Odpowiedź na Twoje pytanie brzmi: zmienić motocykl.
Czemu? to bardzo proste:
Oczywiście da się wyciągnąć z tego silnika trochę więcej. Dobrze kolega zasugerował, aby zacząć (i skończyć) na opracowaniach Sałka. Żadne bzdety z for internetowych czy wydumane przez laików. Sałek to podstawa.
Zakładamy, że usprawnisz silnik (i motocykl) osiągając wyższe parametry i lepszą charakterystykę. Jaki będzie wzrost? 15% sprawności? 25%? Zaczniesz jeździć 140 - 150 motocyklem w który włożysz kilkadziesiąt godzin pracy i pewną sumę pieniędzy (poza samym silnikiem oraz układami dolotowym i wydechowym będziesz musiał poprawić układ hamulcowy i zawieszenie) w efekcie zyskując podwyższone osiągi oraz ograniczoną żywotność.
Niestety zakres modyfikacji, który nie zmniejsza żywotności serducha jest dość skromny. Po przekroczeniu pewnej granicy drastycznie spada...
Zastanów się czy jest sens. Oczywiście zawsze można choćby dla zabawy, ale jeśli chcesz motocykl "do jazdy" to jedyną alternatywą jest zakup innego.
Jako ciekawostkę powiem, że parę ładnych lat temu jeden ze znajomych przerabiał czeskie sprzęty... wyciągał z nich niezłą moc zalewając mieszanką z dodatkiem ro... (a zresztą nie będę Wam podsuwał głupich pomysłów). Potem zakładał się na kasę o to, że objedzie Emzetkę czy inne wynalazki.
Często wygrywał, chyba, że akurat silnik postanowił wyzionąć ducha. Średnio po dwóch, trzech jazdach lądował na stole

Dopiero jak zaczęły pojawiać się japońce to przestało mieć sens
Pozdrawiam
EDIT
(uzupełnię, bo na pw ktoś się pytał, a ja rzeczywiście trochę mętnie napisałem)
W kwestii dodatku, który kolega dolewał do paliwa:
Silniki wcześniej były żyłowane na maksa w zakresie powiększania i szlifowania kanałów, planowania głowic, wypełniania skrzyni korbowej itd. Na koniec dopiero paliwo znajomy "uszlachetniał" ogólnodostępnym "dodatkiem". Tak przygotowana maszyna siała postrach... zarówno osiągami jak i niebezpieczeństwem rozlecenia się w drobny mak w każdym momencie
Nie napiszę co dolewał, ale łatwo można się tego domyślić po przeanalizowaniu co było w tamtych czasach ogólnodostępne. Chyba każdy miał to w garażu lub piwnicy... Odpowiedni stosunek w paliwie dawał kopa ale prowadził też do szybkiego zatarcia silnika jeśli proporcje zostały niewłaściwie dobrane. Na ile to było sensowne? Znajomy był takim motocyklowym Adamem Słodowym i lubił eksperymenty. Miał wizję po prostu i odkrywał inne wymiary zarzynania motocykli... aczkolwiek w pewnym sensie zarobkowego zarzynania

Nie warto powtarzać takich błędów. To tylko ciekawostka "historyczna". W każdym razie pisk zacieranego silnika pamiętam do dziś
Pozdrawiam