Witam,
dawno, dawno temu, za górami, za lasami, za siedmioma rzekami......nie...to nie to....
Dawno, dawno temu (będzie parę lat) już się tu wszystkim przedstawiałem. Jednak nie będąc za bardzo aktywnym zapewne popadłem w niepamięć. Wtedy zarejestrowałem się na Waszym forum z myślą o Jawie jaką miałem szczere chęci nabyć. Niestety, wtedy ów zapał okazał się słomianym. Nic z tego nie wyszło, a ja sam z czasem przestałem na Wasze forum zaglądać.
Także w związku z powyższym i przy okazji przedstawię się jeszcze raz. Jestem Paweł - dla znajomych "bzyko", mieszkam i se-tyram w Radomiu.
Nie zbadane są wyroki Boskie, wtedy parę lat temu nic z tego romansu nie wyszło. Parę miesięcy temu nie wiedzieć czemu Jawa na powrót zawładnęła moją głową - tym razem skutecznie.
Niniejszym chciałbym Wam przedstawić moje oczko w głowie - powrót do korzeni (albo zdaniem niektórych kryzys wieku średniego) - Jawę 350 model (chyba) 634-7.
Moja zJawa może i najgorzej nie wygląda, jest jeżdżąca, ale do perfekcji dużo jej brakuje. Ogólnie jest zapuszczona, trochę gdzieniegdzie przyrdzewiała, rzygała olejem z paru miejsc - powoli to opanowuję itp, itd. Moim celem jest przywrócenie jej perfekcyjnego stanu i wyglądu. Żebym z czystym sumieniem mógł powiedzieć
panie... nic nie stuka, nic nie puka. Na razie małymi kroczkami - bo na oku kolejny fajny sprzęt i nie mogę za bardzo szastać kasą.
Póki co największą inwestycją było założenie ledów w celu odciążenia prądnicy. Operacja się udała, pacjent czuje się dobrze chyba bo od kilku miesięcy nie miałem potrzeby doładowania akumulatora - a poruszam się głównie po mieście. Wcześniej była z tym masakra.
Tyle na razie ode mnie
Pozdrawiam