Ktoś może był na badaniu technicznym po wprowadzeniu przepisów, gdzie spisywany jest stan licznika, a wymienił między przeglądami zegar?
Dziś byłem na przeglądzie. Wybrałem specjalnie taką stację, gdzie wiem, że kontrolę przeprowadza formalista, który do wszystkiego się czepia. A co, niech chociaż mi sprawdzi czy mam luz na wahaczu.
No i technicznie wszystko ok, spisał przebieg i do kompa.
W tamtym roku było 28 tyś, dzisiaj 24.
No i dupa. Nie ma szans na pozytywny wynik.
Pytam:a jak dziś bym wymienił licznik na nowy, bo przecież staruszek ma prawo się popsuć..
Odpowiedź była :za jakiś czas wejdzie ustawa, że diagnosta będzie mógł potwierdzić wymianę licznika. Dziś jest próżnia prawna, której nie przewidział jakiś baran w cyrku na wiejskiej.
Jak ja wybrnąłem z sytuacji?
Mówię, to jadę do Madrytu, wracam, i wszystko będzie ok. Gość się uśmiechnął, ja pojechałem do garażu, założyłem, bez podłączania jakiegoś popsutego dziadka, w którym paluchami ustawiłem 30 tyś i wróciłem po pieczątkę.
Ale kazanie mi wyszło...