Uwaga dużo tekstu :> <lol> Zdjęcie poniżej

Zaczęło się od przejażdżki z kumplem na jego jawie 350 model 634 jeśli dobrze pamiętam...zapragnąłem wtedy mieć jawę

Przyspieszenie i ryk silnika zapierały dech w piersiach (miałem 14 lat) Je¼dziłem rometem, więc przesiadka na jawę była jednym z najlepszych doznañ :>
Podrosłem trochę...szkoła średnia (18-19 lat), maj, praktyki...zarobiłem trochę kasy - już wiedziałem jakie będzie jej przeznaczenie <thumbup> Pamiętam minę ówczesnej dziewczyny, gdy przyjechała do mnie, a motor stał przed domem :> (była przeciw mojemu zakupowi)
Jawa 350 TS...czarny lakier w nie najlepszym stanie...lewe powietrze, które zasysała koło króćca ga¼nika też mi nie przeszkadzało

Najważniejsze że miałem JAWE <lol> <thumbup>
Wakacje...czas na remont:
Pozbyłem się wszelkich nieszczelności w silniku, wyregulowałem zapłon, wymieniłem wałek od obrotomierza, wypolerowałem pokrywy...nowy, czerwony lakier, lekko podniesiony tył, skrócony tylny błotnik (przekitowany tak że wyglądał jak oryginał kiedy go pomalowałem), przespawane siedzenie, lekko skrócone rury, pomalowane srebrzanką kartery, cylindry i głowice. Koła, będny i szprychy (ze wzgled na nienajlepsza jakoś chromów) pokryte chromem w spreju + lakier bezbarwny innej firmy (efekt koñcowy był taki że nastąpiła jakaś reakcja pomiędzy tymi dwoma lakierami i powstał bardzo fajny szaro - mleczny kolor. Pokrywy silnika, "zegary" i inne drobne elementy również pokryte tym kolorem. Całości dopełniły chromowane lusterka z kawasaki, które dziś próbowałem odratować (po 4 latach stania w garażu zaszły rdzą...)
Koñcowy efekt przerósł moje oczekiwania...jaki ja dumny je¼dziłem wtedy...normalnie najlepsza TS - ka we wsi :> ;p ale szkoda, że tylko miesiąc trwała moja radość :-/ Postrzępiona linka od gazu, którą miałem wymienić jak się urwie, zablokowała się,a zanim zdążyłem zareagować wpadłem w poślizg i już siedziałem w płocie <crybaby>
Jawa trafiła do kąta w garażu i czekała na przód z MZ...Zaczęły się studia, rzadko wracałem do domu, międzyczasie jak mnie nie było odwiedziła moją wioskę powód¼. Jawy nikt nie ratował

Zalało silnik, a jak przyjechałem do domu już nie szło ruszyć tłokami <mur> Zniechęciło mnie to i tak stała do tych wakacji, aż na nią wsiadłem i wróciłem wspomnieniami o kilka lat. Pomyślałem...nie nie nie...tak nie może być <thumbup> :>
Doczekała się w koñcu remontu moja TS - ka...półka do przerobienia trafiła do tokarza,po odebraniu od razu założyłem amory z "ety", załatwiłem silnik (wymienione łożyska, simmeringi, tłoki pierścienie,wał po regeneracji :> Dziś po 2 godzinach polerki odzyskałem chromy na moich lusterkach (w miarę możliwości) wypolerowałem piastę z MZ i 3 szprychy, bo więcej krążek filcu nie wytrzymał...a tak siedziałbym dziś pewnie do 3 w nocy ;p
We wrześniu mam nadzieje wyjechać na nasze polskie drogi <punk> Pozostało skompletować hamulec tarczowy (pompkę, przewód, uszczelniacze i klocki), ośkę do koła, przeszprychwać felgę z jawy na piastę z MZ, poskładać i w drogę

<punk> <yes>
Mam nadzieje, że nie zabraknie mi czasu, bo zapał jest

Poniżej fotki z dzisiejszej pracy
Pewnie większość z Was zna to uczucie kiedy czeka się, żeby wszystko już było gotowe. Pierwsza jazda testowa...ach...już nie mogę się doczekać

:> Sorry, że tyle tekstu, ale musiałem Wam wszystko opowiedzieć
EDIT: Zwróćcie uwagę na pierwszą szprychę (nie polerowaną) Jest różnica co nie ?? <thumbup>