Jak ktoś oglądał easy ridera to pewnie zainteresuje sie tym że jest kręcona nowa wersja - krótki zwiastu
http://www.milanos.pl/video.php?cat=1&id=8669 a dla wszystkich z wolniejszym łączem:
Zespół naukowców badał kameleona. Postawili zatem zwierzę na czerwonym
kawałku materiału - w mgnieniu oka kameleon stał się czerwony.
Następnie, naukowcy postawili kameleona na żółtym kawałku materiału - kameleon stał się żółty. Podobne testy przeprowadzono dla materiałów o różnych kolorach - zielonym, niebieskim, brązowym. Na koniec eksperymentu naukowcy rozsypali kolorowe konfetti i postawili na nim kameleona. Ku zdziwieniu naukowców kameleon westchnął ciężko, odwrócił łeb w ich stronę i powiedział:
- We¼cie wy się wszyscy odpi..lcie...
¯ona z mężem na spacerze przystaje przy wystawie z elegancką bielizną i prosi męża, żeby jej kupił seksowne majtki. Mąż przygląda się krytycznie bieli¼nie, po czym rzuca pogardliwe spojrzenie na tyłek żony:
- Co? Do takich majteczek trzeba mieć zgrabny tyłeczek a nie dupsko jak kosiarkę.
¯ona obrazę przełknęła. W nocy, mąż leżąc w łóżku przymila się do żony.
Na co żona:
- Co??? Dla takiego kłoska będę włączać całą kosiarkę?
Zakonnica zadaje dzieciom zagadkę:
- Jest rude, ma puszysty ogon, skacze po drzewach i je orzechy. Co to...
Zgłasza się Jasio
- Na 99% jest to wiewiórka, ale jak znam siostrę to może o być Jezus...
Pewien gość strasznie chciał zostać hippisem. Napisał więc list
do Stowarzyszenia Hippisów. Napisał tak:
- Nazywam się Jan Nowak, chcę zostać hippisem. Walę wódę rano i wieczorem,
żarłem już wszystkie możliwe prochy, nie myję się od dwóch lat, biegam w
zimę
na bosaka i mam włosy tak długie, że wycieram sobie nimi dupę...
Po tygodniu przychodzi odpowied¼:
- Odrzucony. Prawdziwy hippis NIGDY nie wyciera dupy...
Lato, popołudnie, mąż mówi do żony:
- Może pójdziemy do łóżka?
- Ale Jasiu jeszcze nie śpi, jak mu wytłumaczysz, że tak wcześnie do łóżka idziemy? A jak coś usłyszy?
- Ja to załatwię - mówi mąż i idzie do Jasia.
- Jasiu, stañ w oknie i licz ubranych na czarno ludzi. Za każdego dostaniesz ode mnie złotówkę.
Jasiu idzie do okna, rodzice do łóżka. Jasiu liczy:
- Złoty... dwa... trzy... ojciec taniej by ci prostytutka wyszła,
procesja pogrzebowa idzie...
Tañczy Hrabia z jakąś Baronową na balu.
W pewnym momencie odzywa się:
- Pani Baronowo, czy oddałaby mi się Pani za milion dolarów?
Baronowa "oburzona" - no jak to, Panie Hrabio?
Hrabia: Niech Pani pomyśli, chodzi o milion dolarów.
Baronowa po chwili: Za milion dolarów oddałabym się Panu, Panie Hrabio..
Hrabia po chwili zagaduje: A czy oddałaby mi się Pani za jednego dolara?
Baronowa oburzona: Ależ Panie Hrabio, za kogo mnie pan ma?
Hrabia: To już ustaliliśmy, teraz się targujemy....
Podchodzą rosyjskie olimpijki do trenera i mówią basem:
-Trenerze, włosy nam rosną
Trener na to:
-na klacie?
A olimpijki swoim basem:
-nie, na jajach
Kobieta w widocznej ciąży przychodzi do lekarza i pyta:
- Panie doktorze, ja mam... to znaczy mój mąż chciałby wiedzieć...
- Rozumiem, rozumiem - przerywa jej lekarz. - Aż do bardzo zaawansowanej ciąży można bezpiecznie uprawiać seks.
- Nie, nie o to chodzi. On chciałby wiedzieć, czy wciąż mogę rąbać drewno.
Gazda kupił nowego koguta, który zaraz wyzwał starego na pojedynek. Stary zaproponował:
- Dostaniesz wszystkie kury, jak wygrasz wyścig do stodoły i z powrotem.
- Nie ma sprawy, nawet dam ci parę metrów forów- mówi młody.
Biegnie stary, za nim młody kogut, który już ma dogonić przeciwnika, kiedy przed chałupę wychodzi gazda. £apie młodego i na pieñku odrąbuje mu głowę, klnąc:
- No krucafuks, już cworty pedał w tym miesiącu!
Do egzaminatora Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego podchodzi facet:
- Wie pan, jutro mój syn zdaje egzamin na prawo jazdy. Ale pewnie nie zda.
- A zakłada się pan o trzy tysiące, że zda - odpowiada egzaminator
Wsadzili 70 letniego dziadka do więzienia. Dziadek wchodzi do celi pełnej strasznych zakapiorów:
- Za co cię posadzili dziadygo?
- Za figle.
- Za jakie k*rwa figle?! Co ty będziesz kit wciskał, gadaj zgredzie za co, bo po tobie!
- To ja to mogę pokazać - mówi dziadzio.
- Ta? No to pokaż! - mówi zaintrygowany herszt celi.
Dziadzio przeżegnawszy się bierze wiadro służące w celi za ubikację i puka w drzwi. Kiedy uchylił się judasz, dziadzio chlust zawartością wiadra przez judasz, odstawił wiadro na miejsce i stanął obok drzwi na baczność.
Po chwili drzwi się otwierają, staje w nich gromada wku**ionych klawiszy, w tym jeden wysmarowany gównem, i mówią:
- Dziadek, ty się odsuñ na bok, żeby ci się przypadkiem nie oberwało.
-Babciu, widziałaś może gdzieś moje tabletki?
-Pie...lić tabletki! Widziałeś smoka w kuchni?
Zaczęła się elementarna nauka Jasia. Ojciec posłał go do szkoły publicznej. Po miesiącu nauczycielka wzywa ojca Jasia i mówi mu, że Jasiu jest diabłem wcielonym wszyscy się go boją, dziewczynki nie mogą spać po nocach po jego wybrykach i w związku z tym usuwa Jasia ze szkoły.
Ojciec więc zapisał Jasia do szkoły prywatnej. Po miesiącu nauczycielka wzywa ojca i historia się powtarza - o powieść o znerwicowanych kolegach i koleżankach , o połamanych meblach w szkole itp. Ojciec wymyślił żeby Jasia zapisać do szkoły Jezuitów (że Bóg to ostatnia deska ratunku dla Jasia). Jak wymyślił tak i zrobił. Po miesiącu wzywają Jezuici ojca Jasia na wywiadówkę. Ojciec przygotowany na najgorsze... przychodzi i słyszy, że dawno takiego porządnego ucznia jak Jasiu nie mieli. Pomaga kolegom, zawsze jest przygotowany, uczy się pilnie itp.
Ojciec w szoku, że syn takiej przemiany doznał , postanowił Jasia
zapytać co ją spowodowało !?
Jaś na to:
- Ojciec, bo tam jest tak: wchodzisz do szkoły a tam na korytarzu
człowiek na krzyżu, idziesz na stołówkę - wisi człowiek na krzyżu, u
dyrektora człowiek na krzyżu. Ojciec ...!!! Tam się z lud¼mi nie
pierdolą
Sławny myśliwy pokazuje znajomemu swoje trofea. Gość zachwycony
widokiem
licznych poroży, szabli i kłów, nagle woła:
- W rogu salonu widzę na ścianie głowę uśmiechniętej kobiety!
- To głowa mojej teściowej. Do ostatniej chwili biedaczka
myślała, że chcę
ja sfotografować!
Przychodzi facet do lekarza, kładzie swą męskość na stole i milczy.
Zdziwiony lekarz pyta:
- Boli pana?
- Nie boli.
- To może za duży?
- Nie, wcale nie.
- A co, za mały?
- Nie. Nie jest za mały.
- To co w koñcu?!
- Fajny, nie?!
- Panie doktorze, mam problem. Członek mi nie staje.
Doktor ujął członka w dłoñ i po chwili członek się naprężył.
- Przecież staje!
- No tak, ale nie mam wytrysku!
Doktor poruszał trochę ręką i wytrysk nastąpił.
- No i czego Pan jeszcze chce?
- Buzi.
Po badaniu okulista mówi do faceta:
- Uważam, że powinien pan ograniczyć onanizowanie.
- A co, wzrok sie od tego psuje?
- Nie, wkurwia pan ludzi w poczekalni.
Gej z gejem sie pokłócili.
Jeden mówi:
- Chuj ci w dupę!
Na co drugi odpowiada:
- To co już zgoda?
W sądzie:
- A więc baco - mówi sędzia - Weszliście przez komin,
przelecieliście
Kowalską, zabraliście telewizor i kuchenkę mikrofalową i
wyszliście drzwiami
frontowymi.
Czy przyznajecie się do popełnienia tej zbrodni?
- Nie nie przyznom się, ale pomysł pana sędziego tyż jest ciekawy.
Baca trzyma teściową nad przepaścią i mówi:
- Mój dziodek, to teściową zad¼goł nożykiem, mój ojciec teściową
powiesił w
stodole, a ja cie gadzino puszczom wolno.
¯ona czeka na męża, już trzecia w nocy. Nagle otwierają się
drzwi i wchodzi
pijaniutki mąż. ¯ona do niego:
- Co to jest, o której to ty wracasz?!
- Jakie wracasz? Tylko po gitarę wpadłem!
Noc. Wielki pożar. Siedem jednostek straży pożarnej walczy z
żywiołem. Do
kierującego akcja podchodzi jakiś facet: - Jak wam idzie? Nikt
ze strażaków
nie ucierpiał?!
- Niestety - odpowiada strażak - Dwóch naszych ludzi zostało w
płomieniach,
a sześciu jest ciężko poparzonych. Ale za to wynieśliśmy z budynku
szesnaście osób... trwa reanimacja...
- Szesnaście osób?!?! Przecież tam był tylko ochroniarz!
- Skąd pan wie?! Kim pan jest???
- Kierownikiem tego prosektorium...
Na spacerniaku we wię¼niu w Białołęce rozmawia dwóch osadzonych:
- Zenek, ależ u was w pawilonie wczoraj wrzaski były. Ku¼wa, kto
się tak
darł?
- Otóż, Arturze zrobili my wczoraj taki skecz. Wzięli my jednego
nowego,
zdjęli my mu majtasy. Potem nagięli my łacno gostka i
przystawili my jego
dupę do celi homosiów-gwałcicieli. Drzwi leciutko uchylone..
- I co, młody się tak darł?
- Nie... Istotą skeczu jest szybkie zamknięcie w drzwi w
odpowiednim
momencie.
Wraca gostek zawiany z imprezki i spotyka pana
Kazia - rejonowego listonosza.
- Witam Panie Kaziu!
- Witam, witam, widzę że była ciężka nocka.
- Ano była Panie Kaziu. Mieliśmy małą imprezę z sąsiadami.
Graliśmy w taką
grę "Kto ja jestem".
- Tak? A na czym ona polega?
- Facet ubiera się w wielkie prześcieradło z dziurką, przez
którą wystawia
"małego", a kobiety po dotyku muszą odgadnąć kto jest pod
prześcieradłem.
- To szkoda, że i mnie tam nie było.
- No, nie wiem, nie wiem, panie Kaziu... Parę razy padło Pana
imię...
Kolega z klasy powiedział Jasiowi, że wymyślił dobry sposób na
szantażowanie
dorosłych:
- Mówisz tylko "Znam całą prawdę" i każdy dorosły głupieje, bo
na pewno ma
jakąś tajemnicę, której nie chciałby ujawnić...
Podekscytowany Jasio postanowił wypróbować świeżo zdobytą wiedzę
w domu.
Przyszedł do mamy, powiedział Znam całą prawdę i... dostał 50
złotych, z
przykazaniem, żeby nic nie mówił ojcu.
Zachwycony pobiegł szybko do ojca, powiedział "Znam całą prawdę"
i dostał
100 złotych - z zastrzeżeniem, żeby nic nie powiedział matce.
Rozochocony Jaś postanowił więc wypróbować nową metodę również
na kimś spoza
rodziny. Nadarzyła się okazja, kiedy listonosz przyniósł pocztę.
- Znam całą
prawdę! - powiedział z szelmowskim uśmiechem Jasio.
Listonosz pobladł, poczerwieniał, rzucił listy na ziemię,
rozłożył ramiona i
wzruszonym głosem wyszeptał: - W takim razie uściskaj tatusia...
ten dedykuje M4ruschowi
Koleś postanowił się żenić, idzie rozmawiać ze swoja matką:
- Mamo, zakochałem się i będę się żenił, ona też mnie kocha i będzie nam wspaniale.
- Eh, no dobrze, ale muszę ją poznać.
- To ja ją przyprowadzę, ale przyprowadzę też dwie inne koleżanki a ty zgadniesz, która jest moją wybranką.
- Niech i tak będzie.
Następnego dnia typ przyprowadza trzy laski. Dziewczyny siadają na kanapie, naprzeciw nich staje mama kolesia, przypatruje się chwilkę i mówi:
- To ta ruda pośrodku.
- Dokładnie - odpowiedział syn. Skąd wiedziałaś?
- Bo juz mnie wkurwia!
¯ona zabawia się z kochankiem, gdy nagle słyszy zgrzyt klucza w zamku.
Przerażona zaczyna się modlić:
- Boże spraw, żeby czas się cofnął o godzinę!
Nagle słyszy głos z góry:
- Dobrze, ale kiedyś utoniesz.
Wszystko się udało, mąż się nie dowiedział. Od tego dnia kobieta unika wszelkich akwenów wodnych.
Pewnego dnia jednak dostała wiadomość, że wygrała wycieczkę statkiem po Karaibach.
Po chwili zastanowienia mówi sobie:
- Raz się żyje, popłynę.
Rejs przebiega spokojnie, aż nagle nadciąga sztorm.
Kobieta znów się modli:
- Boże chyba mnie teraz nie ukarzesz? Nie zabijesz razem ze mną trzystu niewinnych kobiet.
- Niewinnych???
Ha. Ja was dziwki przez pięć lat zbierałem do kupy!
Dresiarz z bejsbolem wchodzi do pralni. - Czy jest chleb wiejski?
- Przecież to jest pralnia
Drechu wziął i wpier****ł pracownikowi pralni.
Nastepnego dnia drech znów wchodzi do pralni.
- Bagietke poproszę!
- Chłopie zrozum t.o.j.e.s.t.p.r.a.l.n.i.a
- Bagietke poprosze!
- Spierd***j!
Dresiarz znów pobił pracownika pralni.
Trzeciego dnia facet pracujący w pralni kupił 10 gatunków chleba. Znów wchodzi dres.
- Czy macie banany?
- Przecież wczoraj i przedwczoraj chleb chciałeś?
- Cóż... chleb teraz nawet w aptece kupić można..
ten dedykuje naszym forumowym studentom :
- Panie profesorze, chciałbym poprawić tą dwóję...
- Nie ma sprawy, zawsze pan może...
Po czym profesor bierze długopis i poprawia wpisaną w indeks dwóję tak, aby była bardziej widoczna...
I jeszcze w temacie uczelnianym:
Wpada doktorant do laboratorium i pyta się doktora, czy nie ma pod ręką wolnego oscyloskopu.
Doktor rozgląda się po sali, wszyscy studenci pracują nad zadaniami laboratoryjnymi... Podchodzi do pierwszej grupki z brzegu, zadaje kosmiczne pytanie, po czym wywala całą grupkę jako nieprzygotowaną. Na zakoñczenie mówi z uśmiechem na ustach:
- Proszę, oto twój wolny oscyloskop...
a te dwa specjalnie dla Bonsa:
Mamo, zobacz jaki jestem silny! Jak tata! Też złamałem widelec!
- Ku*wa! Następny debil rośnie...
- Dlaczego króliki nie robią hałasu w czasie seksu?
- Bo mają puchate jajka.
a teraz moje typy :
- Jasiu choć napijesz się ze mną wódeczki.
- Ależ tato!
- No co, ja ci pomogłem odrobić lekcje.
¯ona do męża:
- Kochanie, gdybyś wiedział, co przed Tobą ukrywam, powiesiłbyś mnie za jaja...
Hiphopolowiec złowił złota rybkę.
Oczywiscie jak mówi tradycja i takie tam, miał życzenie, itp.
W koñcu rybka mówi:
- Ok, twoje życzenie spełni się.
- Kiedy? - pyta gość.
- W nocy, gdy zasniesz, wszystko się spełni.
Kolo zadowolony wielce pobiegl wiec do domu.
Kiedy już spał, obudziło go stukanie do drzwi.
Otwiera drzwi i widzi płonacy krzyż na placu przed domem.
Obok szesć zakapturzonych, ubranych na biało osób.
Przywódca grupy podszedł do niego, i trzymająć w ręku linę pyta :
- To ty chłopcze chciałes bujać się jak czarni ?!
Poszedł ksiądz na targ kupić coś do jedzenia, bo miał mieć w parafii wizytację biskupa i biskup miał zostać na kolację.
Podszedł do gościa z rybami i mówi:
- Oj, jaka piękna, duża ryba!
Sprzedawca na to:
- Pięknego s ku r w i e l a złapałem, co?
Ksiądz się obruszył:
- Panie, ja wszystko rozumiem - piękna duża ryba, ale żeby zaraz przy księdzu takie epitety wstyd!
Sprzedawca wyjaśnia:
- Ale proszę księdza - s******l to jest nazwa tej ryby, tak samo jak płotka, okoñ czy pstrąg.
- Aaa no to w porządku. Poproszę tego s*******a. Przygotuję go na kolację z biskupem.
Przychodzi ksiądz na parafię pokazuje rybę siostrze zakonnej.
Zakonnica:
- O jaka piękna duża ryba.
A ksiądz na to:
- £adnego s*******a kupiłem, co?
Zakonnica:
- Ale co ksiądz - takie słownictwo?
A ksiądz wyjaśnia, że to ta ryba się nazywa s******l - tak jak inne, płoć czy szczupak.
- Aaaa. to rozumiem.
Ksiądz polecił zakonnicy żeby ta przygotowała s*******a na kolację z biskupem.
Stoi zakonnica w kuchni, skrobie rybę a tu wchodzi kucharka.
- O jaka piękna duża ryba - mówi kucharka.
Siostra na to:
- Piękny s******l, prawda?
- Ależ co siostra? Nie poznaję! - obrusza się kucharka.
A siostra, że ta ryba się nazywa s******l - tak jak inne się nazywają, karp czy lin.
Siostra kazała przygotować s*******a na kolację z biskupem. Wieczorem przyjeżdża biskup, siada przy stole z księdzem i zakonnicą. Kucharka wnosi główne danie - rybę.
Ksiądz biskup:
- Jaka piękna, duża ryba!
Na to proboszcz:
To ja tego s*******a znalazłem i kupiłem.
Odzywa się zakonnica:
- A ja tego s*******a skrobałam.
Na to włącza się kucharka:
- A ja tego s*******a usmażyłam i przyrządziłam.
Ksiądz biskup uśmiechnął się, wyjął z torby litr wódki i mówi:
- k u *** w a, widzę, że tu sami swoi!