Wolna Strefa Jawa - CZ
Inne => Szybka interwencja => Wątek zaczęty przez: bonzots w Maja 20, 2015, 21:20:43
-
Cześć
zakładam ten temat ponieważ kiedyś słyszałem ,od pewnego 'wodzireja' i znawcy ,że jeżeli labirynt w jawie jest wykończony (nie szczelny) to po włączeniu ssania w gaźniku (bez zapłonu) bez dodania gazu ,kopiąc w starter nie słychać typowego 'ssss...sss' (typowego dźwięku ssania)
Natomiast jeżeli labirynt OK to takowe charakterystyczne ssanie poprostu słychać.
Jest w tym coś prawdy czy raczej bujda?
-
Jeżeli ten labirynt będzie mocno rozjechany to jest taka możliwość, bo wtedy tłoki słabo w ogóle ssą mieszankę.
-
To ssss to odgłos zasysania paliwa przez dyszę od ssania. Odgłosu nie będzie, jeśli tłoczek ssania nie będzie go uruchamiał, ssania nie będzie gdy kartery będą nieszczelne itp itp. Labirynt również ma wpływ na podciśnienie w silniku, jednak nie tylko on.
-
Czyli nie ma się co tym sugerować... ;)
W 90% to mit ,bo jak Czeron mówisz -nieszczelność w skrzyni korbowej musiałaby być bardzo duża by odgłosu zassysania nie było słychać po włączeniu ssania.
Więc pozostaje ,wykluczyć lewe powietrze w całym dolocie,wyczyścić,wyregulować gazior i sprawdzić w nim dysze a na samym końcu labirynt,jak nie będzie poprawy.
Ale już nie chcę kontynuować bo tematy były... ;)
-
Nie nie. Napisałem, że jeżeli jest zajechany bardzo mocno to jest to możliwe.
-
Przestańcie to nazywać ssaniem, bo to nie jest ssanie. Jest to błędnie nazwane nie wiem przez kogo. W jikovie czy japońskich gaźnikach o trochę nowszych konstrukcjach stosuje się tzw. wzbogacenie mieszanki. Nieważne czy to Keihin, Mikuni czy inny wynalazek. Najzwyczajniej w świecie wzbogacacz. Dawka powietrza zostaje taka sama, natomiast podawane jest więcej paliwa specjalnym kanałem poprzez uniesienie dźwigni, bądź uruchamiane jest to poprzez linkę.
Ssanie można określić tylko po gaźniku gdzie:
1) można zwiększyć poziom komory pływakowej(jak zatapianie w jikovie od żeliwa) i przepustnica jest skonstruowana tak, że praktycznie całkowicie odcięty jest dostęp do powietrza. Najczęściej jest to dodatkowa plakietka, która jest na sprężynie i zostaje cały czas opuszczona nawet przy podnoszeniu przepustnicy dopóki nie wyłączymy ssania. Jest to regulowane, nie musimy dawać pełnego ssania.
2) nie można wzbogacić mieszanki poprzez przelanie gaźnika, ale fizycznie jest w konstrukcji element, który odcina prawie całkowicie dopływ powietrza.
Do ssania zalicza się nakładka stosowana w starszych jawach, kiwakach itp. Jikov od 638 nie ma ssania tylko mechanizm do wzbogacenia mieszanki. Radzę przestudiować budowę tego gaźnika. Sam gaźnik od żeliwniaka też nie ma ssania. Konstrukcja umożliwia jedynie przelanie większej ilości paliwa co pozwala na rozruch. Ssanie to ograniczenie dawki powietrza. Gaźnik od 638, różne dellorto, micarb itp. wzbogacają mieszankę w paliwo. Ograniczenie dawki powietrza umożliwia zassanie większej ilości paliwa. Przy wzbogaceniu mieszanki powietrza jest na tyle dużo, że silnik będzie chodził sam z podwyższonymi obrotami(typowa reakcja na zbyt bogatą mieszankę, oczywiście bez przesady). Chyba wystarczająco skomplikowanie napisałem. Dodatkowo - ssanie nie oznacza, że odejdziesz od silnika i będzie wkładać kask i rękawice, musisz pilnować obrotów dalej jak niańka dziecię.
Co do labiryntu, silnik z padającym labiryntem ma gorsze osiągi. Sprawdzone na silniku gdzie cylindry były po remoncie, dotarte i dalej był muł i się to nie zbierało. Po regeneracji wału - rakieta.
-
Dlaczego nie można nazywać ssania ssaniem? Jak idziesz kupić linkę ssania do MZ czy Simsona to mówisz że chcesz linkę urządzenia wzbogacającego? Ssanie w 126p też nie jest ssaniem?
To tak samo jak nazywanie przerywacza platynkami. Gdzie tam jest metal o nazwie platyna?
Półosie w samochodzie też nie powinny być półosiami, bo przecież z technicznego punktu widzenia oś nie przenosi momentu obrotowego, a w samochodzie jest inaczej. Nazywać półosie półwałkami? Bez sensu.
Są pewne "nazwy zwyczajowe" które się przyjęły i nie ma po co z tym walczyć.
-
Jawolotmen jak zwykle myśli bo swojemu, jeszcze trochę w jawie nie będzie silnika tylko "spalinowy wytwornik momentu przesuwającego"
co to jest ssanie ?
Urządzenie rozruchowe nazywane potocznie “ssaniem” powoduje wzbogacenie mieszanki w momencie rozruchu zimnego silnika.
W jawie na ssanie jest bogatsza mieszanka wiec zgadza się
Do wzbogacenia mieszanki stosowany jest tzw. zasysacz lub dodatkowy kanał z zaworem (gaźnik rozruchowy).
też by się zgadzało.
ps. zróbmy jeszcze
zamiast świateł - rozpraszacze mroku
zamiast dźwigni sprzęgła - dźwignie rozdzielacza napędu
a zamiast jawera może kierowca-mechanik ;)
-
Koledzy, dywagacje na temat wlasciwej nazwy dla wzbogacania mieszanki podczas rozruchu sa tu nieporozumieniem. Watek jest o nieszczelnym labiryncie i zwiazanym z tym oslabieniem zasysania mieszanki paliwowo-powietrznej przez silnik. Po prostu to co ma byc zasysane z gaznika do komory korbowej nie jest zasysane jak nalezy bo przez nieszczelny labirynt wtlaczana i zasysana jest zawartosc sasiedniej komory korbowej (wiem, ze kapujecie o co chodzi ale dla mlodych adeptow knedlizmu taka lopatologia bedzie zrozumiala).
"Ssanie" w sensie urzadzenia do wzbogacania skladu mieszanki paliwowo-powietrznej w paliwo to zupelnie inna spiewka.
-
Inaczej...
...chciałem tylko obalić/potwierdzić teorię ,czy gdy labirynt jest nieszczelny jest słyszalne te typowe 'zassysanie' po włączeniu dźwigni 'ssania' ;) -Tylko tyle,wiem jak się objawia nieszczelny labirynt.
Zastanawia mnie tylko czy jeżeli jest nieszczelność to słychać ten charakterystyczny dźwięk ssania bo po chłopsku,jeżeli słychać to ciągnie paliwo z gaźnika do skrzyni korbowej,więc wszystko jest tam szczelne,można to w ten sposób rozumieć ?
-
na chłopski rozum tak ;D
-
Kiedyś miałem tak że nie było słychać tego szmeru, a motor normalnie działał. Potem coś robiłem z gaźnikiem i już normalnie syczało. Labirynt był na pewno dobry. Może i komuś tak się zdarzyło że padł labirynt i przestało syczeć, ale może to też być wina gaźnika.
-
Wykopuje.
Robię remont silnika w TS. Chce to zrobić porzadnie. Dzwoniłem do Dor-mar czyli gościa polecanego, za zwykłą regenerację chce 600zl, gdybym chciał wymienić labirynt na uszczelniacz to już 900zl czy to nie jest lekka przesada?
-
coś chyba pomyliłeś, koszt labiryntu Marka to chyba ok 120zł dopłaty do ceny podstawowej ;) czy warto ?nie wiem ja zaryzykowałem i mam go u siebie ale narazie dopiero 8 tys po remoncie ;)
-
Niedawno robiłem tam wał i za uszczelniacz płaciłem 120 zł.
-
Sądzę, że coś pomyliłeś, pełna regeneracja wału w Jawie 350 ostatnio w Poznaniu kosztowała okolice 680 zł. Najlepiej zadzwoń raz jeszcze i się dopytaj, co dokładnie ile kosztuje, bo tutaj:
- nie jesteśmy Panami Markami,
- nie znamy aktualnych cen jego usług a jedynie zakres cenowy,
Nie wiemy też, o co pytałeś a co usyszałesc przez telefon.
Generalnie robiłem kilkanaście wałów do różnych motorków u Pana Marka i nigdy nie było problemów. Po prostu montujesz wał w silnik i to jedyne Twoje zmartwienie od strony wału. Co do innych zakładów - bywa różnie, wejdź na kanał Pana Marka i zobacz, co czasami konkurencja potrafi odwalić. Jak dla mnie jest to najważniejsze - coby się nie działo z silnikiem masz pewność, że wał jest OK.
-
Płaciłem za pełną regenerację wału Ts 880zł
nowe wszystkie czopy, uszczelniacz pierścieniowy.
-
zgadza się , pełna regeneracja wału do cz 350 plus uszczelniacz wychodzi ok 800 zł , ale w tym wypadku nie warto szukać oszczędności
-
No to znowu zmiana cen po ostatnim wale 350tki wysłanym ode mnie.
Te silniki R2 nienawidzą oszczędności na wałach. TO się potem mści i to boleśnie. CO innego single, tam łatwiej i regenerację przeprowadzić jak i silniki mniej czułe na stan wału(nie licząc skrajnych przypadków)...
-
Ja mam w planie wywalić labirynt i wstawić simmering dwuwargowy w swojej cezetce. Zdarzylo się komuś że po remoncie współczesny simmering się wytarl szybciej niż i tak silnik już wymagał rozebrania do remontu/przejrzenia? Mi się nigdy nie udało zajechać simmeringu ale może mało jeżdzę. Druga sprawa to mam teorię że labirynt i tak mocno przepuszcza, dlatego Jawa 175 ma 15 KM, a Jawa 350 22KM zamiast 30KM (na logikę powinno być 2x 15KM). Tą teorię potwierdzały by też legendy że jak się wał przestawi żeby tłoki chodziły razem to silnik Jawy ma większa moc (ciśnienia i podciśnienia razem występują i nie ma strat na przedmuchy między skrzyniami korbowymi).
-
Ja mam w planie wywalić labirynt i wstawić simmering dwuwargowy w swojej cezetce. Zdarzylo się komuś że po remoncie współczesny simmering się wytarl szybciej niż i tak silnik już wymagał rozebrania do remontu/przejrzenia? Mi się nigdy nie udało zajechać simmeringu ale może mało jeżdzę. Druga sprawa to mam teorię że labirynt i tak mocno przepuszcza, dlatego Jawa 175 ma 15 KM, a Jawa 350 22KM zamiast 30KM (na logikę powinno być 2x 15KM). Tą teorię potwierdzały by też legendy że jak się wał przestawi żeby tłoki chodziły razem to silnik Jawy ma większa moc (ciśnienia i podciśnienia razem występują i nie ma strat na przedmuchy między skrzyniami korbowymi).
Słyszałem opinię że fabryczny labirynt poprawia warunki pracy środkowego pojedyńczego łożyska ponieważ stale niewielkie ilości mieszanki przedostają się podczas pracy z lewej komory do prawej i spowrotem. Wiadomo konstrukcja tego urządzenia sprawia że nigdy nie jest idealne szczelnie. Fabryka miała problem z tym rozwiązaniem - stosowali w starszych modelach kalamitkę żeby co jakiś czas dosmarowywać środkowe łożysko. Odnośnie simmeringu to nie wiem. Pamiętam że na starym forum jawy były osoby które miały to rozwiązanie zastosowane w jawie ts ale jak się to sprawowało nie mam pojęcia.
-
Słyszałem opinię że fabryczny labirynt poprawia warunki pracy środkowego pojedyńczego łożyska ponieważ stale niewielkie ilości mieszanki przedostają się podczas pracy z lewej komory do prawej i spowrotem.
To prawda, dlatego taka przeróbka też wymaga przerobiena smarowania. Myślalem żeby odkryć łożysko środkowe z jednej strony i dorobić kanaliki i rowek smarujący jak jest w bocznym łożysku (mowa o wale z silnika 634). Trafiłem na wątek o smmeringu zamiast labiryntu ale wg mnie jest to źle zrobione bo nie zapewnia smarowania http://www.jawacz.pl/index.php?topic=25899.0 (http://www.jawacz.pl/index.php?topic=25899.0)
Relacja jednej osoby z forum która miała simmernig: http://www.jawacz.pl/index.php?topic=3548.25 (http://www.jawacz.pl/index.php?topic=3548.25)
Co dał simmering??
Kulturalniejsza praca na niskich obrotach. Dużo więcej mocy na niskich, a na wysokich to nawet nie wspomne. Albo mi sie zdaje albo troszke mniej paliła. £atwiejsza była w uruchomieniu, w porównaniu do stanu wcześniejszego to wręcz rewelacja.
Aha i musiałem przerobić przy okazji napinacz koła od strony zębatki to śróba napinająca się zwyczajnie gieła.
Dla niedowiarków postaram się znaleść zdjęcia tego wału zaraz po założeniu simmeringa.
Jak dla mnie brzmi kusząco :)
-
Dlaczego Jawa 350 nie ma 2x więcej mocy niż 175?
Bo:
- im wieksza pojemność skokowa to w 2T sprawność spada nawet przy zachowaniu tych samych okien(dlatego 125 sportowe maja zawsze trochę wyższy wskaźnik pojemnościowy mocy niż 250tki)
- nie jestem pewien ale 175 raczej nie ma 7,5 kg wału,
- z tego co mi wiadomo raczej okna nie są identyczne w cylindrach 175 i 350,
- inny kształt dolotu i inny gaznik
Czy uszczelnienie simmera ma sens aby zwiększyć moc? Jak dla mnie nie bardzo. Mam "szczelniejsze" rozwiązanie Pana Marka i tylko dół mi sie poprawił góra pozostała bez zmian. Ale z ogromną chęcią poczytam o efektach przeróbki:-)
-
Pewnie to też prawda. A co z legendami że gdy tłoki pracują razem to silniki Jawy są mocniejsze? Słyszałem to od gościa który sprzedawał łożyska dwano temu. Jak pytał się mnie do czego to ma być i powiedziałem że do Jawy 350 to się podjarał i powiedział, że kiedyś też miał i sobie ją przerabił i zdradzi mi pewnien sekret. Jak przestawi się wał żeby tłoki chodziły razem to Jawa 350 ma dużo większa moc i jemu 160 km/h wyciągała (wiziąłem to wtedy z przymróżeniem oka bo może od większych wibracji mu wskazówka bardziej podskakiwała :P). Później pojawiły się artykóły Pana T. Sałka i książka gdzie też o tym wspominał, że napotkał na tak przerobioną Jawę i była mocniejsza. Jeszcze gdzieś na innym forum trafiłem na podobną opinię. Myślę że to w jakimś stopniu mogło być związane z przedmuchami przez labirynt.
-
Hm mocniejsza może nie do końca ale charakterystyka przebiegu momentu i mocy się zmienia mam taki testowy kadłubek lezy parę lat już może by kiedyś się pobawił jeszcze raz z taką przeróbka :)próbowałem kiedyś tak złożyć silnik ale nie miałem gaźnika odpowiedniego pod to i może zapału trochę zabraklo.zabawy z tym jest nawet w tym kadlubku są podkowy założone jakoś narazie nie mam weny i czasu na takie rzeczy a przeróbka t salka dotyczyła chyba jeszcze starszego silnika ;)
-
michał_t - ty mi powiedz na logikę - skoro zmieniamy tylko wykorbienia pozostawiając ten sam wskaźnik sprawności to skąd nagle ma moc się wygenerować większa?:)
Takie wykorbienie będzie sprzyjało większej mocy na niskich obrotach, ale góra mocno ucierpi. Natomiast "mocniejsze" bez wykresu z hamowni to dla mnie co najmniej słaby argument. Odczucia "mocy" są bardzo subiektywne. Sprzęty o nagłym przyroście mocy uchodzą za "mocniejsze"(taka R6) od sprzętów dysponujących bardzo podobnymi charakterystykami silnika ale o stałym przebiegu mocy i momentu. Ba, nawet zawieszenie i jego reakcja wpływa na odczucie mocy:)
Generalnie to widzę same "może", "ktoś miał". To jak z 4 biegiem w Jawie Golden Sport i blokadzie 4 biegu przez korek spustowy:)
Gdyby rzeczywiście tak było i miałoby sens to większość z nas miałaby to zrobione. Przejrzyj też jakie konfiguracje mają silniki sportowe, tam się nie stosuje(a raczej nie spotkałem się) wykorbienia 0 stopni(tak, jak Ty chcesz zrobić), a różne i różniaste(Yamaha w nowszej R1 przestawiła wykorbienia tak, aby złagodzić przebieg i oddawanie mocy; silnik ten nie ma w równych odstępach zapłonu a niewiele tym zyskała - większe zanczenie miało kontrola generowanej moy jak wyciąganie coraz większych wartości...)
-
Chyba się poświęcę ;) i w ramach testu skuje tak jeden piec na próbę kto jest ciekawy czy i jak to będzie chodzić ? A może ktoś chętny do pomocy oczywiście wypadało by zmienić przekrój dolotu dwukrotnie to tak gaźnik z 34 mm by pasowało zasadzić
-
Dragon on the Blue Sky trochę źle mnie zrozumiałeś. Ja chcę tylko wstawić simmering zamiast labiryntu. Nawiązanie do tłoków chodzących razem było związane również z eliminacją przedmuchów między skrzyniami korbowymi.
Co do zwiększenia mocy to pewnie faktycznie zmiana charakterysytki momentu dawała wrażenie większej mocy.
Odkopałem jeszcze podobny temat jak kogoś interesuje:
https://forum.motocyklistow.pl/topic/17583-jawa-350-z-tlokami-chodz%C4%85cymi-jednocze%C5%9Bnie/ (https://forum.motocyklistow.pl/topic/17583-jawa-350-z-tlokami-chodz%C4%85cymi-jednocze%C5%9Bnie/)
Jezdzi taka przeróbka w Sosnowcu Zagórzu od kilku lat. Trochę trzęsie ale staje na kole po odkręceniu gazu. Kwestja doważenia przeciwwag.
Słyszałem że tak własnie były przerabiane jawy do wyścigów enduro. Moc pozostawała ta sama ale moment był od samego dołu
PZMot musiał widocznie zaopatrywać kluby sportowe w Jawy z takimi silnikami, bo mój znajomy twierdzi, że jeździł cross na takim motocyklu pod koniec lat 60-tych.
-
Panowie, dzwoniłem i pytałem konkretnie. Podstawowa regeneracja 600zl, porządną z wymianą labiryntu 900 z zastrzeżeniem że wal będzie nadawał się do regeneracji. Do tego szlif cylindrów i tłoki, jak się robi na tip top to i skrzynia do wymiany, po moich podliczeniach wychodzi pod 3000zl a za 5200 można kupić fabryczne nowy silnik.
-
900 zł za regenerację? :o To już lepiej chyba kupić nowy od 4motor. Jeśli jakość wykonania jest taka jak w przypadku czoła, to te wały są lepsze niż fabryczne.
A co do szlifu to cóż. Mój szlifierz bierze 50 zł od dziury i jakoś nie narzekam na jakość wykonania.
-
Chyba się poświęcę ;) i w ramach testu skuje tak jeden piec na próbę kto jest ciekawy czy i jak to będzie chodzić ? A może ktoś chętny do pomocy oczywiście wypadało by zmienić przekrój dolotu dwukrotnie to tak gaźnik z 34 mm by pasowało zasadzić
Wydaje mi się że lepszy do takiej przeróbki będzie piec od ts, osobne kanały ssące dla każdego cylindra pozwalają na zastosowanie dwóch gaźników, więcej łożysk podpierających wał lepiej wytrzyma te ''bicie''
-
Jak znajdę welnę i tombo mi pomoże to się pobawię czego nie , moim zdaniem do tej przeróbki stosować dwa gaźniki to przerost formy nad treścią ale zawsze ktoś by zrobił coś inaczej mam dul silnika z cz z rozwierconym dolotem i wypełnieniami wału ( podkowami) i na nim mogę cos se tam poskładać :D czas pokaże jak wyjdzie
-
900 zł za regenerację? :o To już lepiej chyba kupić nowy od 4motor. Jeśli jakość wykonania jest taka jak w przypadku czoła, to te wały są lepsze niż fabryczne.
A co do szlifu to cóż. Mój szlifierz bierze 50 zł od dziury i jakoś nie narzekam na jakość wykonania.
No 900zl też mnie mocno zniechęciło.
-
Panowie, dzwoniłem i pytałem konkretnie. Podstawowa regeneracja 600zl, porządną z wymianą labiryntu 900 z zastrzeżeniem że wal będzie nadawał się do regeneracji. Do tego szlif cylindrów i tłoki, jak się robi na tip top to i skrzynia do wymiany, po moich podliczeniach wychodzi pod 3000zl a za 5200 można kupić fabryczne nowy silnik.
Wymianą USZCZELNIACZA labiryntowego czy całego czoła?
Druga sprawa - te silniki za 5200 nowe były tutaj opisywane i szczerze powiedziawszy jak zobaczyłem te wszystkie pozostałości techologiczne po produkcji to raczej robiłbym stary silnik
-
Czoło zostaje stare, powiedział że może wymienić labirynt na nowsze i lepsze rozwiązanie i wtedy koszt ok 900zl. Silnik chce zrobic naprawdę porządnie więc w grę wchodzi ta wyższa cena tylko pytanie czy to nie jest lekka przesada.
-
wyślij wał wtedy Marek po rozbiórce oceni co jest do wymiany, jęsli będą do wymiany czopy lub i przeciwwagi to wiadomo, że cena będzie wyższa, jęsli tylko regeneracja i jego uszczelniacz to wyjdzie cię 720 z tego co pisze w cenniku, kwestia w jakim stanie jest wał.
co do cen remontu juz wcześniej pisałem na tym forum, że jeśli sami nie potrafimy ogarnąć większości rzeczy tylko wszystko (remont silnika, lakierowanie itp) chcemy zlecic firmą się w tym specjalizującym to lepiej kupić nową jawę, mamy zlożony silnik na nowych podzespołach a nie lepienie gówna ;) gra nie warta świeczki ;) czy warto robić silnik ?kwiestia w jakim stanie masz kartery skrzynię itp jak szrot to nie baw sie tylko kupuj nowy słupek ;)
-
900 zł to już się nie opłaca. Lepiej kupić nowy a stary sprzedać lub zostawić na części. Ja za regenerację jakieś 3 lata temu w Poznaniu płaciłem ok 580 zł ( z labiryntem robionym na wzór z Trabanta).
-
Dlatego zadałem to pytanie czy to aby napewno ma jeszcze sens. Najczęściej regeneruje się turbosprezarki, nowa kosztuje powiedzmy 3500zl a porzadna regeneracja 1500 i to ma sens ekonomiczny. Nowy wał ok 1500, regeneracja 900, więcej niż połowa dlatego jest się nad czym zastanawiać.
-
Dlatego zadałem to pytanie czy to aby napewno ma jeszcze sens. Najczęściej regeneruje się turbosprezarki, nowa kosztuje powiedzmy 3500zl a porzadna regeneracja 1500 i to ma sens ekonomiczny. Nowy wał ok 1500, regeneracja 900, więcej niż połowa dlatego jest się nad czym zastanawiać.
Nie ma sensu, poczekać dozbierać parę złociszy i ma się pewność, że masz wszystko nowe i lepsze z tego co się widzi i słyszy. Sam się o tym przekonałem.......
-
Dlatego zadałem to pytanie czy to aby napewno ma jeszcze sens. Najczęściej regeneruje się turbosprezarki, nowa kosztuje powiedzmy 3500zl a porzadna regeneracja 1500 i to ma sens ekonomiczny. Nowy wał ok 1500, regeneracja 900, więcej niż połowa dlatego jest się nad czym zastanawiać.
Nowy wał w 4motor ostatnio kosztował w granicach 1100zł. Ciekawe czy cena się utrzyma jak będzie nowa dostawa...
-
A ile złociszy taki nowy słupek?
-
http://www.mototechnik.cz/index.php?main_page=product_info&cPath=29&products_id=1800
Na nasze wychodzi około 4600
-
Panowie może rozpętana g...buze ale powiem w końcu co ja uważam pan Marek jest bardzo dobrym fachowcem zna swoją robotę od a do z a nawet dalej naprawdę hyle mu czoła ale cena zabija i staram się rozumieć że wszystko drożeje i trzeba zarobić trzeba opłacić ZUS skarbowy itp ale te ceny to jeżeli chodzi o mnie a to jest moje zdanie to zaporowa cena i nie chciał bym wyjść na buntownika ale w realiach nawet w moich stronach regeneracja wału do jawy kosztuje 200 plus graty i wcale to źle zrobione nie jest labirynt stary jak ciasno siedzi w czole da się zawsze zregenerować ;)
-
Co do roboty "Pana Marka" to jak obserwuję forum to zdania są podzielone. Każdy warsztat jest tak dobry jak dobry jest najsłabszy mechanik.
-
Co do roboty "Pana Marka" to jak obserwuję forum to zdania są podzielone. Każdy warsztat jest tak dobry jak dobry jest najsłabszy mechanik.
zgadza się osobiście nie ubolewam nad regeneracja wału ponieważ nauczyłem się to robić dawno już temu sam to nie jest aż takie trudne ale wymaga cierpliwości. po panu Marku zdążyło mi się rozbierać wał niejednokrotnie po słusznym już przebiegu naprawdę dobra robota czopy zrobione lepiej niż niejednokrotnie niechlujnie zrobiony orginal gdyby nie ta cena u nas w okolicy Lublina nast dziadek w Franciszkowi i ślażek w Chełmie panowie którzy przyzwoicie to robią też po nich niejednokrotnie rozbierałem pan z Chełma tylko za małą uwagę przywiązuje do labiryntu
-
Też twierdzę, że pan Marek robi dobrą robotę. Mój wał jednak poszedł spowrotem do niego, po tym, jak wymienił mi czop na który łożysko wpadało pod swoim ciężarem. Jak zadzwoniłem tłumaczył sie, że pracownik robił czopy... Bardzo nie lubię takich tłumaczeń, chyba nie muszę tłumaczyć dlaczego. Fakt faktem zapłacił za przesyłkę w obie strony, jednak gdyby od razu był dobrze zrobiony, nie byłby ponownie rozbierany
-
Kto miał przyjemność być na zlocie u Czeronków i Pawanda, miał osobiście możliwość poznać Marka i posłuchać jego opowieści o regeneracji wałów w jego warsztacie. Kto był mógł się dowiedzieć, że w większości regenerowanych wałów, ze starego wału pozostają tylko przeciwwagi, że sworznie korbowodów również są wymieniane na nowe i nadwymiarowe aby dobrze siedziały w przeciwwadze. Czopy boczne też są inaczej zwymiarowane w obrębie gniazda osadzonego w przeciwwadze. A o innym własnym labiryncie nie wspomnę. Zastanawiam się czy owi mechanicy co robią za 200 złotych regenerację wymieniają te elementy co Marek i jaki jest ich wymiar. Podejrzewam, że każdy z nas wymieniając tłok na nowy, zakłada nowy koszyczek lub igły i również nowy sworzeń. Jak wyglądają te tanie regeneracje nie mam pewności, pewnie są tylko nowe korby i koszyczki. Kto widział filmiki Marka na yotubie widział jakie wały do niego trafiały, a były po regeneracji. Regeneracja nie polega tylko na wymianie korb i łożysk, powinna również być oparta na generalnym oczyszczeniu i dokładnym spasowaniu - a tak właśnie bawi się Marek. Odebrany wał z warsztatu w Poznaniu wygląda jakby wyszedł dopiero z fabryki. Dostałem swego czasu wał po regeneracji kupiony z aledrogo za 450zł jakieś 4 lata temu. Szkoda było tych pieniędzy, silni pracował na nim tragicznie, były problemy z zapalaniem i regulacją. Właściciel oddał swój stary wał do Marka i jeszcze raz zapłacił 550 zł i dopiero na tym wale pocieszył się jazdą. A wszystko rozbiegało się jedynie o 100. Pozorna oszczędność zemściła się podwójnie. Warto się więc dobrze zastanowić nad regeneracją ale niekoniecznie tanią. Tanio nie zawsze oznacza źle, ale czy trwale? No i odwieczny problem kto i jak składa silnik, bo najlepiej zrobiony wał można spierdo ..... podczas montażu w kartery, potem to się mści i psy wiesza się na tym co robił wał.
-
reguła gospodarki nie dopuszcza żeby za niską cenę uzyskać wysoką jakość , z tego co pamiętam Pan Marek gdzieś wyjaśniał co ile kosztuje podczas regeneracji wału i ile z tego dla niego zostaje
-
Nie rozumiem "fenomenu Pana Marka". Z mojego punktu widzenia Pan (tu wstaw imię) to fachowiec robiący osobiście jakąś rzecz i osobiście odpowiadający po tym za zrobioną rzecz. Nie twierdzę że warsztat którego właścicielem jest Pan Olachowski robi złą robotę ale ma tak samo wpadki jakościowe jak inni. Z rozrzewnieniem spoglądam w tył na czasy gdzie za pracę przyjmowało się odpowiedzialność - w latach 70 Yamaha jak wypuszczała sprzęt stereo - to na każdej sztuce była naklejka "PASSED ....... " gdzie w miejscu kropek było nazwisko osoby odpowiedzialnej. Już dawno temu doszedłem do tego, że są lepsi w robieniu silników ode mnie :D . Korzystam z usług Pana Andrzeja robi wszystko u siebie na miejscu - oddaję silnik i odbieram silnik. Pan Andrzej odpowiada ze to jak jest silnik zrobiony a ja odpowiadam za to jak jest użytkowany. W zeszycie jest zapisane co było zrobione, co było proponowane przez Pana Andrzeja do wymiany i na co ja się zgodziłem żeby wymienić. Jasna sytuacja = brak wzajemnych pretensji.
-
Nie rozumiem "fenomenu Pana Marka". Z mojego punktu widzenia Pan (tu wstaw imię) to fachowiec robiący osobiście jakąś rzecz i osobiście odpowiadający po tym za zrobioną rzecz. Nie twierdzę że warsztat którego właścicielem jest Pan Olechowski robi złą robotę ale ma tak samo wpadki jakościowe jak inni. Z rozrzewnieniem spoglądam w tył na czasy gdzie za pracę przyjmowało się odpowiedzialność - w latach 70 Yamaha jak wypuszczała sprzęt stereo - to na każdej sztuce była naklejka "PASSED ....... " gdzie w miejscu kropek było nazwisko osoby odpowiedzialnej. Już dawno temu doszedłem do tego, że są lepsi w robieniu silników ode mnie :D . Korzystam z usług Pana Andrzeja robi wszystko u siebie na miejscu - oddaję silnik i odbieram silnik. Pan Andrzej odpowiada ze to jak jest silnik zrobiony a ja odpowiadam za to jak jest użytkowany. W zeszycie jest zapisane co było zrobione, co było proponowane przez Pana Andrzeja do wymiany i na co ja się zgodziłem żeby wymienić. Jasna sytuacja = brak wzajemnych pretensji.
Nie Święci garnki lepią ;)
Nie ma fenomenu Pana Marka, są poprostu ludzie którym zrobił usługę, są zadowoleni i polecają jego robotę innym ;D
-
Jest takie powiedzenie że "chytry traci 2 razy" Ja to widzę tak jeśli jest dobrym fachowcem i się przykłada (bo dobry fachowiec robiący na odpier.... to tragedia) to może wołać cenę prawie nowego wału i to jest ok (cena równa się jakość) a jeśli ktoś miał by zrobić Wał za 200zł mówię przykładowo i go tylko zepsuć to jest dla mnie partaczem i złodziejem, bo sprzedaje coś co nie jest zgodne z prawdą. Ideałem było by to przykładowe 200 i idealnie zrobiony wał, tylko tak się chyba nie da.
Mnie nie stać na regenerację u pana Marka więc wziąłem sprawy w swoje ręce, Tajwańskie korby i czopy, popełniłem kilka błędów przez co silnik rozbierałem 2 razy i poprawiałem wał, czy to w efekcie wyszło taniej nie wiem, ja lubię robić sam i tak dłubię aż jest w miarę ok na tym polega dla mnie zabawa. Ile pojeździ silnik nie wiem wszystko wyjdzie w praniu. Wał ustawiony na 0,05mm bicia wiec tak średnio, na ustawianie przeciwwag na 180st. znalazłem patent na ruskich filmikach. Ja też zregenerowałem labirynt i dotoczyłem nową tulejkę i moim zdaniem jest to wystarczająco szczelne (nowy labirynt i tulejka mają strasznie duży luz), labirynt sam z siebie się nie zużywa bo tam nic o siebie nie trze, ale jak łożyska dostają luzu to tulejka trze o labirynt itd.
A co do tematu głównego to ja po 1 regeneracji, labirynt miałem bardzo ciasno spasowany a czoło wybite, i efekt był taki że silnik działał przypadkowo, raz palił raz nie, potrafił gasnąć sam z siebie, wolne obroty to była też losowa sprawa i z tego co pamiętam siorbania nie było. Po zrobieniu czoła wszystko się unormowało.
-
Nie ma fenomenu Pana Marka, są poprostu ludzie którym zrobił usługę, są zadowoleni i polecają jego robotę innym ;D
Adam mam inne zdanie. Moim zdaniem wszystko w przypadku opinii obiegowej to public relations. Znam fachowców od ubezpieczeń - wiedza ogromna a sprzedaż mała a w tym samym czasie dobrze wyglądająca panna idzie i sprzedaje coś o czy ma mgliste pojęcie i do tego źle dobiera zakres ubezpieczenia ale sprzedaje - "zadowolony" ją polecił ;D
"Siedzi sobie szczur z chomikiem. Szczur narzeka:
- Nie ma sprawiedliwości na świecie... Popatrz, ty masz futerko, ja mam futerko... ty masz cztery łapki, ja mam cztery łapki... ty masz ogonek, ja mam ogonek... ja mam dwa sterczące ząbki z przodu i ty też... a to ciebie wszyscy głaszczą i kochają, a na mnie polują, sypią trutki i nasyłają koty...
- Bo ty szczurku, masz public relations do dupy"
-
Szczerze mówiąc to regeneracja wału u Marka jest droga.
Będę składał silnik do drugiej dużej Cezety to trzeba znaleźć tańszą altrenatywę...
Zrobiłem sobie wał do 487 u Marka na zapas to kosztowało 430 zł, trochę za dużo...
Żeby człowiek nie miał w życiu innych wydatków to zrobił bym sobie z 5 wałów do knedli na zapas zawinął w przetłuszczony papier i niech by leżały...
-
ja szukałem alternatywy cenowo od 450 do 600 zł , wolałem dołożyć i mieć gwarancję jakości
-
drogo nie drogo, tanio nie jest ale takie czasy co do knedli jest tanie ? :P
na naszym forum jest kilku kolegów którzy sami sobie wały regenerują baa nawet tuleje cylindrów dorabiają więc jak ktoś chce to moszna i tak :D wtedy koszty są minimalne tylko nakład poniesiony na wymianę potrzebnych elementów i nas czas ;D
-
Miałem okazję kilkukrotnie Pana Marka osobiście spotkać. Na potrzeby prac powiedział to i owo o wale 350tki, jak przebiega centrowanie itp itd. Dlaczego nadal twierdzę,że warto tam wały wysyłać? Bo przede wszystkim wały w Poznaniu są robione tak, aby w przyszłości jeszcze kilka razy były możliwe do regeneracji. Kupując korbę nową nie wiesz, jakie korbowody, łożyska, nawet nie wiesz do końca jaka stal użyta do produkcji.
Czy jest to fenomen? Zależy. Wyratował mój pierwszy skatowany wał. Wały klinetów, gdzie ja już miałem wątpliwości odnośnie sensu męczenia tego również naprawił. Kilka razy doradził. Pokazuje na kanale wtopy mechaników robiących regenerację po 200 zł. Ogarnia o wiele bardziej skomplikowane konstrukcje od naszej jawy.
Wtopy się zdarzają każdemu. Nie każdy się przyznaje. I to robi ogromną różnicę.....
Co do nowego wału - ja bym się bał. W singlu jeszcze bym montował.....