Wolna Strefa Jawa - CZ

  • Kwietnia 21, 2026, 11:59:47
  • Witamy, Gość
Zaloguj się lub zarejestruj.

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Szukanie zaawansowane  

Autor Wątek: Jawa po roku użytkowania - czyli posiadacza słów kilka  (Przeczytany 2408 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

kamil123

  • Gość
Jawa po roku użytkowania - czyli posiadacza słów kilka
« dnia: Grudnia 09, 2007, 18:45:35 »

Witam,
Jako, że właśnie minął rok odkąd stałem się posiadaczem Jawy postanowiłem podzielić się wrażeniami z rocznej eksploatacji.

A wszystko zaczęło się pod koniec listopada zeszłego roku gdy na jednej z internetowych aukcji wypatrzyłem ciekawą i jak mi się wydawało wartą uwagi Jawę. Cena z tego co pamiętam ustawiona była na 900zł a do tej magicznej kwoty :) trochę mi jeszcze brakowało. Czas płynął, na jawę z ogłoszenia chętnych nie było, co nie ukrywam cieszyło mnie bardzo. Przyszedł grudzieñ fundusz trochę się powiększył więc zadzwoniłem do sprzedającego i umówiłem się na oględziny, maszyna czekała na mnie w Inowrocławiu (ode mnie jakieś 250km). Cały tydzieñ chodziłem jak nakręcony i z niecierpliwością czekałem łikendu kiedy to miałem pojechać po to na co tak długo już czekałem. W piątek sprawdzam pogodę i k**wa jak cały tydzieñ było ładnie tak w łikend ma padać  jak cholera a jak wiadomo prognoza na ICM nie kłamie. No trudno, oględziny już umówione więc jadę. Wziąłem ze sobą kumple bo razem ra¼niej i ruszyliśmy pociągiem do Inowrocławia. Kumpel zadowolony bo miał przejażdżkę za darmo :D ja zaś pełen niepewności, co będzie jak motocykl w połowie drogi powrotnej stanie gdzieś po środku pustkowia.
Sprzedający czekał na nas na dworcu i razem już pojechaliśmy oglądać to cudo. Drzwi garażu otworzyły się i pod plandeką stała Jawa, którą wcześniej widziałem na zdjęciach. Wyprowadziliśmy motocykl na zewnątrz i Sprzedający zabrał się za jego uruchomienie. Ssanie, kop raz dwa trzy pięć i ... cisza. Co jest? Paliwo, kranik, zapłon i raz, dwa, trzy i cisza. Już trochę zwątpiłem w to, że wrócę dziś do domu na własnym motocyklu, Sprzedający też wyra¼nie zdziwiony kaprysem Jawy, tak jakby nie chciała być sprzedana :) No ale próbujemy dalej, kilka kopnięć i silnik zbudził się do życia. Chwila na rozgrzanie i nadszedł czas na jazdę próbną. Dla mnie szok, w porównaniu do komarków i kursowej 125, którą wcześniej ujeżdżałem Jawa  okazała się potworem z niesamowitą mocą i przyspieszeniem. Z jazdy próbnej wróciłem z bananem na gębie. Chwila namysłu, rozważania za i przeciw. Pada deszcz, jest zimno, nie wiem czy w ogóle dojedziemy na tym ustrojstwie do domu... Ale co tam, biorę :D Trochę stargowałem cenę, przy kawce i ciachu załatwiliśmy wszystkie formalności i heja do domu. Dwie kurtki kalesony rękawice, ale grudniowy deszcz i tak zrobił swoje. Zimno było jak cholera, ale banan na gębie rósł z każdym pokonanym kilometrem, który przybliżał nas do domu. Wjeżdżając do Gdañska poczułem dużą ulgę, Jawa dała rady, stąd do domu jeszcze tylko 50km. Przez te ostatnie kilometry delektowałem się jazdą po znanych mi drogach, a oświetlone trójmiasto nawet w deszczową grudniową noc wyglądało ładnie. Jako, ze nie mam garażu Jawa trafiła na parking pod blokiem. Gdzie stoi po dziś dzieñ.


Początkowo Jawa miała być motocyklem na góra dwa sezony, takim półśrodkiem w oczekiwaniu na Transalpa lub Africę, ale z biegiem czasu coraz bardziej zaczął mi się ten motocykl podobać a jazda sprawiała ogromną radochę. Nie minęło wiele czasu, gdy postanowiłem, że Jawa u mnie zostaje i to bynajmniej nie na 2 sezony ale na zawsze :)


Przed zakupem obawiałem się tego czego się nasłuchałem i naczytałem na temat tych motocykli. A to że pali jak smok, a to że co chwile się psuje, że nie hamuje itp. Większość z tego okazała się bzdurą. Mówiono - 6l dla jawy to minimum a i 10 może spalić. A tu miła niespodzianka spalanie wychodzi 4-4,5l. Awaryjność póki co żadna i oby tak dalej. Hamulce no faktycznie trochę słabe, ale przy odrobinie wprawy dają radę. Serwis prosty i wszystko praktycznie do zrobienia samemu. Raz do roku ustawić zapłon, wyregulować ga¼nik, zmienić olej i to praktycznie wszystko czego motocykl wymagał żebym przy nim zrobił.

Przez ten sezon choć zrobiłem tylko 4000km nabrałem do tego motocykla zaufania, wiem że nie zawiedzie mnie na trasie i już postanowione, w maju jadę w góry a w wakacje Ukraina i Rumunia.


Podsumowując zakup ten okazał się bardzo trafiony, to prawda, że jawy mają w sobie to coś co sprawia, że można się do nich przywiązać. Z pewnością mają swoją motocyklową duszę i prawidłowo użytkowane (nie używane do orania pola) odwdzięczają się bezawaryjną jazdą i dają właścicielom dużo frajdy.

Pozdrawiam wszystkich maniaków Jaw i innych demoludów :)
Zapisane

Renegade

  • Gość
Odp: Jawa po roku użytkowania - czyli posiadacza słów kilka
« Odpowiedź #1 dnia: Grudnia 09, 2007, 19:03:38 »

Coś o tym przywiązaniu wiem  :)
JAWA uzależnia <thumbup> :)
Zapisane

wojk2

  • Gość
Odp: Jawa po roku użytkowania - czyli posiadacza słów kilka
« Odpowiedź #2 dnia: Grudnia 09, 2007, 20:02:21 »

Miło przeczytać taki artykuł  <thumbup> prawdziwego brata Jawera
Zapisane

gustaw

  • Jawa 354/03 + velorex 561
  • Global Moderator
  • *****
  • Offline Offline
  • Wiadomości: 2262
    • moja stronka
Odp: Jawa po roku użytkowania - czyli posiadacza słów kilka
« Odpowiedź #3 dnia: Grudnia 09, 2007, 20:35:21 »

to może i ja opisze swoja historie kupna. A wiec było tak: Kolega kosa 86 kupił jawę z silnikiem cz 12V bardzo mi sie podobała wiec po sprzedaży mojego ogarka który był przejściówką miedzy wsk a jawa postanowiłem poszukać czegoś w stylu 350 któryś z kolegów podpowiedział mi ze stoi na wsi obok jawa 350 Ts . mama sie ucieszyła ze w koñcu kupie coś w czym nie będę musiał sie grzebać . Pojechałem z bratem obejrzeć on jako stary fanatyk Mz stwierdził ze jawa to padaka jednak mnie uwiódł wygląd bydlaka. Cena kosmiczna jak na jawę  która nie chciała odpalić cała zakurzona z pękniętą owiewka 550zl udało sie utargować na 500. jawa załadowana na przyczepkę ciągnięta za traktorem została dostarczona do domu a ja siedząc na niej by sie nie poobijała za bardzo wjechałem w bramę mojego podwórka . Mama zadowolona <thumbup> tata z tekstem "kolejny trup" ,nie poddałem sie i następnego dnia wyruszyłem na zakupy ,głównym elementem był akus . chwilka regulacji zapłonu i jawa zapaliła ..gru brumbumbumbum wtedy moja miłość sie zaczęła mimo ze koszta przewyższają jej wartość jestem z niej bardzo zadowolony 1,5 roku jeżdżenia 2 sezony 15tys km je¼dziłem wszędzie bo każdy kilometr przebyty to jeden uśmiech więcej w moim życiu .Ale prawda jest taka że jawa to nie uleczalna choroba . Jawa to moja druga kobieta a Oldzia zawsze będzie tą pierwsza:*
Zapisane
Jawa 354/03 + velorex 561, jawa 354/06 , komar 2, Cz 350 6v

von_Majzel

  • Gość
Odp: Jawa po roku użytkowania - czyli posiadacza słów kilka
« Odpowiedź #4 dnia: Grudnia 09, 2007, 21:32:48 »

A oto moja historia :

Kupilem od kumpla Rometa Ogar'a 205 z dwubiegowym silnikiem , odremontowalismy go troche i zaczolem jezdzic . Kumpel mi opowiadal jaka Jawe on mial (ale sprzedal jak szedl do wojska) , ze zawsze powyzej 4000 obr/min , i sily miala duzo , i na wiatr nie zwazal , ze mial wydechy podniesione , owiewke z dwoma swiatlami i duzo innych historii i mi zdjecie jedno pokazywal i fajna mial Jawe . Ale 350 mi sie wydawalo dosc drogim jak na moje owczesne warunki motorem i duzym , myslalem ze za duzym dla mnie . Potem znalazlem Ogara 200 , "nowke" , mial 250 km zrobione (sic !!) silnik zyleta , do 60 jechal bez bolu . no starego rometa sprzedalem , jezdzilem tym z silnikiem Jawy 50 . Az w koncu przyjechalem do sklepu z czesciam do motocykli i tam bylo dwoch gosci i sie mnie pytaja czy nie wim czy ktos nie ma jakiejs SHL albo WSK , bo on chce lekki motor a znalazl tylko Jawy jakies . To ja sie go pytam jakie Jawy ? On nie wie . Pytam z dwoma rurami ? tak z dwoma . Gdzie ? no tam na Grelu , taki dom za zakretem , widac je z ulicy . To ja na rometa i ogien na Grel =) Dojechalem - patrze - a tam Jawa kumpla ! Tyl;ko poobijana potwornie ... wydech wygiety , owiewka pobita , lusterka nie ma  ... ojojoj . Ale sie dlugo nie namyslalem i za tydzien (12.2003) ta Jawa de Lux po przerobkach byla moja za bodajze 450 zl . Hyhyhy , teraz to sie smieje , ale pierwsza jazde to pamietam . Prawy cylinder to zaczynal pracowac powyzej 3500 obr , taki boost byl =) No dojechalem do domu oplotkami , postawilem na podworku , zawolalem kumpla i sie prawie poplakal =) Potem kupilem ta druga Jawe od tego goscia , to byla TS tylko na crossa robiona , miala isc dla mlodszego brata . No i robilismy te Jawy przez rok , az w koncu brat dal mi "blogoslawienstwo na swoj silnik" i sie przesiadlem na 12V . I tamtej Jawy w sumie nie skonczylismy , a brat dostal mojego Rometa 200 i w sumie byl zadowolony . Potem kupilem jeszcze jedna Jawe , to chyba tez delux , 6v robiona na racing-tunning , silnik nie mial ani JENDEJ uszczelki (!!!) ... no to moja (ex kumplowa) Jawe robilem dla siebie , zarejestrowalem , a tamte dwie sluzyly jako dawcy czesci . Po rozebraniu czesci mi troche zostalo , a ramy i zbedne rzeczy na zlom :| Jeszcze po drodze kupilem za 190 zlotych Jawke typu 555 z 1960 roku . Siedzi na strychu i czeka ... jak zabytek to zabytek  <thumbup> .
Swoja 350 zarejestrowalem w maju 2005 , i od tamtej pory wozi mnie dzielnie  :D
Zapisane

gringo

  • Gość
Odp: Jawa po roku użytkowania - czyli posiadacza słów kilka
« Odpowiedź #5 dnia: Grudnia 10, 2007, 00:16:27 »

;) chlip... super:] powaga to mój człowiek! jestem w 100% za... mimo ze dwie moje pierwsze jawy nie jeżdzą jeszcze po dziś dzieñ i tak je kocham, ale nie bardziej niż mojego 3 wożącego mnie knedla Cztke :]
Zapisane

kamil123

  • Gość
Odp: Jawa po roku użytkowania - czyli posiadacza słów kilka
« Odpowiedź #6 dnia: Grudnia 10, 2007, 20:25:55 »

Ha, widzę, że nie tylko mi się coś poprzestawiało na punkcie tego motocykla! :D
Jawa rządzi!!! <punk>
Zapisane