Poza tematem zupełnie:
były bardzo dobre prototypy, chociażby 5-biegowa WSK 125, ale jak to zwykle w naszym pięknym kraju bywa "cały misterny plan w piz**"
Odmitologizujmy wreszcie nasze osiągnięcia. Oraliśmy w gównie i gówno z tego wychodziło - raz ze względu na "wspaniały" system, a dwa na naszą "polaczkowość". Nie stworzyliśmy nic rewolucyjnego w zakresie motoryzacji ani nawet nie wykorzystaliśmy potencjału jakim dysponowaliśmy. To wrodzone lenistwo i tumiwisizm.
Kwestia dobrych prototypów to w większości mrzonka. Powstawały albo o kilka/naście/dziesiąt lat za późno albo tylko ładnie wyglądały na papierze. Przykładem może być słynny FSO 1100 coupe, który wyglądał pięknie, ale nie trzymał się drogi. Poldek Analog - poza fatalną trakcją miał obniżona miskę olejową aby "ratować" środek cieżkości... - terenówka dla samobójców. W motocyklach cóż takiego zaprojektowaliśmy? tandetne kształty pierdzikółek? sportowe maszyny, które mogły konkurować tylko same z sobą?
Szansę mieliśmy przed wojną: Tańskiego, Okołowa, Panczakiewicza. W PRL to masakra jakaś była.
No... w PRL może tylko projekt FSO Ogar Nawrota uznam za niesłusznie zmarnowany i tradycyjnie Syrenę Sport. Reszta niech będzie milczeniem.