Remoncik jest w trakcie realizacji. Relecję prowadziłem jednak na innym forum (z racji przyzwyczajenia i braku czasu: tylko na Banditowskim
), więc pozwolę sobie przekalkować całą relację już w odpowiedniejsze miejsce, czyli tutaj
12 maj 2016:Poszedłem do garażu z zamiarem zdjęcia koła i naprawy hamulców. Wyszedłem po 6 godzinach i stwierdziłem, że chyba mnie trochę poniosło
'Karoseria' idzie w oryginał czerwony. Ramę chciałbym wypiaskować i pomalować na czarno, bo jednak 26 lat odbiło na niej swój ząb.Po zdjęciu koła postanowiłem, że odkręcę bak z ciekawości, a że kupiłem też filtr powietrza to wykręciłem i airboxa. I tak kawałek po kawałku zacząłem odsłaniać ramę i stwierdziłem, że jednak nie podaruję jak jej nie pomaluję (do dzisiaj plan był taki, żeby olać ramę, nie tykać elektryki skoro działa, silnik zostawić na miejscu i tylko pomalować resztę na czerwono), ale że chcę to zrobić na cacy, to wyszło jak wyszło.Nie wiem tylko zbytnio, z której strony to ugryźć bo tak rozebrałem wszystko bez planu w zasadzie. Ale najlepiej będzie chyba właśnie wypiaskować i psiknąć na czarno. Jutro będę szukał jakiegoś speca w okolicy, co by się tego podjął.
14 maj 2016:Dzisiaj rama idzie do piaskowania, potem w planach podkład antykorozyjny, i kolorek czarny + czerwony RAL 3020
23 czerwiec 2016:
Coś się znowu ruszyło w temacie po bojach z lakiernikiem. Cała karoseria poszła do piaskowania, następnie do lakierowania. Po znajomości nawet mnie to wyszło całkiem przyzwoicie, bo za piaskowanie wszystkiego zapłaciłem stówkę, a za lakierowanie 2 kartony ruskich fajek
W międzyczasie, doczyściłem detale, felgi i inne pierdółki, zrobiłem zawieszenie. Dimer i karcher moim przyjacielem podczas tego remontu. Czerwony akryl RAL 3020 prezentuje się niczym Rosso Corsa od Ferrari.


Co planach? Powoli będę składał układankę. Muszę jeszcze dokupić tłumiki, cena za 2 rury z nierdzewki prawie jak za akrapa, no ale cóż zrobić... Jeszcze zastanawiam się co zrobić z silnikiem, na razie nie ruszałem go, spróbuję go podczyścić Dimerem i zobaczę jaki będzie efekt, jeśli mnie nie zadowoli to będę go rozpoławiał i oddam do szkiełkowania, plus jest taki, że przy okazji zobaczę stan wszystkich elementów w silniku, bo prawdę mówiąc nawet nie ściągałem cylindrów, także nie mam zielonego pojęcia czy cokolwiek wymaga szlifu itd.
1 lipiec 2016:Praca wre i powolutku wszystko nabiera kształtu.Silnik miał iść do szkiełkowiania, ale w weekend jest Motopiknik w Komarówce Podlaskiej i się spinam, żeby do soboty na szybko złożyć i zobaczyć jak to wszystko będzie się prezentować mniej więcej.Wczoraj ogarnąłem elektrykę, poskładałem wahacz i zawieszenie:

Postawiona na koła zaczyna już wyglądać jak motocykl. Oponki kupione, założone u wulkanizatora, okładziny na szczękach po krótkim namyśle przykleiłem na dwuskładnik (oryginalnie nitowane) i mam nadzieję, że będzie trzymać...

Jednym z ważniejszych elementów całej zabawy jest odpowiednie przygotowanie. Nie można pozwolić żeby w jakimkolwiek momencie zabrakło natchnienia, więc odpowiednie zapasy są wręcz wymagane w garażowym warsztacie

Po dzisiejszych bojach już wszystko zaczęło nabierać kształtu.Niestety robiąc to wszystko w pojedynkę jest trudniej, niż mogłoby się wydawać. Chociażby głupie włożenie silnika do ramy, wymagało tysiąca kur*w i pozdzieranych nóg i dłoni. Z montażem tylnego koła też omordowałem się pól dnia, bo jest tam zbyt dużo części do 'trzymania' dla jednej osoby, finalnie jednak jakoś się udało. Robot na dziś skończona o 20:15, 45 minut przed meczem, czyli wręcz w ostaniej chwili

W międzyczasie odwiedził mnie kurier z ostatnią przesyłką, cena kominów? Zabuliłem jak za Akrapa, ale jak ma być ładnie to nie ma co się stresować Będą wizytówką motocykla, bo na prawdę 8 stówek za 2 rury do 25cio letniego motocykla to porażona cena, ale wykonanie powala na kolana. Są po prostu prześliczne, w każdym detalu... Czekają na montaż, lada dzień będą próby odpalania, ale jak znam siebie to niebawem i tak wyciągnę silnik do szkiełkowania, a przy okazji pewnie wpadnie kapitalny remont.
3 lipiec 2016:W międzyczasie pojawił się problem z elektryką. Sfajczyła się cewka, pojechałem do sklepu, kupiłem na szybko taką jak powinna podpasować: skoro Jawa ma układ 12V to i cewki raczej powinny być 12V, przy demontażu spalonej cewki okazało się, że założone są 2 razy po 6V, ale że było sobotnie popołudnie, a ja miałem parcie żeby to skończyć to założyłem jedną 12V, a drugą zostawiłem 6V. Nowa 12V nadal się nagrzewała, okazało się że było zwarcie na iskrowniku. Teraz już cewka się nie przegrzewa, ale v-max jest w okolicach 70-80 km/h, i na 4 biegu nie chce 'ciągnąć', podejrzewam, że to wina tego, że założone są 2 różne cewki (muszę poszukać na necie z jakim napięciem są odpowiednie).
Dzisiaj już zrobiłem pierwsze 50km, stwierdzam że nadal jest coś nie tak. Jeśli nie pomoże rozwiązanie problemu z cewkami, pewnie wyjmę silnik do szkiełkowania, a przy okazji pójdzie szlif i zapierścieniowanie od nowa, bo coś strasznie pluje olejem z wydechów (mieszanka nie jest raczej za bogata).Na dzień dzisiejszy, jeździ, odpala, ale nadal nie jest to to co by mnie zadowalało.Wizualnie, na razie zostaje jak jest. Wpadną jeszcze gmole tylne-uchwyty pasażera, z czasem może nowe kolanka i pewnie jakieś mody z silnikiem. Na dniach trzeba będzie jednak jeszcze wymienić uszczelniacze w lagach. Lakier prezentuje się bardzo ładnie, wydechy robią robotę a całość aktualnie wygląda mniej więcej tak




