nie pije żadnego alkoholu bo mam wstręt do skutków jakie przynosi jego spożywanie- co ciekawe nie u mnie tylko u osoby która wydawała mi się najważniejsza w życiu,

a okazała się podatną na adorowanie szmatą. alk zmienia ludzi. <furious>
jest to poza tym niebywale wkurwiające,że wszyscy za każdą pomoc bąd¼ fuchę zawsze przynoszą mi flaszki- musze sobie kupić koszulkę "nie piję alkoholu- dawaj kurde gotówkę". ale jest to fajny towar handlowy- flaszki które dostałem często są ratunkiem na nagłe zaproszenie na imprezę- bo z pustymi łapami to wstyd ;] niestety osoba niepijąca ma na tyle ciężkie życie,że staje się odludkiem. nawet na grillach i innych ymenynach po jakimś czasie słuchanie pijanych rozmów jest żałosne. jak sobie pomyślę o tych bzdurach co ludzie gadają to aż mi głupio,że sam kiedys piłem.
śmieszne są też reakcje na to,że nie chcę alk- "bierzesz antybiotyki?" "religia zabrania <lookaround>"
ale za to oszczędzam sporo kasy- imprez masowych i tak nie znoszę, dyskoteki? <lookaround> to nie dla mnie, na domówki już mnie nie zapraszają- słowem... garaż my home, my heven, my paradise
ale pijących nie potępiam- wybór Waszmościów <beer>
na swoje usprawiedliwienie się przyznam,że palę papierochy i piję kawę- więc jak wy pójdziecie do szpitala na wątrobę to ja na płuca lub serce- se pogadamy o starych polakach... nieee o młodych polkach lepiej <thumbup>