Tak sobie ostatnio przeglądam forum i oglądam te "nowe" nabytki forumowiczów, to włos się na głowie jeży. Powiedzmy sobie szczerze, że to są padaczki, skarbonki bez dna. W dodatku prawie nikt nie zwraca uwagi na dokumentację motocykla. Tu już nie chodzi o to, że się będzie je¼dzić po polach, lasach, itp., ale pochodzenie takiego moto tez nie może być pewne. Po doświadczeniach mojego kolegi wiem, że bardzo mało trzeba, aby nieświadomie stać się posądzonym o paserkę i mieć zrąbane papiery. Dowód rej. to też nie wszystko. Problemem może być brak ciągłości ubezpieczenia OC. Współczuję każdemu, kto będzie zmuszony płacić OC wstecz. Dziesięć lat temu sam sprzedawałem Jawę TS. Była bez papierów, ale je¼dziła, elektryka działała, był nowy akumulator, zębatki, itp. Poszła za 300 zł, a koleś bez problemu dojechał sprzętem do domu (ponad 100 km). Zdezelowanej Jawy nie warto kupować powyżej 100zł, i należy ją traktować raczej, jako dawcę części. Chociaż, co może być dobrego w takim szrocie?
Pytasz Laszlo, kto by chciał kupić CZ 175. To był bardzo sprzęt. Piszę był, bo już trudno o takie moto w oryginale i nie po naprawach mechaników "bolków". W latach 90-tych miałem taką CZ 175. W sumie nakręcone prawie 20 tys. km bez poważnych awarii. Jedyną modyfikacją było zwiększenie prądu ładowania. Równocześnie posiadałem Jawę TS, ale to CZ-ta je¼dziłem po części do niej

Dlatego Panowie. Jeżeli planujecie zakup używanego moto, to proszę o rozsądek. Przywrócenie "szrota" do użytku, to nie wydatek 30 zł na farbę w spreyu.