Witam zacni Bracia.
Dziś spotkała mnie niezwykła przygoda, więc postanowiłem się z wami nią podzielić.Ale cofnijmy się w czasie o 10 dni.Obecnie pracuję na stacji paliw Shell (zdzierstwo i dziadostwo spzoo

).Siedzę sobie wewnątrz budynku i patrzę przez okienko jak podjeżdża chłopiec na Streecie.Podnosi kask do góry, ale go nie ściąga.Zostawia a czubku jak się pó¼niej okazało straszliwie pustego łba i sięga po pistolet.Zalewa zbiornik za 80zł, po czym wciska kask na banię i rura.Ucieka.Zdążyłem tylko powiedzieć do koleżanki stojącej za kasą:
-Ty, on spierdala (pardon za te wulgaryzmy ).
I chłopca na ścigu już nie było.
Obok niego tankowali się inni Motocykliści i opisali mi wygląd.
Street poskładany z kilku maszyn.Zbiornik pomalowany podkładem z napisem nabazgranym markerem "kogut".
Tak więc kogut spieprzył a ja zostałem obciążony jego tankowaniem za to że pozwoliłem mu na ucieczkę.Pamiętam jak wściekły bluzgałem i życzyłem mu żeby rozpieprzył się na najbliższym zakręcie.
Dzis byłem na Motobazarze we Wrocku.£ażę, oglądam graty, szmaty i Motocykle, aż tu nagle znajoma maszyna mknie między lud¼mi.Wszyscy odskakują cudem unikając potrącenia przez debila.Po chwili słyszymy jak na placu z tyłu ryczą katowane silniki Streetów biorących udział w jakże slyynnych i mądrych pokazach jakie można zaobserwować tam co giełdę.Momentalnie ruszam w tamtą stronę.Całą drogę rozglądam się nerwowo.Towarzyszy mi jakieś dziwne uczucie.Złodziej jest już tak blisko.Już myślę co by mu tu powiedzieć.A może tylko spisać numery o ile tym razem ma jakąkolwiek blachę ( wtedy nie miał ) i powiadomić gliny że to gościu na takiej i takiej maszynie.Docieram w koñcu na plac i pierwsze co widzę to ryczący Motocykl pędzący prosto w stertę ułożonych cegieł.Prędkość wykluczała jakiekolwiek szanse na wyhamowanie.Motocykl przy sporej prędkości nagle kładzie się na ziemi.Zaczyna koziołkować a zaraz za nim kierowca.Kogut z niesamowitą prędkością na oczach masy ludzi w tym i moich uderza w bardo wysoki krawężnik, po czym przelatuje na drugą stroną i jak szmaciana lalka całym ciałem uderza w stertę cegieł.Widziałem że pó¼niej wstał.Ręce miał jakoś nienaturalnie powkręcane.Z bliska balem mu się przyglądać.Aż do tej chwili mam takie dziwne uczucie w żołądku.Motocykl to jedna kupa złomu.Pokrzywione zalane olejem lagi.Pęknięty dekiel sprzęgła.Roztrzaskany zbiornik paliwa.Teraz mi go cholernie szkoda ale to jest właśnie cena głupoty i chyba jakiejś równowagi która kieruje wszystkim w naszym świecie, a przynajmniej ja tak uważam.Piszę to ku przestrodze tych którym takie bzdety się podobają i tym którzy marzą o wielkiej nieokiełznanej mocy pod dupą.Jawa to naprawdę porządna i poczciwa Maszyna, niesie ze sobą wspomnienia czasów kiedy świat był chyba dużo bardziej normalny.