Tak Chłopaki, moja wina, moja wina, moja... <mur>
Wyspowiadam się szczerze, żeby ktoś inny nie popełnił nigdy mojego błędu. Niechaj to będzie moja pokuta :>
Zajścia w prawym garze to niewątpliwie efekt wbijania nadwymiarowego sworznia 3 kilowym młotem <oops> (nadwymiar musiał być bo mam za duży otwór w korbie). Zamiast pójść do warsztatu żeby mi rozwiercili tłok pod ten sworzeñ to ja z lenistwa wybrałem młot... Tłok miałem zaparty na sztywno o ścianę twardym kawałkiem drewna coby korby nie wygiąć i łożyska nie zepsuć (pozostaje mieć tylko nadzieję, że tak się nie stało...) i jazda młotem <hammer> Po jakichś 2 godzinach sworzeñ siedział w tłoku, a ja miałem zakwasy przez następne 3 dni <lol>
Tak poskładany silnik przejechał jakieś 700km, ale ciągle coś stukało w prawym garze (luzu góra-dół już nie było więc to nie to). Moim zdaniem albo tłok się lekko zjajowacił, albo go ten sworzeñ rozpychał od środka i przez to pierścienie waliły o okna. Któryś w koñcu pękł i zrobił sieczkę. W piątek robiłem Jawą traskę 80km i po drodze silnik mi staną 3 razy, żeby w koñcu w połowie trasy odmówić całkiem posłuszeñstwa. Po konsultacji z Jerrym wykręciłem trochę świecę z prawego gara żeby obniżyć na nim komprechę i tak dojechałem do celu. Także tak drastyczny wygląd tłoka i gładzi to też efekt jechania parudziesięciu km po awarii.
Lewy gar natomiast mnie cholernie zaskoczył bo tam po prostu wypadło zabezpieczenie sworznia. Było na pewno dobrze założone. Nawet nie wiem kiedy to się stało bo objawów żadnych ten gar nie dawał <blink>
Podsumowując, nigdy nie róbcie tak jak ja <lol>
Remont trzeba robić cierpliwie, dokładnie i fachowo (młotki na czas remontu dać sąsiadowi). Każda fuszerka kiedyś musi wyjść...
Co zamierzam:
cylindry nadają się na złom, więc będą nowe (a w zasadzie nieśmigany drugi szlif od Jerrego). Nowe dwa tłoki będą dobierane w sklepie pod te nowe cylindry. Oczywiście do tego pierścienie. Tłoki idą następnie ze sworzniami na warsztat żeby spasować je elegancko ze sobą. Składane będzie to wszystko pożyczonym wciskaczem do sworzni.
Oczywiście najpierw skrzynie korbowe przejdą gruntowne czyszczenie z resztek metalu.
(Inne rozwiązanie naprawy nie wchodzi w grę z powodu poważnego braku kasy)
Jeśli wał jest cały, korby proste i uda się ładnie wyczyścić skrzynie to zaturlam się na ZLOT <thumbup>
PS: ostatnia fotka to efekt półgodzinnej zabawy z brzeszczotem

Nie miałęm wyjścia bo za cholere bym tego sworznia nie wytargał.
Tylko nie bijcie <lol> <lol> <lol>