Się trochę ruszyło, nie wiele, bo czasu mało, słonecznych dni jeszcze mniej, a mój garage nadal, bez oświetlenia

,
prawie wszystko porozbierane, za radą
gustawa, sprawdziłem przy demontażu jego sposobem, lagi, lekko się obracały, załamania pod półka dolną nie zauważyłem, ale jak je wyciągłem, to według mnie, patrząc gołym okiem, są lekko pałąkowate (może złudzenie, nie mam jak dokładnie zmierzyć), tak że, rama i lagi do "prostowania"

, ale już pracuje nad tym i jak do końca nie stracę nerw, na pewno jakieś dalsze postępy będą.

ps.
wczoraj byłem zmuszony uśpić swojego pieska, kundelka, był to mój najlepszy przyjaciel, przeżył ze mną w dobrych i złych chwilach 12 lat, na imię miał Kiler, półtora roku temu był bardzo chory, ale udało mi się mu pomóc, przedłużyłem mu życie o półtora roku, odwdzięczał mi sie tym że był ze mną..,
teraz się nie udało.., widocznie przyszedł na niego czas, dostał martwicy wątroby, poleciały zaraz i nerki, tydzień leczenia, kroplówek i innego świństwa.., żadnej poprawy, już nawet nie chodził, tylko czarne ślepka mu jeszcze błyszczały,
konsultacja u dwóch lekarzy, rokowania na życie - zerowe..,
usnął na moich rekach.. 
może ktoś powie że to tylko pies, ale ja się czuje jak bym ku... zabił kogoś bardzo bliskiego...
sorry, ale musiałem to gdzieś napisać..