Ja nie mam zbyt dużego doświadczenia na temat modeli z lat 80, ale jeżeli są tak samo trwałe jak "moja bidna stara CZ" to poleciłbym je każdemu. Rozebrałem ten motocykl na części pierwsze i wszystko jest dobrze zaprojektowane i solidnie wykonane, po 50 latach i wielu glebach (wujek lubił wypić) w ramie zużył się tylko sworzeñ wahacza, ale to chyba wina zbyt mocno napiętego łañcucha od WSK, uszczelniacze w zawieszeniu i skrzynka akumulatora przegniła na wylot. Nigdzie nie było pęknięć, wszystko proste. Silnik nie miał lekko, na liczniku było przejechane niecałe 30000km, ale *uj wie ile je¼dziła z zerwaną linką licznika. Wujek używał jej głównie do jazdy po wino do sklepu GS przez dziurawe polne drogi. Odziwo do czasu gdy zdjęli cylinder silnik cały czas był na chodzie, nie miał robionych remontów, ani nawet szlifu, ale na 3 biegu już nie było czym jechać i paliła na zapych bo nie miała akumulatora. Od czasu kiedy ją wyremontowałem jeszcze nic się nie zepsuło, zrobiłem ok. 700km (mało, ale nie mam papierów ani prawka). Te motory nie lubią druciarstwa, wszystko musi być zrobione na tip top, wtedy jazda sprawia przyjemność, dobrze się prowadzi, osiągi w stosunku do spalania przyzwoite, hamulce ok, bardzo wygodna, w miarę prosta konstrukcja, samemu można naprawić dosłownie wszystko (jedynie prądnica była dla mnie zagadką, ale już wiem o co kaman), nie ma problemu z odpalaniem i wogóle jest zajeb**ta już nie mogę się doczekać kiedy zrobię prawko i kupię 350