Żeby zluzować trochę temat napiszcie jakie pasowania robicie tłok cylinder. Ja szlif będę robił dopiero w zimie teraz chcę pojeździć i silnik jest po ruskim remoncie. czyli dosć luźny, dzwoni i hałasują koszyczki na sworzniach, prawy gar mam ciaśniejszy, lewy ma spory luz, nie mierzyłem bo teraz nie mam czym a suwmiarka to nie pomiar cylindra.
Silnik jak się trochę dotarł ma dobrą kompresje, dobrze pali itd. moje wnioski są takie : kto chce mieć ładnie brzmiący sillik nie stukający robi go ciasno powiedzmy 4 setki i przez jakiś czas się tym cieszy, potem i tak będzie stukał

i się pieści, martwi żeby się nie zatarł, a jak się zatrze to tłoki były be itd.
A kto chce mieć pewny silnik zrobi 5 czy nawet 6 setek i ryzyko zatarcia jest znacznie mniejsze.
Każdy kto ma trochę pojęcia o obróbce metalu wie że szlifierz jak powiedzmy robi pasowanie na H7 (otworu) fi 60 to może go zrobić od fi 60,00 do fi 60,03 czyli 3 setki różnicy. Teraz kto sprawdza ( ma srednicówkę i potrafi jej używać) cylinder po szlifie? Ja kiedyś lata temu miałem zrobiony szlif w Romecie u ojca w pracy,na szlifierce do otworów, stożek był taki że na dole było ciasno a u góry luz taki że tłok latał, ja jako dzieciak złożyłem wszystko i cieszyłem się z jazdy, a cylinder był spierd.... że masakra. Ten co to robił nie miał chyba pojęcia o tym co robi itd.
Teraz sedno mojej przydługiej wypowiedzi: Jeśli ktoś ma sprawdzonego fachowca któremu można zaufać to spoko ale jeśli robi to ktoś, gdzieś tam u kogoś, itd. i nie mamy możliwości zrobienia pomiarów to gadanie że po szlifie komuś się zatarł silnik lub dzwoni jest jak gadanie o pogodzie za dwa tygodnie i tu czy to tłoki słowackie czy czeskie, czy chińskie ( nie wliczam tu totalnego gówn...) nie ma żadnego znaczenia. Jeśli by zrobić dobrze szlif np na 4setki i założyć do 2 cyl silnika jeden tłok czeski drugi np polski, to było by miarodajne jeśli któryś by się zatarł a drugi nie.
Amen