Gaśnik jest rowniez z CZ 350 ... Na gazniku orginalnym spalanie 4-4,5 to norma , a ten ma 3 po trasie (spokojna jazda , 70-80km/h) do 4,5 po miescie (duzo swiatel , gazowania i hamowania) (na 100km) .
Jak mialem orginalny gaznik , to przez pierwsze (okolo) 5 mm otwarcia przepustnicy silnik prawie nie ciagnie , znaczy czterosowuje i nie ma mocy , zeby jechac trzeba go otworzyc troche bardziej . A ten co mam teraz dziala lepiej , bo przy otwarciu ok 4mm mam 50-60 km/h , 6-7 mm to 80-90 km/h (przelotowa) ... Na zdjeciu widac ze tam na manetce gazu mam 3 biale kreski , pierwsza od gory (takie T) to jest zero , nastepna to "po miescie" a trzecia to "trasa" (czyli ok 4000-4500 obr/min) . Ponizej na manetce jest kolor czerwony , tak zaznaczylem bo tam silnik zle pracuje , znaczy albo go zalewa albo mieszanka jest za uboga ... jak podniose iglice to w tym zekresie idzie lepiej , znaczy ze raczej za uboga (bo iglice mam najnizej) .
Mialem powazny problem - jak osiagnac pelne obroty ? walczylem z tym 3 miesiace i wymyslilem =) Trzeba rozchulac silnik do minimum 3700 obr/min (najlepiej 4000-4500) i gwaltownie dac pelny gaz . Jak obroty sa troszke za niskie to silnik przez 1-2-3 sekundy sie zadlawi , ale pojdzie jak tylko sie sklad mieszanki ustabilizuje (im wyzsze obroty tym szybciej - wieksza predkosc przeplywu w gazniku) , robi "wir w baku" i dociska sie na 6000+ ...
Czy ktos inny kto przelozyl gaznik mial (ma raczej) cos takiego jak opisalem powyzej ??
W sumie to mi taki "styl" pracy gaznika odpowiada ... jak chce to jest oszczedny , jak chce pocisnac to jest taka mozliwosc ... a jak (nie daj boze) dam sie komus przejechac to nie zagzije bo nie bedzie umial dociagnac powyzej 4000 obr , hyhyhy =)
Regulacje mam nominalne , iglica najnizej i sruba wolnych obr bodajze 1,75 obrotu odkrecona . dysze mam nie zmieniane - mala 49 (chyba ... nie dam glowy , nie pamietam , albo 60) , duza 110 . (bo to dwudyszowy gaznik) .
Gaznik zamontowany jest na przelotce ktora mi kumpel zbudowal . z plaskownika 5 mm .
Jeszcze jedno , czytalem tutaj ze sa problemy z zalewaniem z tymi gaznikami , itd . Ja to robie tak :
- jak silnik jest "zimny jak lod" (rano po nocy na przyklad) - przelewam gaznik do pelna , i jak odpali trzeba troszke gazu dodawac (impulasmi)(tak zeby mial minimum 1800-2000 obr) przez ok 30-60 sekund zeby silnika nie zalalo i potem jak juz nie przygasa to jest ok i jechac .
- jak jest zagrzany (np 15 minut po jezdzie) to tylko kopnac i zapala .
- jak jechal , dojechal i ostygl (np 1h postoju) , to najpierw kopnac 2-3 razy jak odpali to jest ok i jechac . jak nie odpali to przelewam NIE do pelna tylko ok 2-3-4 sekundy , nie dluzej , bo zalanie murowane . I po takim czesciowym pzelaniu trzeba czasem potrzymac na gazie (na 2000 obr) ok 5-15 sekund , zeby silnik wypalil to "nadmiarowe paliwo" , tak jak w przypadku pierwszym .
Obroty jalowe silnika mam na ok 800-900 obr/min .