Bry. Miałem jechać wymienić olej lecz nie dojechałem
Brat zadzwonił do mnie bym mu przywiózł rurkę bo robi przy wydechu więc pojechałem do niego. Niestety na zakręcie spotkałem się z passatem . Droga kręta, wąska, mała widoczność i bum.
Jechałem pod górkę jedynką, na szczycie górki zakręt w lewo. Z górki passat jechał. Zatrzymałem się bo prędkość zerowa tam była moja, on hamował i bum mi swoją prawą lampą grzmotnął w moją lewą lampę.
Zadzwonił po policje bo oczywiście nie było szans by się dogadać i sprawdziło się to co mówiłem z bratem że to obopólna wina. Policjanci tak stwierdzili, ja mandat przyjąłem on nie i sprawa idzie do sądu. Auto mi trzeba na już.
No i teraz pytania do tych co znają się na rzeczy i pracują w ubezpieczeniach i sądach:
Czy mogę coś przy tym aucie zrobić żeby odzyskać dowód czy muszę czekać na sprawę w sądzie i dopiero po rozprawie auto zrobić?
Jest jeszcze możliwość taka że w sądzie mogę dostać po dupace?
Jak gość wygra sprawę to kto pokryję koszty rozprawy?
Jak on wygra z policjantami te rozprawę to ściągną za szkodę z mojego auta kasę z OC?
Ile to wszystko może trwać?