Witam,
Jako, że właśnie minął rok odkąd stałem się posiadaczem Jawy postanowiłem podzielić się wrażeniami z rocznej eksploatacji.
A wszystko zaczęło się pod koniec listopada zeszłego roku gdy na jednej z internetowych aukcji wypatrzyłem ciekawą i jak mi się wydawało wartą uwagi Jawę. Cena z tego co pamiętam ustawiona była na 900zł a do tej magicznej kwoty

trochę mi jeszcze brakowało. Czas płynął, na jawę z ogłoszenia chętnych nie było, co nie ukrywam cieszyło mnie bardzo. Przyszedł grudzieñ fundusz trochę się powiększył więc zadzwoniłem do sprzedającego i umówiłem się na oględziny, maszyna czekała na mnie w Inowrocławiu (ode mnie jakieś 250km). Cały tydzieñ chodziłem jak nakręcony i z niecierpliwością czekałem łikendu kiedy to miałem pojechać po to na co tak długo już czekałem. W piątek sprawdzam pogodę i k**wa jak cały tydzieñ było ładnie tak w łikend ma padać jak cholera a jak wiadomo prognoza na ICM nie kłamie. No trudno, oględziny już umówione więc jadę. Wziąłem ze sobą kumple bo razem ra¼niej i ruszyliśmy pociągiem do Inowrocławia. Kumpel zadowolony bo miał przejażdżkę za darmo

ja zaś pełen niepewności, co będzie jak motocykl w połowie drogi powrotnej stanie gdzieś po środku pustkowia.
Sprzedający czekał na nas na dworcu i razem już pojechaliśmy oglądać to cudo. Drzwi garażu otworzyły się i pod plandeką stała Jawa, którą wcześniej widziałem na zdjęciach. Wyprowadziliśmy motocykl na zewnątrz i Sprzedający zabrał się za jego uruchomienie. Ssanie, kop raz dwa trzy pięć i ... cisza. Co jest? Paliwo, kranik, zapłon i raz, dwa, trzy i cisza. Już trochę zwątpiłem w to, że wrócę dziś do domu na własnym motocyklu, Sprzedający też wyra¼nie zdziwiony kaprysem Jawy, tak jakby nie chciała być sprzedana

No ale próbujemy dalej, kilka kopnięć i silnik zbudził się do życia. Chwila na rozgrzanie i nadszedł czas na jazdę próbną. Dla mnie szok, w porównaniu do komarków i kursowej 125, którą wcześniej ujeżdżałem Jawa okazała się potworem z niesamowitą mocą i przyspieszeniem. Z jazdy próbnej wróciłem z bananem na gębie. Chwila namysłu, rozważania za i przeciw. Pada deszcz, jest zimno, nie wiem czy w ogóle dojedziemy na tym ustrojstwie do domu... Ale co tam, biorę

Trochę stargowałem cenę, przy kawce i ciachu załatwiliśmy wszystkie formalności i heja do domu. Dwie kurtki kalesony rękawice, ale grudniowy deszcz i tak zrobił swoje. Zimno było jak cholera, ale banan na gębie rósł z każdym pokonanym kilometrem, który przybliżał nas do domu. Wjeżdżając do Gdañska poczułem dużą ulgę, Jawa dała rady, stąd do domu jeszcze tylko 50km. Przez te ostatnie kilometry delektowałem się jazdą po znanych mi drogach, a oświetlone trójmiasto nawet w deszczową grudniową noc wyglądało ładnie. Jako, ze nie mam garażu Jawa trafiła na parking pod blokiem. Gdzie stoi po dziś dzieñ.
Początkowo Jawa miała być motocyklem na góra dwa sezony, takim półśrodkiem w oczekiwaniu na Transalpa lub Africę, ale z biegiem czasu coraz bardziej zaczął mi się ten motocykl podobać a jazda sprawiała ogromną radochę. Nie minęło wiele czasu, gdy postanowiłem, że Jawa u mnie zostaje i to bynajmniej nie na 2 sezony ale na zawsze

Przed zakupem obawiałem się tego czego się nasłuchałem i naczytałem na temat tych motocykli. A to że pali jak smok, a to że co chwile się psuje, że nie hamuje itp. Większość z tego okazała się bzdurą. Mówiono - 6l dla jawy to minimum a i 10 może spalić. A tu miła niespodzianka spalanie wychodzi 4-4,5l. Awaryjność póki co żadna i oby tak dalej. Hamulce no faktycznie trochę słabe, ale przy odrobinie wprawy dają radę. Serwis prosty i wszystko praktycznie do zrobienia samemu. Raz do roku ustawić zapłon, wyregulować ga¼nik, zmienić olej i to praktycznie wszystko czego motocykl wymagał żebym przy nim zrobił.
Przez ten sezon choć zrobiłem tylko 4000km nabrałem do tego motocykla zaufania, wiem że nie zawiedzie mnie na trasie i już postanowione, w maju jadę w góry a w wakacje Ukraina i Rumunia.
Podsumowując zakup ten okazał się bardzo trafiony, to prawda, że jawy mają w sobie to coś co sprawia, że można się do nich przywiązać. Z pewnością mają swoją motocyklową duszę i prawidłowo użytkowane (nie używane do orania pola) odwdzięczają się bezawaryjną jazdą i dają właścicielom dużo frajdy.
Pozdrawiam wszystkich maniaków Jaw i innych demoludów
