Tak tez udało się.Zebraliśmy potężną Motocyklową Bandę, rzekłbym nawet monstrualnych rozmiarów Gang Motocyklowy...całe dwie maszyny.Pogoda zapowiadała się ładnie choć chmurki upierdliwie pojawiały się to tu to tam.Tomek przyjechał po mnie.Jedziemy.Jawy mkną.Pogoda zaczyna się trochę psuć.Wiatr, Pier...olec Przeklęty dmie ile sił, ale nie takie numery z Jawą.Redukcja i moce piekielne nadal pchają naprzód nasze wehikuły.W koñcu dotarliśmy do Brzegu.Krzychu czaił się w pobliskich zaroślach, bowiem kiedy tylko mineliśmy tabliczkę "Brzeg" Wyjechał za nami trąbiąc wesoło w śnieżno białym autku.Zaprowadził nas pod Brzeski zamek.Oprowadził po kościele ( ech....jak te wszystkie laski po 80-ce pięknie śpiewały).Obejrzeliśmy rosyjskie koszary których jest tam w cholerę i jeszcze trochę.Pó¼niej Krzysiek chciał nikczemnie zaciągnąć nas na Pizzę, ale nic z tego.Zacięty opór z naszej strony zmusił go do zaprowadzenia nas do swego garażu gdzie podziwialiśmy jago Jawę (niestety nie je¼dził z nami na Motocyklu), a pó¼niej wyprowadził nas w wojskowe tereny lotniska gdzie usmażyliśmy kiełbachę.W drodze powrotnej lało...wiało...ale dotarliśmy.Mam nadzieję że Następna wyprawa będzie liczyła znacznie więcej Braci!!!!W galerii umieściłem kilka fotek.