¦wiatek HD jest troszeczke inny niż pozostłych marek motocykli.
Ci prawdziwi pasjonaci HD są poza zasięgiem dyskusji ze "zwykłymi motonitami", po prostu - nie ma dyskusji... ot tak. I już. I znów powstanie pytanie - dlaczego? Jak nie chce gadac to to jest właśnie ta miernota. Otóż nie zawsze! Tez tego nie rozumiałem. Wytłumaczyli mi, udowodnili i.....przyznałem im rację. Nie mam pewności czy w tym miejscu mam pisać dalej na ten własnie temat. Nie miejsce na to. Zatrzymam się pozwólcie. Poczekam. Będą pytania? - Odpowiem.
FIS,
No to ja trochę podrąże, ale jak nie chcesz to nie odpowiadaj. Byc może to nie temat na publiczne dywagację ale raczej na rozmowę przy piwie i ognisku. Może kiedyś o tym pogadamy.
Harley to przede wszystkim legenda.
Częściowo stworzona przez amerykañski przemysł filmowy, ale nie tylko.
Był WLA wyzwoliciel.
Byli jeszcze Hells Angels, którzy też w filmach występowali.
Lata sześćdziesiąte i Hippisi.
Wiele skandali i artykułów prasowych.
Symbol niepohamowanej wolności i buntu.
To w skrócie.
Dzięki temu wszystkiemu HD jest najbardziej rozpoznawalną marką motocyklową na świecie.
Od razu mówię, że nie znam środowiska Harleyowców w Polsce.
Ale z tego co zaobserwowałem, ci zorganizowani, to są raczej panowie w wieku przedemerytalnym.
Wydaje mi się że niewiele mają oni wspólnego z amerykañskim duchem, pod tą szerokością geograficzną były inne problemy i inne wyzwania gdy byli oni młodzi. Ubieranie się w stylu country cowboy wygląda nieco dziwacznie. Ale o gustach się nie dyskutuje.
Lubię Harleya jako motocykl i całą otoczkę która się z nim wiąże.
Ale gdybym nim je¼dził nie chciałbym mieć nic wspólnego, a tym bardziej być kojarzonym z tym klubem panów emerytów.
Dla mnie to trochę stetryciałe. Motocykl to młodość i z młodością powinien się kojarzyć.
Dziadkowie już się nie buntują chyba że są zdziecinniali.
Mi w marce HD podoba się i imponuje bezkompromisowość i indywidualizm.
Z akcentem na indywidualizm.
Ale jeżeli ktoś pozuje na wielkiego macho i buntownika tylko dlatego że je¼dzi HD to tylko się ośmiesza.
W USA przed obecną recesją HD były kupowane na potęgę przez zwykłych śmiertelników. Do tego stopnia że fabryka nie nadążała z produkcją. Ludzie, którzy nie mieli nic wspólnego z motocyklizmem, a tym bardziej z HD chcieli mieć w garażu ten jeden z symboli Ameryki. Tylko dla własnego kaprysu.
W latach 60-tych to była inna bajka. Jak ktoś je¼dził HD to raczej nie był przypadek. Zresztą wtedy ta legenda była dopiero tworzona, a motocykliści byli postrzegani przez społeczeñstwo jako dzika i niebezpieczna banda.
Ostatnio oglądałem parę filmów z lat 60-70 z udziałem Hells Angels i nie tylko.
Niektóre pomimo tego że są to filmy fabularne bardzo dobrze oddają ducha tamtych czasów i sposób bycia motocyklistów. Mnie mocno razi w tych filmach ogólne nadęcie i dopisywanie filozofii tam gdzie jej nie ma.
Myślę że obecnie Amerykanie zaczynają się trochę rozprawiać z tamtymi nadętymi czasami.
Dobrym przykładem jest film, który można traktować jako parodia kina motocyklowego z lat 60-70:
"Wild Hogs". Kiedy pierwszy raz go obejrzałem to średnio mi się podobał. Pomyślałem wtedy że reżyser chciał sobie zrobić jaja z motocyklistów i to wszystko.
Ale teraz gdy obejrzałem parę tych starych filmów, zmieniłem zdanie.
To jest odreagowanie na zadęcie z tamtych lat.

Aha, sorki za off topa <lookaround>