Z żeliwniaczkiem nie przesadzajmy, owszem nie jest mocny jak TS. Tym dosyć już przestarzałym silnikiem też można pojeździć, górę też ma bez super rewelacji, ale wieśwagena idiotogolfa też da się wyprzedzić. A po dołożeniu zapłonu ze zmiennym kątem też ładnie rwie.
Jak byłem ciut młodszy to też patrzyłem na ilość KM. Tylko po co? Czy to jest ważne? Owszem japonia 80KM fajnie rwie, mocniejsze maszyny też. Jednak ja zostanę przy CZ, jazda nią po prostu sprawia mi radość, czasami mogę się ubrudzić i być dumny z motocykla, który mogę naprawić praktycznie wszędzie, no chyba że wał się zatrzyma to już amen i stół warsztatowy.
A jak się dba, tak się ma. Nawet ostatnio już się nudzę, bo wlewam tylko benzynę z olejem i wciskam kluczyć, a potem pstrykam pstryczkiem. Tak, z tego faktu też jestem dumny, a jak bywają dni tak ciepłe jak ostatnio... Nie wiem czy mam jakoś magicznie zaklęty silnik, ale często mi się zdarza, że po przelaniu od razu zimny pali z 1 strzałem, czasami za 2. Jak przekopuję to amen, bo zalewa i nie pali, trzeba na popych.
Ave ČZ - Moje jeżdżące szczęście