A więc....
Jawę dostałem w stanie gorszym,niż tragicznym. Pierwszy silnik Jawy był zakatowany. Gniazda łożysk były uszkodzone na tyle,że nawet pierścienie segera wypadały. Wał miał uszkodzone czopy oraz luzy. Tłoki były ukruszone a pierścieni prawie w ogóle nie było. W sprzęgle brakowało kilku ząbków na zębatce oraz 1 przekładki z tarczą sprzęgłową. Zapłon nie istniał. Gaźnik był przerobiony,o dziwo jedyna rzecz,która działała. Zregenerowałem wał korbowy. Zostały stare cyle i tłoki. Nowe łożyska Fagi na cały silnik. Sprzęgło jako tako pracowało z nowymi tarczami. Zapłon poskładałem z kilku jaw.
Silnik ledwo jeździł,ale jeździł. Jesienią pojawiły się problemy z gaźnikiem - nie wkręcał się szybko na obroty,ale nie było spalania stukowego.
Następnie udało mi się kupić Jawę 638 z drugim silnikiem o przebiegu 18 tys km,ale również zakatowanym. Wszystko w środku było oryginał. Przełożyłem wał do nowych karterów,które miały całe gniazda łożysk razem z tłokami oraz cylami. Sprzęgło pozostawiłem z silnika o przebiegu 18 tys km,bo było całe i kompletne,tak samo skrzynka biegów. Zapłon został zmieniony na Sovek.
W maju padły mi pierścienie z tych zakatowanych tłoków z pierwszego silnika. Nie miałem 420 zł na szlif,byłem w trakcie dorabiania kasy na nie,kiedy w drodze do pracy pękły pierścionki. To była pierwsza awaria na tyle poważna,że nie mogłem sam wrócić do domu.
Pod koniec maja zarobiłem na szlif,złożyłem wszystko jak trzeba i zacząłem docierać.
po docierce pojawiło się spalanie stukowe. Winowajcą okazał się gaźnik,zmieniłem go na DellOrto. Od tamtej pory nic się nie działo oprócz ciekawego faktu,że na luzie moja Jawa buczyła jak japonia bez pyrkania,co mnie bardzo zainteresowało.
Na zimę zaplanowałem uszczelnienie karterów - przy przekładaniu bebechów zauważyłem wyszczerbienie,które zakleiłem poxipolem. Jednak Poxipol poddał się po 2 miesiącach. Motocykl gubił mi olej,około 0,5 litra na 2 miesiące. Z uwagi na fakt pracy oraz mniejszych przebiegów - w garażu pojawiła się kałuża oleju.
Podczas rozpoławiania silnika zakryłem tłoki szmatkami i nie zauważyłem,że tłok zaparł mi się o korpus silnika. Pękł tłok na płaszczu,tuż pod sworzniem. Wylała się woda z lewej komory korbowej. Korba wysłana zostanie na pomiar,czy nie skrzywiłem korbowodu oraz czy od spalania stukowego nie zmieniło się wycentrowanie wału.
Tak poza tym w wakacje jeździłem Jawą do roboty nad morze,sprawowała się nieźle. Po zmianie gaźnika w ogóle nic nie robiłem przy niej - tylko olej dolewałem,ciągle tak samo pracowała i paliła na dotyk. W jesień motocykl trochę postał,przebieg spadł do jakiś 30 km na 3 tygodnie. Przepalana była i dawałem jej w rurę po porządnym rozgrzaniu silnika.
Na początku grudnia wyjąłem aku,ostatni raz przepaliłem,jak ostygła nalałem olejku do garów i przekopałem. Stała nieruszana aż do wyjęcia silnika.
Czyli od kompletnego trupa do palącej na dotyk:)
Silnik zawsze był składany metodą różnicy temperaturowej i skręcany śrubami,aby kartery się zamkneły. Rozkładałem przy użyciu ściągacza wypychającego wał. Sworznie wciskane przy pomocy narzedzia,a nie młotka. Ogólnie silnik składany i rozkładany bez problemu i bez użycia młotka.