Czeslawa dziś skończona, zostało zamki dopasować i gumy w cylindry wrzucić. Nie po mojemu zrobiona ale cóż poradzić. Ważne ze miejsce garażu sie zwolni.
Dzisiaj cezetę odwiózł do klikenta. Mimo ze zrobiłem ja wbrew sobie czyli nie po mojemu czyli na skróty włożyła w nią serce. Zrobiłem pełna pollerke plus satykowanie silnika lakier na cylindrach, prostowanie ramy bo była po wypadku, elecialy nowe śruby w ocynku opaski gumy, naklejki, lusterka, przedni czujnik stopubz zapasów, org fajki tesla, płytka z platynami, szczotki ze starych zapasów, kondensatory, chciałem jeszcze wrzucuć org odblysnik reflektora i stacyjkę który miałem w kartonie bo był założony nowy wesem od etz ale coś mnie tknęło ze przesadzam. Po odpaleniu silnika i jazdach testowych i regulacjach doszłwm do wniosku że moja praca warta była poświecenia. Dowóz do klijenta 55km to była miła przejażdżka z satysfakcją dobrze zrobionej roboty. Po dostarczeniu motocykla dla klijetabliczylo sie tylko czy działa klakson i kierunkowskazy. Nie mogę narzekać bo za robotę wypłacił 1500zł bez zajaknięcia i cieszę sie ze wykonałem dobrą robotę. Jednak czuje niedosyt że mój wkład w szczegóły nie został doceniony. Mogłem po prostu zrobić sxtukaterię i wziąść tą samą kasę. Ale mam satysfakcję że zostawiłem po sobie dobrą robotę. To ostatni mój knedel na przypadkowego klijenta. Wiem że jestem chory ale jest mi z tym dobrze. Na stół wejdzie wreszcie moja cz która czekała w kolejce od 3 lat. Klinika knedlowa z Lublina będzie czciała w końcu na niej pojeździć.