Dobra, czas na jakiś mały wywód moich chorych myśli. Stosowałem przez ostatnie 500 kilometrów:
- Repsola 2T scooter półsyntetyk
- Motul 710 ester, nie wiem przez ile
- Orlen 2T semisynthetic
Jak pewnie wiecie miałem padnięty uszczelniacz na wale, zalewający gaźnik i kupę nagaru w lewym cylindrze. Tak więc pierwsze 300 km eksploatacji było na wspomnianym repsolu. Kosztuje 35zł za litr, na zimnym mało kopci, po ogrzaniu zero dymu. Ma dużą zawartość dodatków syntetycznych, bo lewy wydech początkowo pluł czarną mazią. Zalewałem 1:40, dobry olej lecz dla mnie drogi jak na młodego panicza co do technikum chodzi. Co następnie? Estrowy Motul. Praktycznie zero dymu było, jakoś nie odczułem by silnik lepiej pracował raczej bym uznał to za efekt placebo, bo inne opakowanie i zawartość, oraz świadomość inaczej działa. Cena tego oleju odstrasza, mogę go u siebie dostać za 71zł. Bożę, kto by tyle za olej dał?
No i teraz punkt programu to malinowy soczek orlena. O ile Motula praktycznie nie wlewałem, bo nie miałem skąd, dostałem próbkę od kolegi co ma Derbi Sendę 2T. To orlena przepaliłem ostatnie tankowanie czyli bagatela ze 14 litrów. Większość wie pewnie, że cesia mi się od repsola rozdzwoniła

To po eksploatacji na malinowym soczku nic się nie zmieniło, dalej kapryśnie mi dzwoni i śmieć nie przestać zadawać tego cierpienia mym uszom, więc niby jakim cudem orlen więcej nagaru zostawia? Jakby zostawiał to by nie dzwoniła. No ale cena jednak gra rolę, jednak:
#Link do YouTube niepoprawny#
To było świeżo po zamykaniu szafy w nocy, knedel ciepły. A co w świetle reflektora? Tak to dym. Niestety wątpię w technologię bezdymną orlena, ale źle nie jest. 15zł za litr, klasa smarowania TC. Na film patrzcie powyżej 15 sekundy, bo się kręciłem za wyfukami bo je lubię

Jak się przypatrzycie to zobaczycie biały dymek

Dobra więc o co chodzi z podsumowaniem? Chodzi o znaczki typu JASO itd. To tylko chore wymysły producentów i by te znaczki nasz olej miał to producent tego oleju musi zapłacić. Jak wiemy orlen to burżuj i ich rzeczywiście na takie luksusy stać, jak i nas

O co chodzi dalej? Nasze "cudowne" oleje, nie przeczę kosztują bagatela średnio 30 - parę złotych za litra. Czujemy jakąś różnicę? Ja nie czuję, ale radzę odszukać pewien test pt. napoje energetyczne, jak to ogarniecie to będziecie wiedzieli o co mi chodzi z kupowaniem oleju i prawienie, że jest lepszy jak i tak knedel to przepali. Czy to będzie miksol czy castrol lub motul i tak pojedzie. PS. ten test na napoje jest na YT. Dobra podpowiem, koleś podmienił zawartość tigera na be power'a ludzie to spróbowali i nieświadomie powiedzieli, że be power lepszy(w tigerze był). Tak więc chodziło mi tylko o opakowanie i markę czyli masówkę.
Zresztą radzę też popatrzeć na komentarze ludzi, którzy eksploatują MZ. Jak dużo jeździcie to policzcie sobie co za róznicę w cenie czyli ile zaoszczędzicie na litrze oleju, co możecie zrobić. Oczywiście nie zmuszam nikogo do uzywania gorszych olejów, jednak postawcie sobie pytanie, czy knedel rzeczywiście tego potrzebuje. Tak naprawdę zużycie silnika to wina tylko i wyłącznie sposobu eksploatacji, a olej to czynnik pośredni, owszem też ma wpływ. Jednak na pewno nie taki jak sposób w jaki jeździcie knedlem.
Jak coś palnąłem to niech ktoś mnie poprawi czy co. To tyle ode mnie, ja kasy nie mam zostaję przy soczku malinowym by orlen. Najważniejsze, że w lusterku nie widzę kłębów dymu przy zamykaniu szafy, oraz że wydechy są suche.
Niech nagar będzie z waszymi denkami tłoków
