14:42:10 »

Gaźniki są bebechowo takie jak w gienku, od elastyczności membran zależy właśnie spontaniczność reakcji na gaz. Nie ma takiej "turbodziury". W tym przypadku o ich wyeksploatowaniu świadczy zarówno nalot na liczniku, wiek maszyny jak i klimat, w jakim była użytkowana.

Bimberpołudnie

  • Jawer Weteran
  • *****
  • Offline Offline
  • Wiadomości: 791
Odp: Suzuki GSX 400 F 1983r
« Odpowiedź #16 dnia: Sierpnia 28, 2016, 18:22:08 »

Panowie nie przesadzajcie, że po przebiegu 80 tyś membrany są do d... 80 tyś robi się w 5-6 lat. Membrany nie twardnieją od przebiegu, tylko że starości....
Zapisane

Wojaczek

  • Jawer
  • ***
  • Offline Offline
  • Wiadomości: 117
  • Cebra, Zygzak, Szadoł i Intruder.
Odp: Suzuki GSX 400 F 1983r
« Odpowiedź #17 dnia: Sierpnia 29, 2016, 10:02:37 »

Też racja.. ten czynnik nie jest aż tak istotny. Tyle się robi w 5-6 lub- w moim przypadku- gdy robię po 3-4 tysiące w roku... trochę dłużej. Faktycznie, bardziej miało tu wpływ to,że maszyna dłuuugo stała przed przyjazdem do Polski.
« Ostatnia zmiana: Sierpnia 29, 2016, 10:07:45 wysłana przez Wojaczek »
Zapisane

Jawolotmen

  • Człowiek Depresja
  • Jawer Weteran
  • *****
  • Offline Offline
  • Wiadomości: 587
  • CZ 472.6/GSX400F
Odp: Suzuki GSX 400 F 1983r
« Odpowiedź #18 dnia: Sierpnia 30, 2016, 00:31:58 »

To teraz mam zagmatwanie bo są dwa typy membran. Zamienne, gdzie trzeba wycinać plastikowe pierścienie i kleić te membrany do korpusu. Drugie to oryginał z gieńka x4, trzeba czekać i pasują w oryginalne pierścienie. Koszt obu taki sam czyli cztery to ~800zł. Ewentualnie mogę zaryzykować i ściągnąć z UK ~320zł cztery sztuki jednak nie ma zdjęcia i niczego więc nie mam pewności jaki kot mi przyjdzie. Kosztów nie liczę, bo opony 19 też tanie nie są. Gruchot to nie jest tylko wymaga trochę wkładu żeby przeżyło dalej i jeździło poprawnie. W samochód też musiałem wpakować kasę i teraz tylko wsiadam za kółko i jadę do przodu.

Ten model jest dosyć unikatowy, był dostępny przez 2 lata, dużo tego nie zrobili i kompletnych sztuk raczej dużo nie ma w Europie. W japonii jest tego trochę. Z tego co ja się dokopałem to lubi wypalać zawory i był problem z korbowodami, ale to chyba ktoś musiał cisnąć Vmax przez autobahn bez ustanku żeby to stopić.
Zapisane
"Można mieć depresje i siedzieć w domu. Można też mieć depresję i jeździć cezetą"

muczos

  • Jawer Weteran
  • *****
  • Offline Offline
  • Wiadomości: 1858
  • Dyn dyn dyn buuuu...
Odp: Suzuki GSX 400 F 1983r
« Odpowiedź #19 dnia: Sierpnia 30, 2016, 09:00:15 »

Ja bym do tego nie dokladał, tylko pojeździł jakiś czas i pogonił dalej.
Zapisane
Żyj tak, żebyś na stare lata mógł powiedzieć:

"Kuurła, kiedyś to było..."

Bimberpołudnie

  • Jawer Weteran
  • *****
  • Offline Offline
  • Wiadomości: 791
Odp: Suzuki GSX 400 F 1983r
« Odpowiedź #20 dnia: Sierpnia 30, 2016, 11:45:51 »

Ja tak samo. Nie widzę sensu wsadzania w ponad 30 letni motocykl 1/3 jego wartości w same membrany. Tym bardziej, że to tylko 400 i bardzo szybko pod nadgarstkiem będzie brakować...
Jak nie masz co zrobić z 8 setkami ( a życia sobie za nie nie ułożysz) to przyciśnij kamieniem - będziesz miał jak znalazł przy zmianie moto...
« Ostatnia zmiana: Sierpnia 30, 2016, 11:47:26 wysłana przez Bimberpołudnie »
Zapisane

Jawolotmen

  • Człowiek Depresja
  • Jawer Weteran
  • *****
  • Offline Offline
  • Wiadomości: 587
  • CZ 472.6/GSX400F
Odp: Suzuki GSX 400 F 1983r
« Odpowiedź #21 dnia: Września 05, 2016, 00:06:00 »

Mam za sobą dosyć sporawą wyprawę w Czechach. Zrobiłem jakieś 901km według licznika, awarii brak. Spalanie wychodzi książkowe  5-5,5L/100. Wpadłem sobie na Piekielne Doły i znalazłem większą siostrę Suzi z równie słusznym przebiegiem 79 tyś. Właścicielem okazał się barman, który sprzedał mi piwo, czeskie landrynki w płynie i papierosy. Ciekawy z niego człowiek był, zapomniałem tylko spytać skąd dorwał wentylowane tarcze, bo są identyczne w 400-ce, taki sam antyhopek, takie same zaciski. Przebieg 84 tyś leci dalej.


Jedynie w Pradze mnie ulewa złapała, ale kuferek się sprawdza i ciuchy na przebranie były suche, nawet sporo do niego wchodzi.
Zapisane
"Można mieć depresje i siedzieć w domu. Można też mieć depresję i jeździć cezetą"

Bimberpołudnie

  • Jawer Weteran
  • *****
  • Offline Offline
  • Wiadomości: 791
Odp: Suzuki GSX 400 F 1983r
« Odpowiedź #22 dnia: Września 05, 2016, 09:03:49 »

Powtarzam ci - 80 tysięcy przebiegu na japoński czterocylindrowy motocykl to żaden wyczyn, oczywiście męski chodzi o układ napędowy. Po takim przebiegu przegląd zawieszenia i hamulców - z dokładną kontrolą grubości tarcz i spokojnie da radę drugie tyle
Zapisane

Jawolotmen

  • Człowiek Depresja
  • Jawer Weteran
  • *****
  • Offline Offline
  • Wiadomości: 587
  • CZ 472.6/GSX400F
Odp: Suzuki GSX 400 F 1983r
« Odpowiedź #23 dnia: Września 05, 2016, 20:04:29 »

Tarcze są jeszcze w limicie serwisowym to już sprawdzałem, klocki w zaciskach są nowe. Napęd mam do wymiany mimo dobrego rastra zębatek, bo z łańcucha zaczynają po kolei wypadać oringi które pewnie od stania sparciały i się teraz powoli rozlatują, pomijam już korozję ogniw. Mam porównanie z większą siostrą i nie wiem co w tym silniku tak specyficznie dzwoni, jeszcze do tego nie doszedłem. Na pewno nie sprzęgło rozrusznika, bo jego kontrolę zrobiłem razem z wymianą uzwojenia i tam jest to ok. Na wolnych obrotach ma dziwny klang jak dla mnie i w zakresie 3,5 tyś - 4 tyś obr na biegach 4-5. Jak dodaję gazu to silnik od razu robi się cichy, albo napinacz się poddaje albo kończy się łańcuch rozrządu nie znam jego długości, bo nie zaglądałem pod pokrywę. Dźwięk wydostaje się ewidentnie z niej i myślę że to nie jest normalne skoro siostra miała podobny przebieg i mruczała cichutko. Mam tylko limit serwisowy z książki. Część rzeczy będzie na pewno do sprawdzenia i zrobienia bo na przyszły sezon ta GSX się wybiera na podróż przez Szwecję. Ten silnik brzmi na tyle ciekawie, że zrobię sobie spacer po sztokholmskich tunelach.


Wiem, że ten przebieg jest niczym. Ja spotkałem się w wątku poprzednika ze stwierdzeniem "Mało jeździłem, nie wiem jak wypada awaryjność/niezawodność". Tak więc dlatego dokumentuję podróże i ewentualne drobne awarie. Pewnie by dookoła świata objechała i wróciła jak z podróży do Czech tego jestem pewien.


Czy mocy w nadgarstku brakuje? Zależy czego oczekujesz od moto, bo powiem Ci że podróżowanie sportem przyjemne nie jest i wiem jak bolą gnaty jak zejdziesz np. z GS500(ma pseudo sportową pozycję) po długiej podróży. Ta suzuki jest naprawdę wygodna, mogła by tylko mieć trochę dłuższy skok zawieszenia bo momentami jaja bolą od hopek w drodze. Moim zdaniem jedyna wada. Tutaj ładujesz kufer, sakwy na tył i jedziesz w wygodnej pozycji. Silnik ma mocy na tyle, że wyprzedzisz coś więcej nawet na autostradzie. Jak jest dobra droga to spokojnie tym można lecieć przelotową 140-150. Ja gonić nie lubię. Wolę popatrzeć i się turlać 90-120. Knedlem to jeździłem często zazwyczaj 85-90 i mi to starczało.


Na koniec jeszcze dodam " Słyszysz puki, słyszysz stuki. To z silnika jest SUZUKI" :D
« Ostatnia zmiana: Września 05, 2016, 20:10:05 wysłana przez Jawolotmen »
Zapisane
"Można mieć depresje i siedzieć w domu. Można też mieć depresję i jeździć cezetą"

Bimberpołudnie

  • Jawer Weteran
  • *****
  • Offline Offline
  • Wiadomości: 791
Odp: Suzuki GSX 400 F 1983r
« Odpowiedź #24 dnia: Września 14, 2016, 06:45:54 »

Jeśli nie wiesz skąd dzwoni - stara metoda. Nie śmiej się tylko spróbuj, no chyba że masz stetoskop to się śmiej. Patyk w zęby, nie dotykając go językiem macasz nim silnik jak stetoskopem. Koniecznie zatkaj uszy palcami. Usłyszysz wszystko, choć ja obstawiam właśnie rozrząd z napinaczem. Osiem dych przebiegu to na łańcuch rozrządu spory przebieg
Zapisane
Strony: [1] 2 3 ... 6   Do góry